Grudziądzanie ponieśli klęskę w Lesznie i najprawdopodobniej nie znajdą się w fazie play-off. Trener wskazał przyczyny porażki.
Bayersystem GKM Grudziądz na półmetku rundy zasadniczej przewodził w tabeli PGE Ekstraligi. „Gołębie” sensacyjnie zdobyły twierdzę Lublin i wydawało się, że mogą być głównym kandydatem do złotego medalu. Druga połowa sezonu już nie jest tak udana.
Koniec nadziei?
W niedzielny wieczór zmierzyli się z Fogo Unią Leszno i celem minimum był punkt bonusowy, który sprawiał że wciąż GKM będzie miał duże szanse na fazę play-off. Do siódmego biegu wszystko szło zgodnie z planem, ale później „Byki” zaczęły odjeżdżać i wyrwały ten bonus.
– Wiedzieliśmy, że to będzie ciężkie spotkanie. Liczyliśmy po cichu na zwycięstwo, gdzieś do połowy meczu układało się to w miarę pozytywnie, ale w końcówce Leszno znalazło swoją prędkość, pokonali nas i zabrali punkt bonusowy. – mówił po meczu Robert Kościecha.
Po stronie gości zdecydowanie nie popisali się się Max Fricke, Wadim Tarasienko oraz Kevin Małkiewicz. Ta trójka łącznie zdobyła tylko 10 punktów, co było jedną z przyczyn porażek. Choć sam trener nie chciał komentować indywidualnej postawy zawodników.
– Do połowy meczu było wszystko w miarę okej. Gdzieś tam to wszystko pouciekało. Wiadomo Leszczynianie jechali u siebie, ale my nie mogliśmy znaleźć szybkości na torze. – przyznał.
Muszą liczyć na cud
Już trzy drużyny są pewne awansu do fazy play-off, są to: Betard Sparta Wrocław, Pres Grupa Deweloperska Toruń oraz Fogo Unia Leszno. Ostatnie miejsce najprawdopodobniej zajmie Orlen Oil Motor Lublin, ale Grudziądzanie z pewnością liczą na potknięcie wicemistrzów.
Żeby GKM miał jeszcze szansę na upragnioną górną czwórkę przed bezpośrednim starciem w ostatniej kolejce, to musi się stać jedna z tych dwóch rzeczy: brak punktu bonusowego w niedzielnym pojedynku we Wrocławiu lub brak zwycięstwa na domowym torze z Leszczynianami.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!