Betard Sparta Wrocław pokonała GKM Grudziądz, ale w parku maszyn Olimpijskiego doszło do sporej niespodzianki! Z meczowego składu wrocławian niespodziewanie wyleciał Marcel Kowolik. Piotr Protasiewicz bez ogródek wyjaśnił powody odstawienia młodzieżowca.
Betard Sparta Wrocław dopisała do swojego konta kolejne cenne punkty do tabeli, pokonując na własnym torze Bayersystem GKM Grudziądz 51:39. Choć wrocławscy kibice mieli sporo powodów do zadowolenia z postawy swoich liderów, to duże zaskoczenie wywołał brak w zestawieniu meczowym Marcela Kowolika. Utalentowany młodzieżowiec, który dotychczas regularnie pojawiał się w składzie, piątkową rywalizację musiał oglądać wyłącznie z parku maszyn. W formacji juniorskiej zastąpił go wracający po poważnej kontuzji Mikkel Andersen, który w parze z Nikodemem Mikołajczykiem starał się łatać dziurę na pozycjach młodzieżowych..
Odsunięcie Kowolika od składu zbiegło się w czasie z jego wyraźnym, czerwcowym kryzysem formy. Zawodnik, który na początku sezonu potrafił wygrywać wyścigi i przywozić cenne punkty, w ostatnich tygodniach wpadł w wyraźny dołek. W czerwcu nie zdołał wygrać ani jednego biegu, a w żadnym ze spotkań nie przekroczył bariery trzech oczek, legitymując się po dziewięciu meczach ogólną średnią biegową na poziomie 0,933. Sytuację i przyczyny takiej dyspozycji swojego podopiecznego wprost w trakcie telewizyjnej transmisji na antenie Canal+ wyjaśnił trener wrocławian, Piotr Protasiewicz.
– Duża częstotliwość startów, bo pamiętajmy, że U-24, DMPJ-ty, różnego rodzaju turnieje indywidualne, plus też liga. Także tutaj na brak jazdy nie mógł narzekać. Sprzętowo też wszystko, co potrzeba, jest. Tylko jest coś jeszcze takiego w sporcie, że trzeba troszeczkę od siebie jeszcze tam czasami wydusić więcej, wskrzesić i wierzę w to, że Marcel tą drogą pójdzie, bo to jest fajny chłopak i bardzo utalentowany – ocenił szkoleniowiec.
Szkoleniowiec Sparty uspokaja jednak nastroje i uważa, że absencja w jednym meczu to element dłuższego planu szkoleniowego, który ma pomóc samemu zawodnikowi. Odpoczynek od PGE Ekstraligi i zebranie dodatkowych informacji mają być bodźcem do przełamania chwilowej niemocy. Jak sam przyznaje, kluczem do powrotu na właściwe tory jest podejście psychologiczne i wewnętrzna motywacja młodego żużlowca.
– To kwestia dnia tutaj, myślę że okej. Marcel ma duży potencjał, ale chcemy, żeby zaczął po prostu jeszcze więcej odnajdywać, dawać z siebie trochę więcej od siebie. Czeka go teraz kilka występów. No i zobaczymy. To nie jest coś, co diametralnie zmieni nasze moce. Wygramy u siebie na torze, wierzymy. On jedzie kilka spotkań, wolę mieć komfort i dla tego zawodnika jako więcej informacji – podsumował dla nas po meczu Protasiewicz.
Przed wrocławską młodzieżą intensywne tygodnie na torach krajowych i zagranicznych. Sztab szkoleniowy brązowych medalistów ubiegłego sezonu wyraźnie pokazuje, że miejsce w składzie na najważniejszą fazę sezonu trzeba sobie twardo wywalczyć, a rywalizacja z powracającym do zdrowia Mikkielem Andersenem ma podziałać na Marcela Kowolika wyłącznie mobilizująco.
Marcel Kowolik, Kevin MałkiewiczAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!