Tomasz Gapiński zastąpił pod koniec maja Tomasza Bajerskiego w roli trenera pierwszej drużyny. Po świetnym debiucie w tej roli przyszły słabsze mecze. Czy aby jest on do tej roli gotowy?
Jeśli o sezonie 2025 mówiono, że był bardzo trudny dla Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski to ciężko słowami ubrać to, co dzieje się w tym klubie teraz. Zakontraktowanie dwóch mistrzów świata okazało się flopem, może nie komercyjnym, bo postać Taia Woffindena doprowadziła do tego, że o Ostrovii mówiono dużo. Pierwszy mecz w wykonaniu Brytyjczyka też napawał optymizmem, lecz w kolejnych to już równia pochyła.
Tak samo sprawa ma się w przypadku Chrisa Holdera, który po raz kolejny zawiódł na całej linii. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że w tym sezonie oglądamy najgorszą wersję Australijczyka od początku jego kariery w Polsce. Dla kontrastu – do drużyny „na ratunek” sprowadzono Jonasa Seifert-Salka, który w tym momencie wraz ze swoim rodakiem Frederikiem Jakobsenem jest najjaśniejszym punktem Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski.
Tylko trzy wygrane – dwie u siebie i jedna w Łodzi daje obecnie Ostrovii przedostatnie miejsce, a na zakończenie weekendu może już spaść na ostatnią lokatę. To nie pomaga z pewnością w utrzymaniu dobrej atmosfery. O tym, jaka auta panuje w zespole porozmawialiśmy z trenerem. Nie trudno bowiem zauważyć, że w tym zespole brakuje impulsu. Z boku wygląda to niezbyt dobrze i budzi wątpliwości.
Tai Woffinden i Chris Holder (w środku) zawalili sezon Moonfin Magnus Ostrów WielkopolskiBrak atmosfery? Trener odpowiada
Tomasz Gapiński po przegranej z Dakar Development Stalą Rzeszów wprost przyznał, że przegrane nie pomagają w panowaniu nad zespołem. To wyniki budują klimat w zespole. Obecna aura jest daleka od idealnej, bo na koniec brakuje tej kropki nad „i”, jaką jest wygrana.
– Jak przegrywamy mecz za meczem to nigdy nie będzie super atmosfery. Wiadomo, że atmosferę buduje wynik. Tego u nas nie ma i wszyscy podupadli. Patrząc na wyniki w ligach zagranicznych, ci zawodnicy tam jadą dobrze. My robimy tu wszystko. Naprawdę robimy wszystko, żeby było okej. Nie ma najważniejszego, czyli zwycięstwa drużynowego. I to jest ten największy problem – powiedział szkoleniowiec Ostrovii.
Mówi, że w zespole każdy się ze sobą dogaduje, natomiast ciężko jest oczekiwać czegoś „ekstra”, jeśli na koniec brakuje zwycięstw w meczach. Jest zrezygnowany i przyznaje, że robota, którą wykonują cały dzień nie przynosi efektu. Robi co może, ale zawsze czegoś brakuje.
– Atmosfera między zawodnikami jest, tylko niestety nie ma zwycięstwa. To dołuje wszystkich, mnie także. Siedzimy tu od rana do nocy, a nie ma efektu. Może trzeba po prostu, brzydko powiedziawszy, zrobić wszystko „na odpierdziel”. To może będzie wtedy wynik – zakończył.
Tomasz Gapiński zagubiony. Autorytet i błędy taktyczne widoczne gołym okiem
O kiepskiej aurze w zespole dobitnie świadczy fakt, że nawet szesnastoletni Nikodem Łuczak głośno mówi o tym, że oczekuje swojej szansy. Junior Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski miał okazję wystąpić w starciu z Abramczyk Polonią Bydgoszcz, ale z reguły pełni rolę rezerwowego lub tzw. „kevlaru”. Ostatnio zresztą na swoich mediach społecznościowym pojawił się wpis, w którym krytykuje brak otrzymanej szansy (więcej TUTAJ).
To pokazuje, że Tomasz Gapiński nie ma w tym zespole autorytetu, a nie trudno doszukać się również błędów taktycznych i niezrozumiałych decyzji w sztabie Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski. Jak inaczej wyjaśnić brak rezerwy za Chrisa Holdera lub Gleba Czugunowa w trzeciej serii startów, ci do tego momentu zdobyli łącznie dwa punkty zdobyte na kolegach z zespołu. Pierwsza zmiana została odnotowana dopiero w trzynastym biegu, choć aż prosiło się o nią znacznie szybciej.
To zresztą nie jest pierwsza sytuacja, gdy szkoleniowiec nie wykorzystał pełni potencjału drużyny. A każdy punkt może ważyć naprawdę wiele, szczególnie w fazie play down, do której po tym meczu Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski wjechał. Wydaje się, że „Gapa” zwyczajnie nie jest przygotowany już teraz do roli, którą objął po rozwiązaniu umowy z Tomaszem Bajerskim. Początek był obiecujący, a chęci trenerowi odmówić nie można. Widać jednak zakłopotanie, gdy przychodzi do podejmowania bardziej odważnych decyzji.
Ostrowianie słyną z tego, że stawia na nieoczywiste nazwiska. Mariusz Staszewski w 2017 roku był całkowitym debiutantem, ale przez lata nabrał potrzebnego doświadczenia. Jego następcą został Kamil Brzozowski, który miał u swojego boku pomoc w postaci Stanisława Chomskiego. Dzięki temu często miał on wsparcie w podejmowaniu odważnych decyzji. Tomasz Gapiński jednak został pozostawiony sam sobie.
Tomasz GapińskiAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!