Betard Sparta Wrocław pokonała u siebie Bayersystem GKM Grudziądz. Wrocławianie odrobili również straty w dwumeczu, dzięki czemu zdobyli punkt bonusowy. Pochwał wobec kolegów nie szczędził kapitan, Maciej Janowski.
W piątek doszło do starcia na szczycie PGE Ekstraligi. Ówczesny lider tabeli Bayersystem GKM Grudziądz pojechał na wyjazdowe spotkanie do stolicy Dolnego Śląska. Betard Sparta Wrocław nie pozostawiła złudzeń i pewnie pokonała „Gołębie”. Podopieczni Piotra Protasiewicza na swoim koncie zapisali kolejne zwycięstwo. Na dodatek w ich rękach znalazł się również punkt bonusowy, dzięki czemu awansowali oni na pierwsze miejsce w lidze.
Jednym z architektów zwycięstwa wrocławskiej drużyny był Maciej Janowski. Kapitan Betard Sparty pojechał kapitalne zawody, pokazując, że w tym roku jego forma jest wyraźnie lepsza niż sezon wcześniej. Popularny „Magic” zapisał na swoim koncie 15 punktów z jednym bonusem, co było najlepszym wynikiem w całej drużynie. Dla Wrocławianina był to kolejny dobry występ na Stadionie Olimpijskim. Po zakończeniu spotkania 34-latek nie krył radości.
– Cóż, no cieszę się z tego meczu. To był trudny mecz, szczerze mówiąc, ale od początku gdzieś tam w ustawieniach i tak samo w meczu drużynowym to wszystko fajnie działało, więc cieszę się, że że złapaliśmy wiatr w żagle i że mogę pokazywać taką jazdę – przyznał Janowski.
Betard Sparta Wrocław nie dała się zaskoczyć drużynie Bayersystem GKM-u Grudziądz. Po pierwszych czterech biegach obie ekipy miały równą liczbę punktów. Później żółto-czerwoni wyraźnie odjechali, kontrolując przewagę w końcówce. Gospodarze wyglądali na Stadionie Olimpijskim bardzo dobrze, do czego przyczynił się czwartkowy trening zorganizowany na wrocławskim owalu. Pochwał względem kolegów nie szczędził kapitan drużyny.
– Świetne spotkanie naszej drużyny od początku wszyscy skoncentrowani. Bardzo dobra sesja treningowa wczoraj dużo rozmów, dużo przypuszczeń, co można spróbować jeszcze zrobić, żeby było lepiej. Cała drużyna sobie pomagała i to było bardzo odczuwalne przez ostatnie ostatnie ostatni tydzień tak naprawdę więc dobrze – podsumował 34-latek.
Wrocławski zespół w trakcie sezonu znalazł się w naprawdę trudnej sytuacji. Przez pewien moment kontuzjowani byli trzej podstawowi zawodnicy drużyny Piotra Protasiewicza. Atmosfera w zespole nie stała się jednak gorsza. Maciej Janowski podkreślił, jakie emocje panowały w parkingu.
– Oczywiście te emocje udzielają się wszystkim. Nawet w parkingu. Jeżeli koledzy wygrywają na torze cały boks tutaj huczy i wszyscy się dopingują. Każdy się wspiera przed biegiem, gratuluje po biegu. Jeżeli komuś coś nie wyjdzie, to zaraz wszyscy razem szukamy jakiejś przyczyny, dlaczego ten motocykl na przykład się nie rozpędzał. Więc dzisiaj ta drużyna wyglądała bardzo dobrze – opowiedział.
Maciej JanowskiAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!