Bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem niedzielnego meczu w Gorzowie był Ben Cook. Nie dość, że Australijczyk zdobył pierwszy ekstraligowy komplet w karierze, to jeszcze dokonał tej sztuki na wymagającym terenie.
Przed startem meczu chyba mało kto spodziewał się, że to właśnie 28-letni Australijczyk będzie jedynym niepokonanym żużlowcem. Wcześniej na wyjazdach radził sobie dość przeciętnie, a jego średnia biegowa poza „Smoczykiem” wynosiła 1,7. Od poprzedniej (jedynej) wizyty Cooka na torze w Gorzowie minęły ponad 2 lata, ale i tak bardzo dobrze potrafił przygotować się do meczu.
– Do tej pory byłem tu tylko raz w życiu. W zasadzie ponownie było to dla mnie nowe doświadczenie, ponieważ z poprzedniego meczu w Gorzowie praktycznie nic nie pamiętałem. Na pewno bardzo pomogła mi próba toru. Dzięki niej poczułem się komfortowo na motocyklu i wiedziałem, co należy robić. Już w poprzednim meczu (w Częstochowie) byłem bliski kompletu i przed ostatnim biegiem bardzo mi zależało, żeby to dowieźć. Pięć trójek to naprawdę miły widok – mówił po meczu Ben Cook.
Już wkrótce będą liderem? To możliwe!
Po niedzielnym meczu Fogo Unia Leszno ma na koncie aż 17 punktów, czyli tyle samo, ile prowadząca w tabeli PGE Ekstraligi Betard Sparta Wrocław. Udział beniaminka z Leszna w play-offach jest bardzo prawdopodobny, a niewykluczone, że za tydzień „Byki” awansują nawet na fotel lidera. – Jak wiadomo, w ubiegłym roku wywalczyliśmy awans, więc przed sezonem na pewno nie celowaliśmy w finał czy tym bardziej mistrzostwo. Celem był awans do fazy play-off i cieszę się, że jesteśmy na dobrej drodze, by go osiągnąć. Wszyscy ciężko pracowaliśmy na taką sytuację, ale mamy świadomość, że jeszcze sporo meczów przed nami. To jest żużel i absolutnie wszystko może się zdarzyć – ocenił aktualną sytuację Fogo Unii Australijczyk.
W zasadzie chyba jedynym bardzo dużym zmartwieniem Leszczynian jest uraz Janusza Kołodzieja. Kapitan znalazł się nawet w składzie, ale oczywiście nie był w stanie pojechać. Poważnie osłabione były więc obie drużyny – Brak Janusza to dla nas wszystkich gigantyczna strata i cieszę się, że mimo przeciwności potrafiliśmy znakomicie wykonać swoje zadania. Janusz przeszedł już operację, ale oczywiście cały czas dochodzi do siebie. Mamy jeszcze jeden mecz, a potem czeka nas długa przerwa i mam nadzieję, że wtedy będzie gotowy – zakończył fenomenalny Ben Cook.
Ben CookAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!