W sezonie 2025 był bezapelacyjnie najlepszym zawodnikiem Krajowej Ligi Żużlowej. Z tego względu zdecydował się na szybki powrót do Metalkas 2. Ekstraligi, gdzie dołączyć do ekipy z Poznania. Niestety oczekiwania w żaden sposób nie pokryły się z rzeczywistością.
Przed rozpoczęciem sezonu każdy z zapartym tchem patrzył na skład Hunters PSŻ Poznań. Trzech liderów – Berge, Douglas, Iversen. Do tej trójki aspirował również Bartosz Smektała. Na pozycji U-24 kolejną szansę dostał Kacper Pludra. Jako juniorów oglądać możemy Antoniego Mencela i Kamila Witkowskiego. Słusznie uważano, że ta drużyna jest w stanie zaskoczyc każdego. Co prawda są bliscy wykonania zadania jakim jest awans do fazy play-off, jednak nie mogą być w pełni zadowoleni.
Ich wyniki mogłyby być jeszcze lepsze. Niestety jeden z ich teoretycznych liderów zawodzi zaufanie sztabu i włodarzy. Chodzi o Nielsa Kristiana Iversena. Duńczyk po kapitalnym sezonie w KLŻ, gdzie zakończył rozgrywki ze średnią niemal 2,5 punktu na bieg, zdecydował się na powrót do Metalkas 2. Ekstraligi. Spodziewano się, że zrobi to w barwach Wybrzeża, jednak gdańszczanie sensacyjnie ulegli w finale Pronergy Polonii Piła i plan legł w gruzach.
Solidny repres Iversena
Szybko okazało się, że długo na bezrobociu nie pozostanie. Przyjął ofertę z Poznania, gdzie liczono, że wraz z Berge i Douglasem będzie liderem zespołu. „Na papierze” prezentowali się więc bardzo okazale i faktycznie radzą sobie bez zarzutu. Zajmują obecnie 3. lokatę z 14 punktami na koncie. Awansu do play-off wciąż nie są jednak pewni, bowiem tylko dwa punkty mniej ma Dakar Development Stal Rzeszów, które zajmuje 5 miejsce. Walka trwać będzie więc najpewniej do ostatnich chwil.
Niestety nie można powiedzieć, że przy tych wynikach dużą rolę odgrywa wspomniany Duńczyk. Popularny „PUK” zaczął sezon od kontuzji z powodu której nie wystąpił w pierwszych dwóch spotkaniach. Spodziewano się jednak, że gdy wróci od razu zaprezentuje wysoką formę. Nic z tych rzeczy, pierwsze trzy mecze to zaledwie trzynaście punktów i bonus. Dalej nie było wcale lepiej.
Duńczyk regularnie zawodzi i zadowolony może być na dobrą sprawę tylko ze spotkania z beniaminkiem z Piły. Tam uzbierał 12+2. Praktycznie we wszystkich pozostałych meczach nawet nie zbliżył się do tego wyniku. Jedynie mecz z H.Skrzydlewską Orłem uznać można za udany – tam uzbierał 10 punktów. Gdyby nie solidna forma Smektały i kontuzjowanego obecnie Pludry można by było mówić o nim jako o przyczynie słabych występów „Skorpionów” i zdecydowanie niższej pozycji w lidze. Ma więc szczęście w nieszczęściu.
Pozostanie w Metalkas 2. Ekstralidze?
Jeśli Duńczyk z miejsca nie poprawi swoich wyników niemal pewne wydaje się, że nie znajdzie zatrudnienia na zapleczu PGE Ekstraligi. Poziom rozgrywek stale rośnie a przy pensji pobieranej przez zawodnika i jego marnych występach raczej nikt nie zdecyduje się na jego angaż. Miał być przecież liderem i udowodnić, że pobyt w KLŻ był tylko krótkim epizodem. Niedługo może okazać się, że nie był tylko epizodem a ostatnim rozdziałem popularnego PUK-a na polskich torach. Pytaniem pozostaje czy on sam będzie chciał wrócić na najniższy szczebel, gdzie w barwach Wybrzeża zdominował klasyfikację najskuteczniejszych zawodników. Przed nim trudna decyzja i dużo pracy.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!