W Drużynowym Pucharze Świata wszyscy stawiali jasno na dwie reprezentacje - Polskę i Danię. Faworytów pogodziła jednak Australia, która dokonała, wydawało się, niemożliwego i wygrała po 24 latach. Jason Doyle przekonuje, że stać ich jednak na zdecydowanie więcej.
Większość kibiców i ekspertów nie bez powodu wskazywała Polaków i Duńczyków. To w końcu oni mieli najlepiej obsadzone kadry. Przewaga Australijczyków była jednak taka, że oni niczego nie musieli. Ten brak presji pozwolił im sięgnąć gwiazd i to oni wznieśli Drużynowy Puchar Świata na żużlu zdobywając 38 punktów. To ogromne przeżycie dla Jasona Doyle’a.
– Wyląduje to w książce z rekordami. Wywalczenie jakiegokolwiek tytułu to wielki zaszczyt, ogromne osiągnięcie. Ekscytuje mnie to, bo od lat i marzyłem o zrobieniu tego przed polskimi fanami na tym obiekcie. W końcu się udało – przyznaje w rozmowie z fimspeedway.com.
Kluczem do takiego sukcesu była równa forma wszystkich zawodników. Dwucyfrowe wyniki uzyskali Doyle, Kurtz i Douglas. Ważne punkty dołożył również Max Fricke. W sporcie tak właśnie jest, że decydują detale. W tym przypadku była to właśnie równa dyspozycja. Stres dał się jednak nieco we znaki „Kangurom”.
– Był moment, w którym obawiałem się, że to roztrwonimy, ale gdy masz w składzie Brady’ego, Maxa i punktującego Dougy’ego, nie ma wątpliwości, że wywalczysz medal. Zdobycie 10 punktów w wielkim finale jest zadowalające – jestem zadowolony. Dalej tu jestem i chcę ścigać się z najlepszymi na świecie. Nie ma lepszego uczucia, to uzależniające – dodaje Doyle.
Doświadczenie popłaciło
Bez wątpienia zawodnik Cellfast Wilków Krosno był najbardziej doświadczonym w całej kadrze, która i tak nie należała do najmłodszych. Średnia wieku wyniosła niemal 33,5 roku. Jak widać doświadczenie zawodników popłaciło, bez względu na ligę w której startują (Ryan Douglas – przyp. red.). Pomimo, że Doyle posiadał go najwięcej nie czuł potrzeby wspierania swoich kolegów. Radzili sobie sami bez większych kłopotów.
– Czasem czuję się jak ich własny ojciec, ale nie potrzebują pomocy. Dougy po prostu wyszedł tam i zrobił swoją robotę, w ogóle nie myśląc o jakiejkolwiek presji. W końcu w głębi duszy masz świadomość, że to jedna z najważniejszych imprez w roku. Wszyscy jednak zdobywaliśmy punkty – zauważył 40-latek.
Zwycięstwo Australii to ogromne zaskoczenie. Nie ma co tego ukrywać. Mało kto na nich stawiał a oni na przekór wszystkim i wszystkiemu pokazali, że warto jest marzyć oraz walczyć o swoje. Choć emocje już opadły to zwycięstwo sprawiło, że chcą więcej. Doyle zapewnia, że czekają ich na prawdę owocne czasy.
– Jestem zadowolony z tego, co się wydarzyło, a to nie koniec. Myślę, że reprezentacje i zawodnicy wchodzący w jej skład w następnej dekadzie to będzie coś specjalnego – zakończył.
Rohan Tungate, Jason Doyle, Max Fricke, Brady Kurtz, Ryan Douglas, Mark LemonAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!