Fredrik Lindgren zabrał głos w sprawie powrotu do Speedway Grand Prix. Otwarcie opowiedział o problemach, z którymi musi się mierzyć. Kontuzja mocno komplikuje sytuację szwedzkiego żużlowca, a sam zawodnik przyznał, że powrót do formy może nie być tak prosty, jak pierwotnie zakładano.
Kontuzja pokrzyżowała jakiekolwiek plany na sezon 2026. Fredrik Lindgren wyraźnie nie był w stanie rywalizować na znanym dla siebie poziomie. Szwed przez wiele tygodni dochodził do siebie po upadku w Lesznie, gdzie doznał złamania kostki bocznej uszkodzeniem więzozrostu piszczelowo-strzałkowego oraz więzadeł stawu skokowego. Skomplikowana kontuzja szwedzkiego żużlowca doprowadziła do problemów kadrowych Orlen Oil Motoru Lublin, a on sam wypadł z orbity odnośnie jazdy w cyklu Speedway Grand Prix.
Lindgren powrócił na motocykl w tragicznym stanie. Poza zawodami chodził o kulach, ponieważ jego noga nie była w pełni sprawna. Pozwalała na szczątkową jazdę na motocyklu, ale przy poważniejszym kontakcie było widać, że Szwed ma problem z rywalizowaniem. Ostatecznie dojechał do końca sezon, kończąc go brązowym medalem DMP z Motorem. Z uwagi na kontuzje, władze FIM postanowiły nagrodzić żużlowca „dziką kartą” na sezon 2027. Jak sam przyznaje, jego obecnym celem jest powrót do sprawności.
– Muszę zacząć najszybciej jak to możliwe – zaznacza Fredrik Lindgren na łamach fimspeedway.com. – Jak tylko wróciłem do jazdy to oczywiście, że nie mogłem pogodzić jazdy, rehabilitacji oraz powrotu do pełni sił. Celem jest jak najszybsze rozpoczęcie rehabilitacji, żeby noga była gotowa na początek sezonu. Wtedy też mogę wrócić na odpowiednie obciążenie fizyczne.
Fredrik Lindgren zmagał się z bólem do samego końca. Nie można jednak zapominać o życiu codziennym, które stało się katorgą. Jeden z problemów dotyczy chodzenia, które obecnie jest sporym problemem dla szwedzkiego żużlowca. Ponadto każda jazda w zbliżeniu sprawiała, że momentami Lindgren tracił pewność siebie.
– Myślę, że to mój pierwszy raz w karierze, kiedy to doznałem tak wcześnie poważnej kontuzji – przyznaje. – To była żmudna i trudna droga do powrotu na motocykl, gdzie nie byłem w pełni sprawny. Cały czas miałem problem ze swoją stopą. Przeszkadza mi to w normalnym życiu. Dla przykładu to nie mogę normalnie chodzić. Podczas jazdy zawsze miałem z tyłu głowy swoje problemy, a to nie pomaga przy walce ze światową czołówką.
Szwed otwiera nowy rozdział. Obecnie czekamy na potwierdzenie jego kontraktu w Bayersystem GKM Grudziądz, gdzie ma zastąpić Maxa Fricke. Dodatkowo nie będzie osamotniony w SGP i może liczyć na rodaka Kima Nilssona. 41-latek zmienia wiele rzeczy, ale nadal chce walczyć o medale. Jeden srebrny oraz trzy brązowe to niewystarczający posiłek dla zaspokojenia ambicji byłego zawodnika m.in. Włókniarza Częstochowa.
– Przede mną naprawdę długa podróż, ale trzymam kciuki, że będę w pełni zdrowy przed startem sezonu i uniknę kolejnych poważniejszych urazów – dodał szwedzki żużlowiec.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!