Anders Thomsen nie był do końca zadowolony z końcowego wyniku swojej reprezentacji. Duńczyk po finale Drużynowego Pucharu Świata wspomniał o torze na Stadionie Narodowym. Wskazał on na różnicę pomiędzy sobotnią rywalizacją o piątkowym treningiem.
Reprezentacja Danii była jednym z kandydatów do tego, aby odnieść triumf w finale Drużynowego Pucharu Świata na Stadionie Narodowym. Ostatecznie podopieczni Nickiego Pedersena stoczyli emocjonującą batalię o srebro z Polakami, czego powodem był słaby początek rywalizacji. Po dekoracji zwycięzców Anders Thomsen opowiedział o ważnej różnicy w przygotowaniu toru.
W pierwszych czterech biegach Duńczycy mieli zaledwie dwa „oczka” na swoim koncie. Później udało im się nieco poprawić swoją dyspozycję, jednak kapitalna dyspozycja Australijczyków i ich komplet punktów po inauguracyjnej serii spowodowały, że złoty medal wyraźnie się oddalił.
Od dziesiątego biegu reprezentacja Danii prezentowała się wyraźnie lepiej. Pomogło to im w walce o srebrny medal, która ostatecznie zakończyła się dla nich pokonaniem Polaków. Tym samym podopieczni trzykrotnego mistrza świata mieli pewne powody do zadowolenia. Andersowi Thomsenowi towarzyszył jednak spory niedosyt.
– Tak naprawdę nie wiem. Myślę, że stać nas było na więcej. Mieliśmy odpowiedni zespół, znakomitych zawodników, ale totalnie przespaliśmy pierwsze dwie serie zawodów. Walczyliśmy z ustawieniami, przez co było naprawdę gorąco. Puszczały nam więc nerwy. Walczyliśmy aż w końcu znaleźliśmy odpowiednie ustawienia, a także nastroje w naszym zespole się poprawiły, dzięki czemu wróciliśmy silniejsi i zdobyliśmy srebrny medal. Końcowo nie jest tak źle – przyznał Thomsen.
Finał Drużynowego Pucharu Świata poprzedził trening, który odbył się dzień wcześniej. Piątkowe jazdy mogły okazać się jednak złudną podpowiedzią dla uczestników rywalizacji. Wszak według słów Thomsena nawierzchnia znacząco różniła się względem piątku. Dodatkowym czynnikiem była również obecność mnóstwa kibiców.
– Zmieniliśmy wszystko. Mieliśmy wczoraj trening na zupełnie innaczej przygotowanej nawierzchni. Dodatkowo, kiedy jest tak wiele kibiców, jest trochę inne powietrze w środku, a motocykle były trochę za słabe. Musieliśmy więc dodać im zdecydowanie więcej mocy – wytłumaczył Thomsen.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!