Piotr Protasiewicz ciekawie podsumował niedzielny hit PGE Ekstraligi. PRES Grupa Deweloperska Toruń pokonał w nim Betard Spartę Wrocław 48:42. Menedżer gości odniósł się m.in. do trudnej decyzji, którą podjął przed wyścigami nominowanymi.
Betard Sparta Wrocław jest o krok od wygrania fazy zasadniczej PGE Ekstraligi. Piotr Protasiewicz mógł być zadowolony z punktu, wywalczonego na Motoarenie, który przybliża jego zespół do pierwszego miejsca. Z drugiej strony, PRES Toruń podejmował rywala bez Patryka Dudka, więc apetyty na zwycięstwo urosły. „Spartanie” mieli jednak spore problemy, a indywidualne zwycięstwo odnieśli dopiero w biegu nr 9 za sprawą Artioma Łaguty.
– Widziałem nas jeżdżących lepiej w tym sezonie, a już na pewno startujących lepiej. Druga część zawodów wyglądała korzystniej. Nadal nie było idealnego momentu startowego, a widzieliśmy, że raczej tylko Emil Sajfutdinow wyprzedzał. Była jedna ścieżka i nawet szybki Brady Kurtz zbliżał się, ale jechał za rywalami. Mimo to wierzę, że mamy jakąś bazę. Jeśli dane nam będzie przyjechać na Motoarenę w fazie play-off, to wierzę, że zaczniemy lepiej. Część jednostek, które dzisiaj były, nie zostanie zabranych – skomentował Protasiewicz.
Protasiewicz zmienił decyzję. To był kluczowy moment meczu
Menedżer Sparty pochwalił też przeciwnika. Podkreślił, że nawet bez Patryka Dudka zespół PRES Toruń dysponuje ogromną mocą. Goście zaczęli „podgryzać” mistrza Polski w czwartej serii. Swoje robił m.in. Mikkel Andersen, który nie dostał jednak szansy w wyścigu nr 14. „PePe” postawił na jadącego w kartkę Bartłomieja Kowalskiego.
– Mikkel zasłużył na ten wyścig i taka była pierwsza decyzja. Z drugiej strony, bardzo mocno potrzebujemy Bartka, zwłaszcza w meczach wyjazdowych. Nie będę owijał w bawełnę, gdybym mógł tę decyzję podjąć jeszcze raz, to zrobiłbym inaczej – przyznał Protasiewicz po spotkaniu.
Sparta przegrała ten wyścig 2:4, a Bartłomiej Kowalski nie zapunktował. W pierwszym podejściu doszło do kontaktu Macieja Janowskiego z Robertem Lambertem. Brytyjczyk nie kontynuował jazdy. Arbiter Paweł Słupski przerwał wyścig przy stanie 1:5 i zarządził powtórkę w pełnym składzie. Według Protasiewicza, każda decyzja by się w tym przypadku obroniła.
Obrona 1. miejsca i wybór rywala
Przed Wrocławianami domowy mecz z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa. Drużyna z Dolnego Śląska będzie rzecz jasna zdecydowanym faworytem. Nie wiadomo, czy 21 sierpnia na Olimpijskim wystartuje Daniel Bewley. W niedzielę Protasiewicz mówił, że ta perspektywa się oddaliła.
Jeśli „Spartanie” się nie potkną, to zyskają prawo wybrania rywala w półfinale PGE Ekstraligi. Menedżer nie chciał zdradzić, na kogo brązowi medaliści z sezonu 2025 zamierzają postawić. – Będę oglądał mecz GKM – Motor, śledzę wszystkie mecze Ekstraligi, Za nikogo nie trzymam kciuków, patrzę na swoją drużynę – zapewnił.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!