Betard Sparta Wrocław przegrała w niedzielę ze Stelmet Falubazem Zielona Góra. Lider wrocławskiej drużyny zmagał się ze skutkami niedawnej kontuzji. Artiom Łaguta nie ukrywał, że nie był w najlepszej formie.
Pierwszy z niedzielnych meczów PGE Ekstraligi zakończył się małą niespodzianką. Stelmet Falubaz Zielona góra zwyciężył w starciu, w którym ich rywalem była Betard Sparta Wrocław. Zielonogórzanie po kapitalnym początku nie dali sobie odebrać prowadzenia. W szeregach żółto-czerwonych do jazdy po kontuzji powrócił Artiom Łaguta. Rosjanin z polskim paszportem odczuwał jednak kontuzję ręki.
Łaguta w maju podczas spotkania ligi szwedzkiej złamał rękę. Żużlowiec w ostatnich tygodniach przechodził intensywną rehabilitację. Przyniosła ona zamierzony skutek, ponieważ 35-latek otrzymał zielone światło od lekarza na start w meczu z Gezet Stalą Gorzów. Spotkanie to zostało jednak odwołane, a lider wrocławskiej drużyny powrócił na kolejny mecz, który miał miejsce w Zielonej Górze.
Betard Sparta mogła więc liczyć na powrót jednego z kontuzjowanych zawodników. Mecz ze Stelmet Falubazem nie był jednak łatwy dla mistrza świata z 2021 roku. Artiom Łaguta odczuwał bowiem skutki swojej niedawnej kontuzji.
– Powiem za siebie, że ja dzisiaj się czułem może nie na tyle dobrze i komfortowo na motorze. Naprawdę było bardzo ciężko w każdym biegu. Odczuwałem w każdym swoim biegu ból. Oczywiście dzisiaj decydowały dużo starty. Jak było pierwsze, trzecie to było bardzo dobrzee. Ja ze swojej strony popełniłem w pierwszym biegu błąd. Pojechałem trochę za szeroko, też tam straciłem parę punktów. Tak jak wygrasz start dzisiaj to było tak, że ciężko było wyprzedzić, a ja w ogóle nie starałem się wyprzedzić. Ja starałem się dojechać po prostu – mówił na antenie Canal+ Sport.
W biegu czwartym doszło do ciekawej i jednocześnie nieprzyjemnej sytuacji. Na wejściu z pierwszy łuk zaraz po starcie lider Wrocławian wjechał w Oskara Hurysza, który następnie upadł razem z Nikodemem Mikołajczykiem i Mitchellem McDiarmidem. Decyzją arbitra Rosjanin z polskim paszportem został wykluczony z powtórki. Wyjaśnił on, dlaczego nie udało mu się opanować motocykla.
– Ja powiem dlaczego. Dlatego, że ja nie mogłem skręcić, bo motor mnie, jak ustawiłem się delikatnie w prawo i wystartowałem, i jak już mnie ciągnęło, ja nie mogłem. Po prostu zamykam gaz, a motor jedzie jakby w prawo i nie mogę skręcić. Zamykam gaz i on jedzie, i widzę, że zaraz się spotkamy. Całkowicie zamykałem gaz, żeby go nie dotknąć i no cóż, wina jest widocznie po mojej stronie i nie chciałem tak mocno jechać w prawo. Chciałem jechać prosto, ale no nie mogłem skręcić – powiedział żużlowiec Betard Sparty Wrocław.
Przed rywalizacją ze Stelmet Falubazem Zielona Góra Artiom Łaguta skorzystał z możliwości treningu w Częstochowie. Już tam odczuwał on ból. w niedzielnym meczu udało mu się jednak pojechać we wszystkich planowanych biegach.
– W czwartek trenowałem w Częstochowie i wyjechałem dokładnie dwa razy na tor, bo odczuwałem ból po prostu i myślałem, że dzisiaj nie pojadę aż tyle biegów. Po prostu, że ręka ta nie wytrzyma. A no starałem się i wszystko robię dla drużyny, żeby drużyna wygrywała. Dałem dzisiaj z siebie wszystko, co mogłem. I oczywiście, że realie są inne. Jak jedziesz w czwórkę spod taśmy, jak jedziesz sam, to zupełnie inaczej. Myślałem, że trochę oczywiście gorsze zawody będę miał dzisiaj niż zdobyłem tam dwanaście punktów, dziesięć i dwa bonusy – podsumował.
Artiom ŁagutaAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!