Ogromna nerwówka w Zielonej Górze przed niedzielnym szlagierem PGE Ekstraligi z Betard Spartą Wrocław! Klub wydał oficjalny komunikat w sprawie stanu zdrowia Dominika Kubery, którego start zależy od piątkowego treningu po złamaniu obojczyka.
Niezwykle elektryzujące wiadomości napływają z obozu Stelmet Falubazu Zielona Góra przed niedzielnym pojedynkiem PGE Ekstraligi z Betard Spartą Wrocław. Zielonogórscy kibice, którzy w czwartek cieszyli się z oficjalnego ogłoszenia powrotu do ligowego ścigania Damiana Ratajczaka, wciąż wstrzymują oddech w innej, absolutnie kluczowej kwestii kadrowej. Chodzi o start drugiego z poturbowanych w ostatnim czasie liderów drużyny – Dominika Kubery. Klub z Winnego Grodu postanowił uciąć medialne spekulacje i wydał krótki, ale niezwykle wymowny komunikat w tej sprawie.
– Decyzja o ewentualnym starcie Dominika w niedzielnym meczu zapadnie po jutrzejszym treningu – poinformowali w komentarzu przedstawiciele Stelmet Falubazu Zielona Góra.
Brak jednoznacznej, stuprocentowej deklaracji ze strony klubu pokazuje, jak wielka walka o zdrowie wciąż toczy się w zielonogórskim parku maszyn. Przypomnijmy, że Dominik Kubera pod koniec maja doznał skomplikowanego złamania obojczyka podczas meczu ligi szwedzkiej w Motali. Choć czarne scenariusze zakładały wielotygodniową przerwę, dwudziestosiedmiolatek dokonał rzeczy niemal niemożliwej.
Do środy zawodnicy musieli zgłosić pełną gotowość do startu w sobotniej rundzie Grand Prix we Wrocławiu na Stadionie Olimpijskim, z której z powodu kontuzji wypadli Fredrik Lindgren oraz Daniel Bewley. W przypadku Kubery wciąż panuje cisza i choć istnieje duże prawdopodobieństwo, że weźmie udział w zawodach, to w kuluarach próżno szukać oficjalnego potwierdzenia. Co ciekawe, w czwartek „Domin” wziął udział w konferencji prasowej przed Drużynowym Pucharem Świata na Stadionie Narodowym, co dodatkowo podgrzało nastroje kibiców.
O ile występ Kubery w niedzielnej lidze wciąż stoi pod znakiem zapytania i zależy wyłącznie od piątkowej próby torowej, o tyle pewny jest powrót innej, niezwykle ważnej strzelby Falubazu. Po koszmarnym złamaniu kości udowej i urazie barku, których nabawił się podczas eliminacji Srebrnego Kasku w Rybniku, na tor w końcu wraca Damian Ratajczak. Dla 21-letniego wychowanka leszczyńskiej Unii będzie to dopiero drugi mecz ligowy bieżącego sezonu. Pierwszy miał miejsce na otwarcie sezonu we… Wrocławiu, gdzie w sześciu biegach Ratajczak zdobył trzy punkty.
Niedzielne starcie przy Wrocławskiej będzie dla Falubazu potężnym sprawdzianem charakteru. Zadanie stojące przed sztabem szkoleniowym jest niezwykle karkołomne, ponieważ wrocławianie, mimo straty kontuzjowanego Daniela Bewleya, za którego stosowane będzie zastępstwo zawodnika, przyjadą do Zielonej Góry w piekielnie silnym zestawieniu.Wiele wskazuje na to, że w talii gości z Dolnego Śląska nie zabraknie też fenomenalnie dysponowanego Artioma Łaguty, który do niedawna także zmagał się z urazem ręki.
Stelmet Falubaz Zielona GóraAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!