Lublinianie do ostatniej kolejki walczyli o udział w fazie play-off. Wszystko rozstrzygnęło się w Grudziądzu, na terenie ich rywala w walce o to miano. Zadanie, pomimo problemów liderów, zostało wykonane. Kluczową rolę odegrali w tym zawodnicy, którzy w tym sezonie musieli mierzyć się z dużą falą krytyki.
Wszyscy mówią o presji nakładanej na zawodników w tej sytuacji. Równie odpowiedzialny za wynik jest również jednak sztab szkoleniowy. W tym przypadku mowa o Macieju Kuciapie oraz Jacku Ziółkowskim. Dobrym potwierdzeniem tego jest fakt, że po porażce zarząd grudziądzan wezwał „na dywanik” Roberta Kościechę, chcąc poznać jego motywacje co do niektórych decyzji podczas meczu.
Podobnie zapewne sytuacja mogła wyglądać również w ekipie z Lublina. Ostatecznie jednak, rzutem na taśmę, lepsi okazali się wicemistrzowie Polski. Zaważyły ostatnie biegi. Wszystko stało się jasne po wygranej 4:2 w biegu 14. i to właśnie lublinianie zawalczą o medale Mistrzostw Polski. Grudziądzanom pozostała walka o utrzymanie.
Bardzo się cieszę, że zawodnicy stanęli na wysokości zadania i zrobili swoje. Bo łatwo nie było – przyznał po meczu w rozmowie z ekstraliga.pl Jacek Ziółkowski.
Zaważyli najbardziej krytykowani
Jak dobrze wiadomo mecze wygrywa drużyna, nie indywidualności. Jednocześnie również bardzo istotne jest wspieranie zawodników, którzy mają gorszy okres. Po jakimś czasie to popłaca. W tej sytuacji popłaciło w najważniejszym momencie sezonu. Kluczowi do zwycięstwa okazali się bowiem zawodnicy otwarcie krytykowani przez fanów.
Wszyscy zrobili to co do nich należało. Rewelacyjnie pojechał Mateusz Cierniak i Martin Vaculik, który miał ostatnio problemy. Sporo punktów dorzucili też juniorzy – dodał zadowolony Ziółkowski.
Najważniejszy jest awans do play-off
Początek spotkania zdecydowanie nie przebiegł po myśli Orlen Oil Motoru. Dużą rolę odegrał w tym słaby początek meczu Bartosza Zmarzlika. W dwóch pierwszych wyścigach przywiózł zaledwie punkt z bonusem. W trzech kolejnych był już jednak niepokonany i wydatnie pomógł zespołowi. Niemniej stres w obozie lublinian z tego powodu był ogromny.
Nigdy nie jest spokojnie, po tym jak zawodnik w dwóch pierwszych startach przywozi jeden punkt – skwitował krótko.
Po heroicznym boju lublinianie czekają na rywala w walce o medale PGE Ekstraligi. Wiadomo, że w tej fazie nie liczy się już rywal. Trzeba dawać z siebie 110%, aby móc liczyć na pozytywny wynik. Inaczej do sprawy podchodzi sam Ziółkowski, który przedstawił sprawę jasno.
Dla mnie najważniejsze jest to, że w ogóle w tej czwórce się znaleźliśmy. Mamy chwilę odpoczynku i postaramy się przygotować jak najlepiej do półfinałowego spotkania – zakończył.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!