Koszmar wreszcie się skończył! Kacper Witrykus ponownie wsiadł na motocykl i po raz pierwszy od feralnego wypadku nie czuł bólu. Młody talent wysyła kapitalną wiadomość do kibiców i planuje mocne uderzenie!
To prawdziwy przełom po wielomiesięcznej drodze przez mękę! Kacper Witrykus znowu kręci kółka bez paraliżującego bólu i wysyła jasny sygnał: najgorsze już za nim. Wychowanek z Zielonej Góry udowadnia, że czarny sport płynie w jego żyłach, a determinacja w walce o powrót pod taśmę opłaciła się z nawiązką.
Bolesna epopeja utalentowanego juniora ciągnęła się od fatalnego wypadku w czerwcowym turnieju pożegnalnym Grzegorza Walaska, gdzie zderzył się z Martinem Vaculikiem. Skomplikowane złamanie kości piszczelowej, uraz obojczyka i potłuczone żebra wykluczyły go ze ścigania na niemal cały rok. Choć czerwcowe próby powrotu na owal w U24 Ekstralidze zakończyły się niepowodzeniem przez brak zrostu kości i paraliżujący ból, 18-latek nie zamierzał się poddawać. Przełom nastąpił po niedawnej operacji usunięcia śruby zespalającej, która otworzyła mu drogę do pełnej sprawności.
Najnowsze wieści z parku maszyn wreszcie wlewają nadzieję w serca kibiców. Młodzieżowiec wyjechał na tor i po raz pierwszy od wielu miesięcy mógł w pełni poczuć radość ze ścigania.
– Do końca wierzyłem, że jeszcze w tym sezonie zdążę pojeździć — i udało się! Dziś po raz pierwszy mogłem naprawdę cieszyć się jazdą, nie odczuwając bólu. To uczucie jest bezcenne! Plan na teraz?— dopóki pogoda pozwoli, robić jak najwięcej treningów i czerpać z jazdy ile się da. A później ostra praca zimą nad formą, żeby w przyszłym sezonie wrócić jeszcze mocniejszym! Już nie mogę się doczekać przyszłego sezonu! – przekazał z entuzjazmem Kacper Witrykus w mediach społecznościowych.
Promyk nadziei, który pojawił się po wizycie w klinice i zabiegu usunięcia metalowych elementów z nogi, przekształcił się w pełnoprawny powrót na motocykl. Zamiast mozolnego budowania formy wyłącznie na siłowni, młodzieżowiec wykorzystuje jesienną aurę na kręcenie kolejnych okrążeń, by odbudować czucie sprzętu i pewność siebie po dramatycznym karambolu.
Przed nim i jego sztabem intensywne tygodnie na torze, a następnie bezwzględny, zimowy reżim treningowy. Jeśli zdrowie dopisze, a przygotowania przebiegną bez zakłóceń, w przyszłych rozgrywkach 18-latek może okazać się jednym z najbardziej zdeterminowanych juniorów na polskich torach.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!