Sam Masters ma znaczne problemy w tym sezonie. Australijczyk nie chce się tłumaczyć wieloma problemami. Od miesiąca tężnie pracuje nad znalezieniem rozwiązania.
Sam Masters zdecydowanie nie pojechał wybitnego meczu. W pierwszej fazie zawodów, Australijczyk nie przypominał siebie z poprzedniego sezonu, kiedy to bezproblemowo radził sobie na dystansie z rywalami. Tym razem miewał on spore problemy z dogonieniem oponentów na dobrze znanym mu torze. Jak sam przyznał, nie ma pojęcia, jak obecnie przystosować się ustawieniami do toru w Gnieźnie.
– Oczywiście, że najważniejsze są zwycięstwa. Przegraliśmy, więc jestem niepocieszony. Jako zespół daliśmy z siebie wszystko. Zaczęliśmy dobrze, ale personalnie zdecydowanie lepiej wyglądałem pod koniec zawodów. Nigdy nie miałem tyle problemów, aby znaleźć odpowiednie ustawienia na domowy tor – przyznał Sam Masters po zakończonym spotkaniu.
Rozwiązanie problemu powinno być łatwe, o ile zna się jego przyczynę. Sam Masters szuka wyjścia od pewnego czasu, co często mu się nie udaje. Prędkości na dystansie brakuje, co wiele mówi o obecnym stanie zawodnika Ultrapur Omega Gniezno. Australijczyk liczy na wsparcie kibiców w trudnym momencie.
– Gdybym wiedział co mi dolega, dawno bym to rozwiązał. Zmienimy coś na następne spotkanie. Lokomotiv był naprawdę mocny. Tym razem oni pojechali dobrze na naszym torze, a my się lepiej spisaliśmy właśnie u nich. Nie składamy broni i wierzę, że fani będą nas wspierać w tym trudnym okresie.
Przede wszystkim niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak wiele upadków w Wielkiej Brytanii zanotował Sam Masters. Podczas jednego z nich uszkodził on sobie nogę, ale jak przyznaje, ona nie daje o sobie znać. Pojawia się jednak inna kontuzja, która uporczywie nęka zawodnika czerwono-czarnych. Masters nie chce jednak tego używać jako wymówek.
– Mierzę się z kilkoma rzeczami w tym sezonie. Nie chcę nawet na to narzekać, ponieważ ludzie będą uważać, że szukam wymówek. Przez cały sezon walczę z drobnymi kontuzjami, przez które nie mogę w pełni sił jechać na motocyklu. Noga po wypadku w Plymouth mi już tak nie doskwiera, ale zdecydowanie czuję ból w plecach podczas jazdy. Ludzie mogą powiedzieć, że to tylko wymówki, ale mam 35 lat i więcej mogę nie przyjąć – wyjaśnił żużlowiec wicelidera Krajowej Ligi Żużlowej.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!