Niedzielny mecz w Toruniu dla całej ekipy lubelskiego Motoru był bardzo nieudany. Fatalny występ na Motoarenie zaliczył Martin Vaculik.
Orlen Oil Motor Lublin ma sporo do myślenia po niedzielnym występie w Toruniu. „Koziołki” doznały sromotnej porażki, a miejscowi pokonali zespół wicemistrzów Polski różnicą aż 32 punktów. Spotkania IX rundy PGE Ekstraligi do udanych nie będzie mógł zaliczyć także Martin Vaculik. Słowacki zawodnik od zawsze kojarzony był z tego, że uwielbia ścigać się na toruńskim obiekcie. Niedzielny wieczór dla Vaculika był jednak koszmarem. Słowak zdobył jedynie punkt i bonus w czterech startach. Sam zawodnik tak wypowiedział się na temat swojego występu.
– Szczerze? Nie wiem co powiedzieć. Jestem tak zniesmaczony, smutny, zły, sfrustrowany w tym momencie. Zszokowany jestem swoją dzisiejszą postawą i tyle jestem w stanie powiedzieć. – podsumował swój wynik zawodnik Motoru
Vaculik przeżywa w tegorocznym sezonie trudne chwile. Słowak nie może wrócić do dyspozycji, która przez wiele lat zachwycał kibiców w Polsce i na świecie. Zawodnik tak mówi o swoich odczuciach związanych z tym sezonem.
– Taki mecz już nie może się powtórzyć. Ja mam takie poczucie, że im więcej robię, bardziej mi zależy tym gorzej wychodzi. Nie potrafię tego zrozumieć, nie umiem tego pojąć. Nie potrafię tego zaakceptować. Naprawdę bardzo się staram, wszystko robię by być najlepszym. Ja nie wiem co muszę zrobić żeby było inaczej. – ocenia Vaculik
Podczas rywalizacji w Toruniu jedynie Bartosz Zmarzlik dorównywał poziomem gospodarzom. Sześciokrotny mistrz świata zdobył w niedzielę 14 z 29 punktów lubelskiego Motoru. Jak podkreśla Vaculik komunikacja w zespole jest wciąż na wysokim poziomie, a występ Zmarzlika z uwagi na jego umiejętności nie jest większym zaskoczeniem.
– Komunikacja w drużynie jest, ale no Bartek jest wyjątkowy. To jest taki człowiek, który rodzi się raz na 100 lat. On chyba wszędzie zrobi pod komplet, w każdych warunkach. On jest po prostu w innej lidze. Co do mnie co do reszty? Mi kompletnie nic działało. Jechałem na dwóch motocyklach, różnych przełożeniach. Rozmawialiśmy z chłopakami, ja ciągle jechałem do tyłu. To był chyba mój najgorszy dzień w polskiej lidze. – mówi słowacki żużlowiec
Orlen Oil Motor Lublin od kilku lat nie był w sytuacji, w której na śmierć i życie trwa ich walka o awans do fazy play-off. Może się to wiązać z większym napięciem wewnątrz. Jak na tę sprawę patrzy Martin Vaculik?
– Wiadomo, jak są takie wyniki jakie są to każdy chce żeby to się zmieniło na lepsze. Dzisiaj nawet nie wiem jak ten wynik nazwać. To jest jakaś masakra. Nie możemy się poddawać bo to zarówno w sporcie, jak i w życiu jest najważniejsze. No i co i walczymy dalej. – kończy Vaculik
Wicemistrzowie Polski w najbliższą niedzielę zmierzą się na wyjeździe ze Stelmet Falubazem Zielona Góra. Lublinianie w pierwszym spotkaniu wygrali 48:42. Sprawa punktu bonusowego wydaje się być zatem otwarta. Ewentualna porażka może Motorowi zamknąć drogę do najlepszej czwórki.
Martin VaculikAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!