Z pewnością największym rozczarowaniem tegorocznych rozgrywek PGE Ekstraligi jest Stelmet Falubaz Zielona Góra. Słabe wyniki goniły jeszcze gorsze co przełożyło się na odległą siódmą pozycję w tabeli. Choć w ostatniej kolejce wygrali to lider zespołu nie wierzy w odratowanie sezonu.
Kibice w Zielonej Górze mają w ostatnich latach ciężki okres. Po awansie do PGE Ekstraligi szumnie mówiło się o walce o medale. Za każdym razem kończyło się to właściwie katastrofą i walką w fazie play-down. Ten sezon jednak jest zdecydowanie gorszy od poprzedniego. Zaczął się od wysokiej porażki, a właściwie blamażu we Wrocławiu. Później przyszła porażka z Bayersystem GKM na własnym obiekcie.
Było już wtedy niemal jasne, że te rozgrywki będą drogą przez mękę. Ostatecznie do 9. kolejki w której pokonali na domowym obiekcie Betard Spartę wygrali tylko raz – z „czerwoną latarnią” z Częstochowy. Należy mieć jednak na uwadze, że przez praktycznie cały czas mieli oni problemy z kontuzjami. Na to zwraca również uwagę Leon Madsen w rozmowie z ekstraliga.pl.
„Mecz przeciwko Betard Sparcie Wrocław był już dziewiątą rundą PGE Ekstraligi, a my dopiero po raz pierwszy pojechaliśmy w pełnym składzie, co brzmi na swój sposób niewiarygodnie. Musimy zorganizować się na nowo i dać z siebie wszystko w pozostałych meczach sezonu.„
Choć zielonogórzanie w końcu się obudzili i wygrali trudne spotkanie z Betard Spartą to wiara w odwrócenie losów jest znikoma, a praktycznie to nie istnieje. Czy inaczej myśli duński lider Stelmet Falubazu? „Myślę, że raczej nie. Jest już dla nas za późno na walkę o półfinał” – przyznał. Niestety podobnie myślą nie tylko zawodnicy, ale również kibice, którzy szeroko komentowali postawę swojego zespołu.
Za wynik odpowiada drużyna – odpowiada Madsen
Ich zdaniem dużą rolę w tak słabym sezonie odegrała słaba dyspozycja Madsena, który na obecną chwilę osiąga średnią na poziomie 1.833 punktu na bieg. Jeśli nie poprawi swojej średniej to będzie to dla niego najgorszy wynik od… 2013 roku. Czy czuje się winny takich rozgrywek w wykonaniu Stelmet Falubazu?
Każdy jest odpowiedzialny za wynik drużyny, nie tylko ja. Wszystkie problemy zaczęły się już na początku sezonu, kiedy zmagałem się z kontuzją po ciężkim upadku tuż przed inauguracją PGE Ekstraligi. Wiele o tym rozmawialiśmy i nie był to dla mnie łatwy okres. Wyjście z tego dołka zajęło mi dużo czasu, ale teraz mogę powiedzieć, że wróciłem do swojej optymalnej dyspozycji i znów czuję się dobrze.
Teraz zielonogórzanom pozostaje walka w fazie play-down i jak najszybsze zapomnienie o tych rozgrywkach. Przed nimi jednak jeszcze pięć spotkań w rundzie zasadniczej. W najbliższej kolejce na domowym obiekcie przy W69 zmierzą się z Orlen Oil Motorem Lublin.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!