W polskich rozgrywkach zdarzają się zawodnicy, którzy nie są w stanie znaleźć zatrudnienia na początku sezonu. Odrzuceni? Nie do końca. Gdy drużyna notuje słabe wyniki tacy żużlowcy są na wagę złota. Po raz kolejny udowadnia to Nicolai Klindt - obecny zawodnik Innpro ROW Rybnik.
Sytuacja duńczyka w Polsce w ostatnich latach jest bardzo ciekawa. Powoli wyrasta on na zawodnika, który specjalizuje się w „gaszeniu pożarów” w zespołach. Z pewnością pomaga mu to, że jest dobrze znaną postacia w polskim żużlu. Choć kontuzjogenny to zawsze bardzo konsekwentny, skuteczny i otwarty. Rok temu, po nieudanych rozgrywkach 2024 w Wybrzeżu Gdańsk, nie znalazł od razu zatrudnienia na kolejny sezon. Podpisał tym samym tzw. kontrakt warszawski w Ostrowie Wielkopolskim i czekał na okazję. Ta nadarzyła się dość szybko, bo w bardzo trudniej sytuacji była Stal Rzeszów.
Ekipa z Podkarpacia zbudowała drużynę, która miała bić się o podium Metalkas 2. Ekstraligi. Niestety nieprzewidziana kontuzja Taia Woffindena i słabe występy Davida Bellego sprawiły, że po trzech meczach mieli tylko trzy punkty. Zdecydowanie mniej niż oczekiwał zarząd. Wtedy idealnym kandydatem na zastąpienie francuza został Klindt, który nie wahał się zbyt długo przyjmując ofertę. Ostatecznie, po słabszym początku osiągnął trzecią średnią w zespole i przyczynił się do wykonania zadania jakim było awansowanie do fazy play-off. Jego sytuacja ma jednak nieco inny wymiar w tym sezonie.
Walka z klubem zakończona happy-endem
Wydawało się, że na pewno występować on będzie w Krajowej Lidze Żużlowej. Tam podpisał kontrakt ze Speedway Kraków, które z nim w składzie mogło na prawdę solidnie namieszać w rozgrywkach. Sezon się rozpoczął a po Duńczyku ani widu, ani słychu. Zaczęto przyglądać się sprawie i okazało się, że pomiędzy stronami doszło do spięcia i nieporozumień. Jak to określono „chodziło o rozumienie warunków umowy”. Ostatecznie Duńczyk rozwiązał kontrakt z krakowianami i bardzo szybko został przedstawiony jako nowy zawodnik Innpro ROW Rybnik.
Od tego momentu sytuacja prezentuje się podobnie do tej zeszłorocznej. Rybniczanie byli w bardzo trudnej sytuacji, spadkowicz obijał się o dno ligi mając po pięciu spotkaniach jedynie dwa punkty i musieli coś zmienić. Tutaj znowu, na białym koniu, wjechał Klindt. Tym jednak razem zdecydowanie lepiej wszedł w sezon i z miejsca zmienił siłę rażenia rybniczan. W debiucie z ekipą Moonfin Magnus Ostrovii zdobył 11 punktów. W drugim był już bezkonkurencyjny przywożąc czysty komplet z Wilkami Krosno. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że Nicolai to zawodnik od trudnych sytuacji. Przychodzi do klubu i praktycznie z miejsca drużyna jedzie lepiej. Czyżby i tym razem miał swoją obecnością wprowadzić drużynę do play-off?
Nicolai Klindt (Ż)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!