Tai Woffinden nie byłby sobą, gdyby etap katorżniczej walki o powrót do zdrowia relacjonował w absolutnej ciszy. Trzykrotny mistrz świata, który niedawno uległ makabrycznemu wypadkowi po eksplozji silnika, opublikował w mediach społecznościowych niezwykle wymowną relację. Brytyjczyk, znany w całym środowisku ze swojego niepodrabialnego charakteru i braku gryzienia się w język, rozpoczął już pierwsze treningi na […]
Tai Woffinden nie byłby sobą, gdyby etap katorżniczej walki o powrót do zdrowia relacjonował w absolutnej ciszy. Trzykrotny mistrz świata, który niedawno uległ makabrycznemu wypadkowi po eksplozji silnika, opublikował w mediach społecznościowych niezwykle wymowną relację. Brytyjczyk, znany w całym środowisku ze swojego niepodrabialnego charakteru i braku gryzienia się w język, rozpoczął już pierwsze treningi na siłowni. Pierwsze zderzenie z dużymi ciężarami przyniosło mu jednak sporo sportowej złości, frustracji i cierpienia.
Żużlowiec, który w wyniku koszmarnego upadku na torze pokiereszował się w starciu z INNPRO ROW-em Rybnik, łamiąc sześć żeber oraz lewą łopatkę, nie owijał w bawełnę. Pokazując kibicom kulisy powrotu do sprawności, dosadnie i bez cenzury skomentował to, jak ciężki uraz z dnia na dzień wpłynął na jego dotychczasową formę fizyczną.
– Podnoszę pieprzoną połowę tego ciężaru, z którym radziłem sobie przed wypadkiem! Cała ta praca poszła na marne tak szybko. Żebra mnie dzisiaj nienawidzą! Ale mogą się goić. Jeszcze kilka tygodni i wracamy do gry – przekazał w swoim ostrym, naładowanym emocjami stylu Tai Woffinden.
Słowa Brytyjczyka jasno pokazują, jak wielkie spustoszenie w organizmie profesjonalnego sportowca sieje nagła przerwa spowodowana tak rozległymi urazami kości. Woffinden z dnia na dzień stracił wypracowaną z trudem muskulaturę oraz dynamikę, co dla zawodnika myślącego o natychmiastowym powrocie pod taśmę jest potężnym ciosem.
Mimo ogromnego bólu, jaki podczas każdego głębszego oddechu i wysiłku wciąż generują uszkodzone żebra, as ostrowskiej drużyny nie zamierza składać broni. Choć jeszcze kilka dni temu tonował nastroje i zapowiadał, że czeka go dłuższy rozbrat z motocyklem, to najnowsza deklaracja o powrocie do gry wlewa mnóstwo optymizmu w serca kibiców oraz menedżera reprezentacji Wielkiej Brytanii, Olly’ego Allena.
Dla trenera Ostrowa, Tomasza Gapińskiego, determinacja trzykrotnego mistrza globu to z pewnością dobra prognoza na decydującą fazę sezonu, choć powrót Woffindena do meczowego zestawienia wcale nie musi być formalnością. Nieobecność Brytyjczyka wykorzystują bowiem Chris Holder oraz Jonas Seifert-Salk, a sam Woffinden postawił sprawę jasno – wróci na tor tylko wtedy, gdy będzie w stanie z marszu gwarantować dwucyfrowe zdobycze punktowe.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!