Włókniarz powtórzył błąd sprzed roku. Kontuzjowany Mads Hansen rzutem na taśmę nie znalazł się na liście zawodników zastępowanych na najważniejszą część sezonu.
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa zakończył rundę zasadniczą na ostatnim miejscu, a w swoim dorobku nie zgromadzili ani jednego punktu. W przeszłości oznaczałoby to, że już pożegnaliby się z PGE Ekstraligą, ale odkąd wprowadzono fazę play-down wciąż mają szansę na utrzymanie, choć jak widzimy na przestrzeni całego sezonu i tak są one niewielkie.
Lidsey o włos lepszy od Hansena
Od jakiegoś czasu zespół z Częstochowy musi sobie radzić bez Madsa Hansena. Na szczęście mogli za niego stosować zastępstwo zawodnika dzięki czemu ta strata nie jest tak bardzo odczuwalna. Nie wiadomo jeszcze, czy Duńczyk wróci na fazę play-down po złamaniu obojczyka, łopatki oraz żeber na początku sierpnia, ale Włókniarz miał szansę przedłużyć tzw. zz-tkę.
Mads Hansen na liście klasyfikowanych zawodników „Lwów” w kolejkach 8-14 zajmował czwarte miejsce przed ostatnim meczem rundy zasadniczej przeciwko Betard Sparty Wrocław. Tuż nad nim był Jaimon Lidsey, ale była to niewielka różnica, więc prawdopodobne przy takim mocnym rywalu było to, że Australijczyk spadnie za niego w tej klasyfikacji.
Tak się jednak nie stało, ponieważ mecz na Stadionie Olimpijskim został odjechany w błyskawicznym tempie tylko do 8 wyścigu, a Jaimon Lidsey zdobył w nim 2 punkty. To oznacza, że jego średnia wynosi ostatecznie 1,42, a Madsa Hansena 1,40. Do zastępstwa zawodnika na fazę play-down zabrakło punktu mniej Lidseya.
Jeśli Mads Hansen nie wyzdrowieje na najważniejszą fazę sezonu, to można powiedzieć że sztab szkoleniowy częstochowskiej drużyny popełnił wielki błąd. Wtedy w walce o utrzymanie będą musieli na pozycji seniorskiej postawić na któregoś z juniorów, choć w tej formacji również ostatnio nadeszła plaga kontuzji.
To nie pierwszy raz
Podobny błąd został popełniony przed rokiem, gdy Krono-Plast Włókniarz Częstochowa walczył o utrzymanie w PGE Ekstralidze. To zadanie zostało wykonane już po pierwszym dwumeczu z Gezet Stalą Gorzów, ale tuż przed rywalizacją głośno było o braku zastępstwa zawodnika za jednego z liderów Piotra Pawlickiego.
Wówczas, by w razie kontuzji można było stosować zz-tkę za aktualnie zawodnika Fogo Unii Leszno potrzebował on pojechać wyścig więcej w kolejkach 8-14. W ostatniej rundzie „Lwy” przegrały wysoko z Bayersystem GKM Grudziądz, a Pawlicki choć mieli na to okazję nie został desygnowany do startów z rezerwy taktycznej. Ten błąd mógł drużynę spod Jasnej Góry mógł wiele kosztować, ale jak się później okazało wszystko uszło im na sucho.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!