To prawdziwy obieżyświat, w swojej karierze reprezentował w Polsce już siedem klubów. W sezonie 2026 reprezentować będzie barwy Ultrapur Startu Gniezno, gdzie wraca po ośmiu latach. Jeśli myśli o dalszej karierze musi tam pokazać, że wciąż ma głód jazdy.
Norbert Krakowiak rozpoczął swoją karierę w Ostrowie Wielkopolskim w 2015 roku. W wieku szesnastu lat wystąpił tam w ośmiu biegach notując bardzo przyzwoitą średnią – 1.625. Nie umknęło to uwadze ekstraligowych ośrodków, które szybko zdecydowały się go pozyskać. Najpierw trafił do Torunia, jednak jego przygodę z elitą można określić mianem sinusoidy. Formę ustabilizował dopiero w 2019 roku, w międzyczasie wypożyczany był do ekipy z Gniezna, gdzie jednak nie prezentował takiej formy jak na macierzystym obiekcie.
Dopiero transfer do Zielonej Góry pozwolił mu na pewną stabilizację w Ekstralidze. Zdecydowanie lepiej zaprezentował się w swoim drugim sezonie w barwach popularnych „MotoMyszy”. Będąc podstawowym juniorem zespołu osiągnął podobną średnią co w swoim debiutanckim sezonie w Ostrowie – 1.566. Wystąpił jednak w zdecydowanie większej ilości spotkań co przekłada się na lepsze wrażenie z jego jazdy. Najpewniej to właśnie sezon 2020 sprawił, że w elicie startował jeszcze przez kolejne dwa lata.
Najlepszy pod względem wyników był ten ostatni, kiedy reprezentował barwy GKM-u Grudziądz. Szczególnie na uwagę zasługuje fakt, że w rozgrywkach U-24 osiągnął średnią… 2.815. Niestety po sezonie musiał pogodzić się z koniecznością odejścia. Wiedział, że szansa na jazdę w elicie jest marna, więc zdecydował się na zejście ligę niżej. Został wypożyczony do ekipy z Poznania, gdzie zanotował bardzo solidny okres. To spowodowało, że pod koniec rozgrywek powrócił na chwilę do Grudziądza, jednak tylko na chwilę.
Równia pochyła i ostatnia szansa Krakowiaka?
Od tamtego momentu jego forma konsekwentnie maleje. W 2024 roku reprezentował barwy Wilków Krosno – 1.475 a w 2025 powrócił do macierzystego Ostrowa. Tam jednak też nie zagrzał miejsca występując jedynie w ośmiu meczach zostając odsuniętym od składu na pewien okres czasu. To nie wróżyło nic dobrego, bo przecież na tym obiekcie się wychował, zdobywał szlify i pierwsze punkty. Coś w jego karierze poszło zdecydowanie nie tak jak planował, stąd decyzja o chęci odbudowy w Krajowej Lidze Żużlowej.
Przyjął ofertę z Gniezna, gdzie wraca po ośmiu latach. To może być dla niego ostatnia szansa na przypomnienie o sobie i pewną stabilizację. Od kilku lat bowiem nie jest w stanie zagrzać miejsca w klubie na dłużej niż rok. To niepokojąca statystyka, która wiele mówi o jego pozycji negocjacyjnej. Jeśli i w sezonie 2026 nie osiągnie dobrych wyników to bardzo możliwe, że jego przygoda z „czarnym sportem” dobiegnie końca. Musi więc postawić wszystko na jedną kartę. Jest jednak doświadczonym zawodnikiem i jeśli solidnie przepracuje zimę powinien być mocnym punktem ekipy z Gniezna.
Norberta czeka więc rosyjska ruleta – „Wóz, albo przewóz”. Z pewnością zdaje sobie sprawę, że ewentualny kolejny słaby sezon zamknie mu drogę do powrotu na zaplecze PGE Ekstraligi. Ba! Nie jest nawet powiedziane, że ktoś w KLŻ zdecyduje się na jego zatrudnienie. Nadchodzi więc „sezon prawdy” dla wychowanka klubu z Ostrowa Wielkopolskiego. Teraz, albo nigdy.
Norbert KrakowiakAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!