Jednym z klubów, które zdecydowanie nie przepłaciły za swoją kadrę w sezonie 2026 jest H.Skrzydlewska Orzeł Łódź. Zbudowali nieoczywistą drużynę, która awansowała do fazy play-off. Najlepszym na to przykładem jest Zach Cook dla którego to pierwszy pełny sezon w seniorskich rozgrywkach w Polsce.
Pan Witold Skrzydlewski znany jest z tego, że rozsądnie wydaje swoje pieniądze w żużlu. Gdy inni mają potężnych sponsorów czy ogromne wsparcie miasta, które finansują działanie zespołów w Łodzi jest zupełnie inaczej. Tam cały żużel kręci się wokół jednej osoby. Bez niego najpewniej nasz piękny sport nie miałby prawa bytu w „Mieście Włókniarzy”. W końcu to w dużej mierze z jego inicjatywy doszło do wybudowania łódzkiej MotoAreny i niespodziewanego sukcesu zespołu w 2026 roku.
Prezes Orła zaskoczył wszystkich budując skład oparty na zawodnikach niechcianych lub bardzo nieoczywistych. W tym gronie można wymienić Marcina Nowaka, Olivera Berntzona czy Szymona Szlauderbacha. Z pewnością największą gwiazdą jest tam Villads Nagel, którego kariera rozwija się w zaskakującym tempie. Najbardziej zaskakującym transferem bez wątpienia jest jednak Zach Cook – brat startującego w barwach Fogo Unii Bena. Było to duże ryzyko bo dla Australijczyka to dopiero pierwszy pełny sezon w seniorskich rozgrywkach w Polsce.
Powolny rozwój i szansa w Polsce
Co prawda jego kariera rozpoczęła się na poważnie pięć lat temu, jednak wtedy startował głównie w Anglii, gdzie trafił w 2015 za sprawą Todda i Brady’ego Kurtzów. Co prawda zaznaczył swoją obecność dopiero cztery lata później występując gościnnie w barwach Somerset Rebels. Był to tylko epizod. Jego kariera rozpędziła się na dobrą sprawę dopiero w 2021 roku ze względu na pandemię Covid-19. Od tamtego momentu reprezentował barwy: Poole Pirates, Wolverhampton Wolves, Belle Vue Aces czy Birmingham Brummies.
Wiedział jednak, że jeśli chce wiązać swoje życie z żużlem musi pójść o krok dalej. Tak z pomocą braci Holderów i Brady’ego Kurtza trafił do Torunia, gdzie miał okazję startować w rozgrywkach U-24 Ekstraligi w sezonie 2022. Pokazał się z dobrej strony w 12 spotkaniach wykręcając średnią 1.931. To jednak nie przełożyło się na zainteresowanie w kolejnych latach, choć miał epizod we Wrocławiu. Tam wystąpił w jednym spotkaniu zdobywając w czterech startach 6+2. Wtedy przyszła wyczekiwana, ale nieoczekiwana oferta z Łodzi na sezon 2026.
Doświadczenie popłaciło?
Zachowi nie pozostało nic innego jak spróbować. Pracował na tę szanse przez lata i zamierzał ją wykorzystać. Kibice i eksperci byli jednak sceptyczni – to przecież zawodnik bez większego doświadczenia w Polsce i zupełnie zielony na poziomie Metalkas 2. Ekstraligi. To nie odrzuciło Pana Witolda Skrzydlewskiego, który postawił na swoim i nie może żałować podjętej decyzji. W 14 spotkaniach osiągnął on średnią na poziomie 1.743 co daje mu 24. lokatę w tabeli najskuteczniejszych zawodników.
Wyprzedza on między innymi takich zawodników jak Luke Becker, Dimitri Berge, Gleb Czugunow czy Bartosz Smektała. To chyba dość wymowna statystyka i jasny sygnał, że prezes H.Skrzydlewskiej Orła wiedział co robił. Dla samego Zacha to może być z kolei przełomowy sezon po którym nie będzie miał już problemu ze znalezieniem pracodawcy w Polsce. Dla obu stron jest to więc idealna sytuacja.
H. Skrzydlewska Orzeł jest pewna utrzymania i ma szansę na walkę o awans. Jest ona co prawda dość znikoma bowiem ich rywalem w półfinale play-off jest Abramczyk Polonią. Niemniej uzyskanie takiego wyniku stosunkowo niskim kosztem jest imponujące a najlepszym na to przykładem jest dyspozycja Zacha Cooka. Czy nawiąże on wkrótce do wyników brata? Na odpowiedź musimy trochę poczekać.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!