Polscy kibice mogą czuć ogromne rozczarowanie. Wszyscy liczyli, że złoty medal Drużynowego Pucharu Świata zawiśnie na szyjach "Orłów". Niestety musieliśmy pogodzić się z trzecią lokatą. Wynik ten byłby bez wątpienia lepszy, jednak tego dnia od swojej formy mocno odbiegał Maciej Janowski.
Na wypełnionym PGE Narodowym kibice mogli oglądać ciekawe zawody. Od początku na przód stawki wysunęli się Australijczycy. Po piętach stąpali im Duńczycy i Polacy. Do walki o medale nie włączyli się Brytyjczycy, którzy odstawali zarówno formą jak i zestawieniem osobowym. Niemniej wygrana „Kangurów” to spore zaskoczenie, większość typowało Polaków, lub piekielnie mocnych Duńczyków.
Niestety, nasze „Orły” zdołały wywalczyć jedynie brązowy medal. Spory wpływ na taki wynik z pewnością miał słabszy dzień Macieja Janowskiego, który w 2023 roku był bohaterem reprezentacji. Tym jednak razem zdobył jedynie dwa punkty w dwóch startach i więcej na torze w Warszawie już się nie pojawił.
To nie jest pierwszy Puchar Świata ani pierwsza ważna impreza, w której brałem udział. Jeżeli trener wysyła mnie do walki, to daję z siebie wszystko, ale podczas tych zawodów nie mogłem zrobić więcej – przyznał w rozmowie z ekstraliga.pl Maciej Janowski
To nie był jego dzień
Legitymujący się w PGE Ekstralidze średnią 2,068 Polak był od początku jednym z oczywistych wyborów Stanisława Chomskiego. Swoje robiło też doświadczenie – był to dla niego szósty turniej o Drużynowy Puchar Świata. Niestety tym razem doświadczenie i solidna ligowa forma nie pomogły mu w zaprezentowaniu pełni swoich umiejętności.
Cały czas wdrażaliśmy jakieś zmiany. W pierwszym biegu startowałem z pierwszego pola, które nie dawało zbyt wielu szans. W drugim biegu stanąłem na polu czwartym i dałem się wywieźć za daleko i trochę na tym straciłem. Na bieżąco robiliśmy zmiany, jednak decyzja trenera była taka. Wiadomo, że chciał dla drużyny jak najlepiej i my również go w tym wspieraliśmy – dodał zawodnik Betard Sparty.
Choć z pewnością ambicja nakazywała mu walczyć dalej to selekcjoner zdecydował się odstawić go od składu już po drugim niezbyt udanym występie. Można dyskutować „co by było gdyby”, jednak decyzję Stanisława Chomskiego należy zaakceptować. Podobnie jak sam zainteresowany, który nie chowa urazy i wiedział, że to wszystko ma zadziałać dla dobra drużyny.
Nie ma takiej sytuacji, że podnoszę rękę i mówię, że ,,już nie chcę jechać’’ albo ,,dlaczego nie jadę’’. Tak zdecydował trener i my się z tym zgadzamy – skwitował krótko.
Maciej Janowski, Dominik Kubera, Bartosz Zmarzlik, Kacper Woryna, Stanisław ChomskiAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!