Betard Sparta Wrocław wygrała piątkowe spotkanie z Gezet Stalą Gorzów. Bardzo ważne punkty na koniec zawodów zdobył Bartłomiej Kowalski.
Drugi z piątkowych meczów PGE Ekstraligi z całą pewnością mógł podobać się kibicom. Gezet Stal Gorzów podejmowała u siebie medalistę z zeszłego roku, gdyż ich rywalem była Betard Sparta Wrocław. Mimo osłabienia Gorzowian rywalizacja o zwycięstwo toczyła się do samego końca. Ostatecznie lepsi okazali się goście, którzy wygrali na Stadionie im. Edwarda Jancarza 44:46. Bardzo ważne punkty w ostatnim biegu na swoich plecach przywiózł Bartłomiej Kowalski.
Betard Sparta Wrocław w ostatnich biegach musiała stanąć na wysokości zadania, aby wywieźć jakiekolwiek punkty z Gorzowa. Stal odrobiła bowiem straty, a w biegu jedenastym wyszła nawet na czteropunktowe prowadzenie. Wrocławianie szybko doprowadzili do remisu, a przed biegami nominowanymi mieli cztery punkty przewagi za sprawą podwójnego zwycięstwa, którego autorami byli Bartłomiej Kowalski i Artiom Łaguta.
Po dobrym biegu w swoim wykonaniu zawodnik U24 pojechał na zakończenie rywalizacji. Jego zwycięstwo w ostatniej gonitwie meczu przypieczętowało wygraną przyjezdnych. Tak na ten temat wypowiadał się po meczu Bartłomiej Kowalski.
– Czułem odpowiedzialność. Sam fakt, że pojechałem dzisiaj w piętnastym biegu to był dla mnie duży zaszczyt. Też wiem, że po moim trzynastym biegu to też o czymś świadczyło, że jadę w piętnastym, bo ten start miałem już atomowy i prędkość też była super. Ja wyjechałem do piętnastego z czystą głową, chociaż czułem, że odpowiedzialność trochę na mnie leży – mówił Kowalski na antenie Canal+ Sport.
W ostatnich dwóch sezonach Bartłomiej Kowalski radził sobie wyraźnie lepiej na Stadionie Olimpijskim niż w meczach wyjazdowych. Statystyczna dysproporcja między domową a wyjazdową dyspozycją zawodnika Betard Sparty Wrocław była ogromna. Ten rok Kowalski zaczął jednak od bardzo udanego spotkania. Jak sam stwierdził, chciałby, aby mecz w Gorzowie nie był jedynym tak dobrym występem w delegacji.
– Ze statystykami na pewno jestem dobrze obeznany, bo ja to słyszałem cały poprzedni sezon, przez zimę i jeszcze od początku tego. Bardzo mnie to dołowało, że ta moja forma tak wyglądała na wyjazdach. Od końcówki sezonu przez całą zimę i od początku sezonu z całym moim teamem naprawdę ostro pracujemy. Ja też myślałem dużo i szukałem tych błędów, żeby to poprawiać. Ten mecz dzisiaj nie świadczy o tym, że już jest super i tak będzie. Na pewno się cieszę i to daje dużo optymizmu. Motywuje do dalszej pracy. Nie chcę, żeby tylko ten mecz wyjazdowy był udany i chcę to pociągnąć do końca sezonu – przyznał 24-latek.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!