Unia Tarnów ponownie znalazła się w kryzysie. Po odwołaniu prezesa i zamieszaniu wokół transferu juniora klub walczy o licencję na start w sezonie 2026. Czasu na ratunek jest coraz mniej.
Autona Unia Tarnów znów znalazła się w bardzo trudnym położeniu. Start drużyny w przyszłorocznych rozgrywkach Krajowej Ligi Żużlowej stoi pod dużym znakiem zapytania. Choć klub ogłosił już skład, wciąż boryka się z zaległościami finansowymi, a ostatnie tygodnie przyniosły kolejne zamieszanie, tym razem w samym zarządzie. Byłego prezesa Artura Kędziorę oskarżono o działanie na szkodę klubu, a rada nadzorcza szybko zdecydowała o jego odwołaniu.
Punktem zapalnym okazała się sprawa Jana Heleniaka. Jak informuje serwis Tarnów Nasze Miasto, junior miał zostać sprzedany za symboliczną kwotę. Kędziora podpisał z nim aneks, w którym ekwiwalent za zmianę barw ustalono na 70 tysięcy złotych. To zaledwie ułamek tego, co Unia mogłaby otrzymać według tego, co jest zapisane w Regulaminie Szkoleniowym Polskiego Związku Motorowego, klub mógłby żądać nawet dziesięciokrotnie wyższej kwoty.
Po odwołaniu Kędziory w klubie zapanował chaos. Sytuacja miała się ustabilizować dopiero kilka dni temu, gdy rada nadzorcza powierzyła rolę prezesa Marcinowi Kuśiowi. Dołączył on do struktur w październiku, po rezygnacji Wiesława Frysa i Daniela Bałuta. Kuś jest partnerem biznesowym Artura Lewandowskiego, który zarządza jedną z jego spółek.
Przed nowym prezesem stoi najważniejsze zadanie – przygotować i złożyć wniosek licencyjny do KLŻ. Czasu ma niewiele, bo komplet dokumentów musi trafić do ligi do 29 listopada. Trzeba jednak zaznaczyć, że regulamin daje władzom rozgrywek możliwość podjęcia ostatecznych decyzji nawet wiosną, już przed startem sezonu.
Autona Unia Tarnów – Mateusz Szczepaniak, Marko Lewiszyn, Jan Heleniak, Sebastian Madej, Fraser Bowes (fot. Sebastian Siedlik)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!