Wielki pech słowackiego talentu na torze w Lesznie! Czwarty zawodnik Europy w klasie 250cc, Marek Ziman, pojechał na camp Unii Leszno, by powalczyć o swoją przyszłość. Niestety, jazda na Smoczyku zakończyła się dla niego złamaniem ręki i wymuszoną przerwą od czarnego sportu.
Leszczyńska Unia od lat słynie z odważnego stawiania na zagraniczne perełki, a najnowsza inicjatywa działaczy okazała się kolejnym strzałem w dziesiątkę. Fogo Unia Leszno zorganizowała trzydniowy camp szkoleniowy, który przyciągnął utalentowaną młodzież z całego świata. Młodzi adepci trenowali pod okiem uznanych fachowców, na czele z dyrektorem zarządzającym Rafałem Dobruckim, Romanem Jankowskim oraz Adrianem Gomólskim. Warsztaty na torze i w parku maszyn miały wyłonić zawodników, z którymi klub zwiąże się długoletnimi kontraktami, dając im szansę na rozwój w Ekstralidze U24 lub na wypożyczeniach. Niestety, dynamiczne wydarzenia na leszczyńskim owalu przyniosły także wyjątkowo gorzkie wieści.
Jednym z najbardziej intrygujących uczestników obozu był Marek Ziman, uznawany za największą nadzieję słowackiego żużla. Młody zawodnik przyjechał do Wielkopolski w kapitalnej formie, mając za sobą życiowy sukces. Na początku sierpnia Ziman błysnął przed własną publicznością podczas finału Indywidualnych Mistrzostw Europy w klasie 250cc w Žarnovicy. Na domowym torze zdobył 12 punktów i otarł się o podium, przegrywając walkę o brązowy medal w biegu dodatkowym z Duńczykiem Eliasem Jamilem. Ostatecznie zajął czwarte miejsce w Europie, ustępując jedynie Jamilowi oraz polskiemu duetowi – Franciszkowi Szczyrbie i Dawidowi Oscendzie.
Niestety, zamiast pójść za ciosem i wykorzystać szansę na pokazanie się przed przedstawicielami Unii, Ziman zaliczył na leszczyńskim torze upadek. Wybraniec słowackich kibiców złamał rękę i zamiast rozmów o kontraktach czeka go teraz wymuszony odpoczynek od ścigania. Pech dopadł młodego zawodnika w najmniej odpowiednim momencie, bo po powrocie ze szpitala czeka go żmudna rehabilitacja i kilkutygodniowa przerwa od jazdy.
Mimo tego fatalnego akcentu, sztab szkoleniowy Unii nie zwalnia tempa w procesie wyławiania najzdolniejszych adeptów czarnego sportu. Leszczynianie nie traktują organizacji campu jako jednorazowej akcji promocyjnej, lecz jako twardy element budowania zaplecza kadrowego na kolejne lata.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!