To był oficjalny debiut Patricka Hansena. Duńczyk po kilku latach wrócił do Gorzowa, ale już w zupełnie innej roli.
Powrót do Gorzowa, ale już w innej roli
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa w ostatnich tygodniach przeszedł spore zmiany, a największą z nich było osiągnięcie porozumienia z nowym szkoleniowcem. Nim został Patrick Hansen, którego jeszcze do niedawna mogliśmy obserwować na żużlowych torach. Duńczyk od razu wziął się do pracy w drużyną, a pierwszy poważny sprawdzian przypadł na mecz ligowy w Gorzowie, gdzie „Lwy” rywalizowały z miejscową Gezet Stalą. Żółto-niebiescy pewnie zwyciężyli, ale dla 27-latka był to swojego rodzaju powrót w miejsce, gdzie miał okazję ścigać się w 2022 roku, tylko tym razem już w zupełnie innej roli. Jak ocenił ten mecz sam zainteresowany?
– Fajnie było. Gorzów to ciężki teren. My zrobiliśmy łącznie 36 punktów, jeśli dobrze mówię, a na trasie straciliśmy około dziesięć. Był potencjał na więcej, no ale cóż, będziemy pracować dalej – mówił po niedzielnych zawodach.
Ciekawe słowa na temat zastępstwa zawodnika
Częstochowianie podczas zmagań na Jancarzu stosowali zastępstwo zawodnika. Ta finalnie Włókniarzowi przyniosła łącznie 6 punktów, a złożyły się na to dwie „trójki” zdobyte przez Jaimona Lidesy’a oraz Jakuba Miśkowiaka. To właśnie Polak był liderem cało zespołu, jako jedyny zdobywając w swoim zespole dwucyfrową zdobycz. Patrick Hansen w rozmowie z naszym portalem zaznaczył, że według jego opinii te zmiany nie wyglądały najgorzej, a nawet można było pokusić się o coś znacznie większego.
– Uważam, że te ZZ-tki w miarę wyglądały, bo Kuba punktował, Jaimon miał swoje momenty, Sebastian nawet też odpalił. Myślę, że gdyby Rohan nie miał tego poważnego upadku, to punktowo te zmiany mogłyby jeszcze lepiej wyglądać, a kto wie, może ten mecz byłby do wygrania – tłumaczył.
Niewątpliwie „Lwy” sporą tracą na nieobecności kontuzjowanego Madsa Hansena. Choć 26-latek może nie był klasyfikowany jako lider, ale mimo wszystko w tych meczach przeważnie starał się dokładać punkty do dorobku drużyny z województwa śląskiego. Ciekawe zdanie na ten temat po niedzielnym meczu miał Duńczyk.
– Z drugiej strony Mads też nie zawsze gwarantował dużej liczby punktów. Gdyby te chłopaki, których mamy obecnie, przywozili nieco większe zdobycze, a mniej tracili ich na trasie, to wyglądałoby znacznie korzystniej. Z tą ZZ-tką też idzie wygrywać te spotkania, widzimy to w innych zespołach, które również zmagają się z kontuzjami i jakoś dają radę. My też musimy. Czekamy na Madsa, ale na ten moment nie wiadomo, kiedy wróci do ścigania – zakończył.
Patrick HansenAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!