Maciej Janowski przebrnął przez trudne dla niego eliminacje do cyklu SEC 2026. Kapitan Betard Sparty Wrocław walczył w Lonigo nie tylko z rywalami, ale również z torem. Po zawodach mówił szczerze o męczącym wieczorze.
Najpierw była trudna eliminacyjna SEC w austriackim Mureck. Później Maciej Janowski męczył się w eliminacjach SGP 2027 w Glasgow. „Magic” nie zdołał przebić się do Challenge’u i postanowił powetować sobie tę stratę w Lonigo. Polak awansował do Mistrzostw Europy. Zawody we Włoszech zakończono po czterech seriach, ze względu na zły stan toru. Kapitan Sparty Wrocław zajmował wówczas drugie miejsce z dorobkiem 9 punktów.
– Odczuwam zmęczenie, ponieważ to były szalone i trudne zawody przez to, jak ten tor się zachowywał. Na szczęście jest to, po co tam przyjechaliśmy, czyli awans. Z tego się cieszę – powiedział nam Maciej Janowski.
Janowski mówi o rozpadającym się torze w Lonigo
W sobotni wieczór „Magic” musiał uznać wyższość jedynie Jana Kvěcha. Problem w tym, że wszyscy zawodnicy przegrali z torem w Lonigo. Oglądaliśmy m.in. przykre upadki Nicolasa Covattiego. W biegu nr 5, na tor upadł Giovanni Nichele. Włoch wstał i jechał dalej. Później upadł Covatti, podniósł się i gonił rodaka. Gdy był już blisko… znów upadł na tor.
– Już na treningu było bardzo źle. Organizatorzy zrobili wszystko, aby go ubić, ale po pierwszej serii tor znowu się rozwalił. Z biegu na bieg było coraz gorzej. Później była próba ścinania tych kolein, ale wydaje mi się, że po tej próbie było jeszcze gorzej. Szkoda, bo trafiły mi się też eliminacje w Mureck i Glasgow. Naprawdę to jest bardzo zastanawiające, bo chce się oczywiście walczyć na tych największych turniejach, ale przyjeżdżasz na takie tory i one są dalekie od poprawnych – grzmiał Janowski w rozmowie ze speedwaynews.pl.
Polak dodał, że przyczyną stanu toru w Lonigo mogły być zawody flat trackowe i brak regularnych imprez w tym regionie Włoch.
Tylko Covatti był innego zdania
Stały uczestnik cyklu SEC 2026 zdradził nam, że między 4 a 5 serią zawodów w Lonigo toczyła się konkretna dyskusja między zawodnikami i działaczami. W końcu wszyscy doszli do porozumienia i stanowiska, że zawody należy przerwać, póki nikomu nie stała się krzywda.
– Jedynie Nico Covatti chciał odjechać jeszcze jeden bieg. Bardzo fajnie zachował się Tom Brennan, który walczył o awans, ale powiedział, że jeśli wszyscy będą za odwołaniem, to on jest z nimi. Adam Ellis podobnie. Zaproponowałem organizatorom, żeby za tak fajne zachowanie dać dzikie karty tym, którzy byli blisko – zdradził Maciej Janowski.
Polak zaznaczył, iż szkoda mu włoskiej publiczności, która rzadko może oglądać u siebie wielki żużel, a przez stan toru, SEC Challenge nie dostarczył spodziewanych, sportowych emocji. – Ja sam uwielbiam oglądać żużel. To nigdy nie powinno wyglądać tak, że walczysz z torem, zamiast z rywalami. Tu PGE Ekstraliga ma przewagę – zauważył „Magic”.
W niedzielę Janowski ma wolne. Mecz jego Betard Sparty Wrocław z Gezet Stalą Gorzów został przełożony.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!