Fatalne wieści z Piły tuż przed hitem z Orłem Łódź! Adrian Cyfer przeszedł próbny trening i podjął ostateczną decyzję o wycofaniu się z czwartkowego meczu. Kontuzje żeber, mostka i kręgosłupa okazały się silniejsze od woli walki.
Kibice Polonii Piła przeżyli w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin prawdziwy emocjonalny rollercoaster, który niestety zakończył się bolesnym zderzeniem z ligową rzeczywistością. Gdy wczoraj klub ogłaszał awizowane składy na arcyważny, czwartkowy mecz z H.Skrzydlewska Orłem Łódź, w Pile zapanowała euforia. Obecność pod dziesiątką Adriana Cyfera, obok wracającego po złamaniu obojczyka Matiasa Nielsena, zwiastowała potężne przełamanie i powrót pilan do optymalnego zestawienia. Niestety, ten optymistyczny plan legł w gruzach. Adrian Cyfer opublikował w środę osobisty, niezwykle poruszający wpis w mediach społecznościowych, w którym poinformował o wycofaniu się z czwartkowej batalii.
Jak się okazuje, wtorkowy trening na pilskim torze brutalnie zweryfikował stan zdrowia 31-latka, zmuszając go do podjęcia bolesnej, ale jedynej racjonalnej decyzji. Wyjazd na twardy, wymagający tor okazał się barierą nie do przejścia dla wciąż nie do końca wyleczonego organizmu.
– Czasami sama determinacja i chęć walki nie wystarczają. Wczorajszy trening dobitnie pokazał, że na powrót do pełnej rywalizacji jest jeszcze za wcześnie. Po konsultacjach z lekarzem prowadzącym, fizjoterapeutą oraz po własnej analizie podjęliśmy decyzję, że nie wystąpię w najbliższym meczu Polonii Piła. To nie jest łatwa decyzja, ale w tej sytuacji jedyna słuszna. Wracam do pracy nad powrotem do pełni zdrowia i mam nadzieję, że już niedługo znów zobaczymy się na torze. Zdrowie i pełna gotowość do jazdy są teraz najważniejsze – przekazał prosto do kibiców Adrian Cyfer.
Patrząc na to, co wydarzyło się zaledwie kilkanaście dni temu podczas derbowego meczu w Poznaniu, kibice i tak powinni mówić o wielkim cudzie, że Cyfer w ogóle zdołał założyć kewlar i wyjechać na próbne okrążenia. Przypomnijmy, że Polak padł wówczas ofiarą koszmarnego, bezwzględnego karambolu. Jadący za nim klubowy kolega William Drejer wjechał w głęboką koleinę, a jego postawiona w pionie, rozpędzona maszyna z całym impetem uderzyła w niczego niespodziewającego się Cyfera.
Diagnoza lekarska, jaka napłynęła tamtego wieczoru ze szpitala, przerażała: złamania kilku żeber, pęknięty mostek, uszkodzenie odcinka piersiowego kręgosłupa, stłuczenie płuc oraz silny wstrząs mózgu. Choć sam zawodnik prosto ze szpitalnego łóżka zapowiadał ekspresową rehabilitację i wolę walki o najważniejszą część sezonu, poturbowany organizm przy tak potężnych urazach klatki piersiowej i kręgosłupa potrzebuje zdecydowanie więcej czasu. Przeciążenia towarzyszące płynnej jeździe na motocyklu żużlowym okazały się na ten moment barierą nie do przeskoczenia.
W tej arcytrudnej sytuacji pilski sztab szkoleniowy pod wodzą Pawła Piskorza będzie musiał natychmiast szukać alternatywnych rozwiązań taktycznych. Najbardziej naturalną i wyczekiwaną przez kibiców opcją pozostaje natychmiastowe wskoczenie do składu nowo pozyskanego Michała Curzytka. Wychowanek rzeszowskiej Stali, który został wypożyczony ze Stelmet Falubazu Zielona Góra, ma szansę stać się nowym liderem formacji seniorskiej w tym kluczowym pojedynku.
Moment upadku Adriana CyferaAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!