Piątkowe spotkanie na Stadionie Olimpijskim przebiegało pod znakiem opadów deszczu. W jednym z wyścigów doszło do niebezpiecznej sytuacji między Artiomem Łagutą i Rohanem Tungate'm. Kulisy późniejszej rozmowy zawodników odsłonił żużlowiec gospodarzy.
Piątkowy wieczór na Stadionie Olimpijskim nie potoczył się tak, jak oczekiwali tego kibice. Spotkanie ze względu na warunki atmosferyczne zostało przerwane po ośmiu biegach. Ostatecznie Betard Sparta Wrocław pokonała Krono-Plast Włókniarz Częstochowa i zapewniła sobie wygraną w rundzie zasadniczej. Dużą rolę odegrała jednak pogoda, o czym po meczu mówił Artiom Łaguta.
Warunki odegrały kluczową rolę
Początek meczu mógł być naprawdę nerwowy dla gospodarzy. Krono-Plast Włókniarz Częstochowa pokazał bowiem, że będzie naprawdę groźny. Częstochowianie wygrywali starty i pomimo strat pozycji na dystansie nie dawali się przełamać miejscowym. Po trzech biegach Betard Sparta miała sześć punktów przewagi, ale goście nie dawali im powiększać swojej zaliczki. Znacząco przyczyniły się do tego warunki panujące tego dnia na torze.
– Na pewno, bo wczoraj zupełnie inny tor był niż dzisiaj. Warunki wszystko zrobiły. Deszcz popadał i już było inaczej. Po prostu goście przyjechali w ciemno, postawili i wszystko im pasowało. Jechali i starty wygrywali. A my tak byliśmy przygotowani na ten tor tak jak zawsze – mówił Artiom Łaguta.
Deszcz nad Stadionem Olimpijskim padał od momentu rozpoczęcia rywalizacji. To oznaczało, że z każdym biegiem istotnie wpływał on na stan nawierzchni, a także na możliwości wyprzedzania. Z tego względu bardzo ważnym elementem był start, gdyż bardzo ciężko było napędzać się, jadąc szerzej.
– W biegu piątym jechałem środkiem, było okej, a później widać, że już więcej deszczu napadało i już nie dało się jechać na tym torze szeroko, bo na przykład jak wyjechałem szeroko to tam zostałem – tłumaczył Łaguta.
Niebezpieczna sytuacja na torze
Bieg siódmy przyniósł sporo wydarzeń na dystansie. Goście lepiej wyszli ze startu, ale zostali wyprzedzeni przez Artioma Łagutę i Macieja Janowskiego. Na drugim łuku doszło do kontaktu między Rosjaninem z polskim paszportem, a Rohanem Tungate’m. Australijczyk został wyprzedzony przez Łagutę i nie był w stanie nawiązać później walki. Po biegu obaj zawodnicy mieli okazję ze sobą porozmawiać. Jak przyznał zawodnik Betard Sparty Wrocław, przeprosił on swojego rywala.
– Jakiś tam kontakt był. Myślałem, że będzie upadek, ale całe szczęście, że nie było żadnego upadku. Także przeprosiłem go, że trochę mnie pociągnęło w jego stronę. on mówił, że wszystko jest okej. Nie ma problemu – opowiedział Łaguta.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!