Mateusz Szczepaniak w niedzielnym spotkaniu w Bydgoszczy zdobył cztery punkty w pięciu startach. Doświadczony żużlowiec po meczu podzielił się swoimi przemyśleniami.
Mateusz Szczepaniak w niedzielnym spotkaniu w Bydgoszczy zapisał przy swoim nazwisku cztery punkty w pięciu startach. 39-latek nie ukrywa rozczarowania spowodowanego swoim wynikiem, a także popełnionymi błędami.
– Nie tak to sobie wyobrażałem. Szybkie tempo, trochę w pierwszym biegu mój błąd na starcie. Trudne zawody. Wiadomo było, że to będzie bardzo trudno, ale też deszcz, szybkie tempo, no i do tego jeszcze moje błędy. Trochę nerwowości się wkradło, więc na pewno liczyłem na więcej – mówi.
Sporo kontrowersji dostarczyła sytuacja z szóstej gonitwy zawodów. Na wejściu w pierwszy łuk doszło do kontaktu między Kacprem Andrzejewskim a Szczepaniakiem, co skutkowało upadkiem tego drugiego. Zawodnik „Żurawi” na antenie telewizji nie zgodził się z decyzją arbitra.
– Muszę jeszcze to zobaczyć na powtórce, bo nie widziałem. Tak jak mówiłem, trochę mi tam wyjechał na wejściu i później w szczycie łuku trącił moje przednie koło, więc od razu ściął mi motocykl i upadłem. Totalnie nie spodziewałem się tego, że będę wykluczony, bo tak jak mówię, nie przewracam się specjalnie. Poczułem uderzenie i motocykl. Przednie koło mi uciekło – powiedział.
„Nie ma różnicy w sile drużyn”
Choć Szczepaniak przez dwa lata był zawodnikiem bydgoskiej Polonii, to jednak jego niedzielny dorobek przy Sportowej nie wyglądał najokazalej. Były kapitan „Gryfów” nie ukrywa, że spory wpływ na to miały trudne warunki atmosferyczne.
– Chyba nie do końca, bo widać, że jakaś tam prędkość była, gdzieś walka, a startu nie było. Starty miałem słabe dzisiaj. Te warunki były trudne dzisiaj, ale takie same dla wszystkich, bo gospodarzom chyba też to troszeczkę pozmieniało ich plany, więc było, jak było. Było szybko, było mokro, ale Bydgoszcz jest bardzo silna i na pewno to pokazali dzisiaj po raz kolejny – tłumaczy.
Przed Rzeszowianami teraz walka o zachowanie ligowego bytu. Choć Stal przystępuje do rywalizacji jako piąta drużyna sezonu zasadniczego, to Szczepaniak zaznacza, że kluczem jest teraz zachować koncentrację.
– No tak to jest poukładane, że taki jest system rozgrywek i wolelibyśmy być w tych play-offach, ale tak też ostatnie mecze się poukładały, że jesteśmy w play-downach. Nie ma dużych różnic w sile drużyn, nikt nie chce spaść, więc na pewno nie będzie łatwo i będzie ważył się każdy punkt w każdym wyścigu. Na pewno trzeba być skoncentrowanym przez najbliższe 30 wyścigów – mówi.
Mateusz SzczepaniakAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!