Orlen Oil Motor Lublin zakończył sezon PGE Ekstraligi brązowym medalem. W rewanżowym spotkaniu o trzecie miejsce Lublinianie wysoko pokonali Fogo Unię Leszno 56:34, a jednym z liderów gospodarzy był Bartosz Zmarzlik. Sześciokrotny indywidualny mistrz świata zdobył 14 punktów, choć po drodze musiał zmagać się z problemami sprzętowymi.
Dwa defekty
Zmarzlik rozpoczął spotkanie od dwóch zwycięstw. W trzecim swoim starcie nie wyszedł nawet spod taśmy z powodu defektu, przez co musiał sięgnąć po kolejny motocykl. Jak się okazało, nie przeszkodziło mu to w dalszej części zawodów. W kolejnych biegach przywiózł jeszcze dwa zwycięstwa i zakończył mecz z dorobkiem 14 punktów.
Co ciekawe, problemy ze sprzętem pojawiły się u niego jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji. Jeden z motocykli odmówił posłuszeństwa już podczas próby toru. W trakcie meczu, gdy sytuacja się powtórzyła, rezerwową maszynę musiał podstawić mu Martin Vaculik.
– Dwa defekty miałem. Jeden zaliczyłem na próbie toru, drugi podczas mojego trzeciego startu. Jeszcze w sumie nie wiemy, co się stało z motocyklem, ale na pewno już nie mogłem kontynuować jazdy na nim. (…) Ja też troszkę stres miałem. Musiałem jeździć trzecim motocyklem, co się nie zdarza zazwyczaj, ale cieszę się, że ten motocykl również był szybki – mówił po zawodach.
Medal to medal
Motor po raz kolejny znalazł się na ligowym podium. Tym razem nie udało mu się awansować do finału, ale zwycięstwo nad Unią w dwumeczu pozwoliło Lublinianom sięgnąć po brązowy medal. Dla Zmarzlika nie jest to jednak powód do traktowania sezonu jako nieudanego.
Sześciokrotny mistrz świata zwrócił uwagę na to, jak trudno przez lata utrzymywać się w ścisłej światowej czołówce. Dlatego każdy kolejny medal, niezależnie od jego koloru, ma dla niego swoją wartość.
– Żaden medal, obojętnie gdzie, kiedy i jak, nie jest porażką. Ja zawsze jestem zadowolony, dlatego, bo żużel tak naprawdę dużo daje mi radości. Wiem, że to jest poparte ciężką pracą, ale w sporcie też troszeczkę trzeba mieć szczęście. Ja jestem tym szczęściarzem, że utrzymuję się od lat na topie i naprawdę jestem z tego dumny i szczęśliwy. Na medale na pewno nigdy nie będę narzekał. Oby takie sezony były. Oczywiście apetyt jest zawsze na więcej, aczkolwiek nie wolno narzekać na medale – stwierdził kapitan Orlen Oil Motoru.
Tarnów? Ojejku!
Mecz z Unią był jednocześnie ostatnim spotkaniem Motoru na stadionie przy Alejach Zygmuntowskich. Na rok, dwa, niektórzy straszą, że nawet trzy. Od przyszłego sezonu „Koziołki” będą korzystać z toru w Tarnowie, co oznacza dla całego zespołu konieczność szybkiego przystosowania się do nowego obiektu. Zmarzlik został zapytany o to już chwilę po zakończeniu spotkania o brąz. Na szczegółowe rozmowy o przygotowaniach do jazdy w Tarnowie nie miał jednak jeszcze ochoty.
– Ojejku, dajcie odpocząć. Jest dopiero pięć minut po meczu. Będziemy trenować. Będziemy walczyć i miejmy nadzieję, że to będzie dobre miejsce dla nas, żeby wygrywać mecze – powiedział na gorąco sześciokrotny indywidualny mistrz świata.
Nowy tor domowy będzie jednym z najważniejszych tematów podczas przygotowań Orlen Oil Motoru do kolejnego sezonu. Zanim jednak Zmarzlik rozpocznie pracę z myślą o nowych rozgrywkach, chce pozwolić sobie na chwilę oddechu.
Czas na przerwę
Po zakończeniu sezonu Zmarzlik zamierza na pewien czas odsunąć żużel na dalszy plan. W jego planach jest nie tylko odpoczynek, ale również jazda na innych motocyklach i przede wszystkim czas spędzony z rodziną.
– Odpocząć chwilę od żużla. Pobawić się innymi motocyklami. Mam takie marzenie, bo sprawia mi to dużo frajdy. Spędzić więcej czasu z moimi chłopakami, którzy naprawdę dają mi dużo radości w życiu. Dają mi dużo motywacji. Przygotowywać się do kolejnego sezonu i zasuwać – zakończył.
Sześciokrotny indywidualny mistrz świata zakończył rozgrywki PGE Ekstraligi 2026, otwierając klasyfikację średnich biegopunktowych z wynikiem 2,564.
Bartosz Zmarzlik (Orlen Oil Motor Lublin)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!