Tegoroczny sezon jest nieudany dla Chrisa Holdera. Zawodnik Ostrovii w niedzielę kolejny raz zawiódł oczekiwania, jak i drużyny.
Australijczyk przychodził do Ostrowa z zamiarem bycia jednym z liderów drużyny. Co prawda przed rokiem w barwach INNPRO ROW-u Rybnik nie poradził sobie zbyt dobrze w PGE Ekstralidze, to dotychczas na jej zapleczu był solidnym zawodnikiem. Jednak jego tegoroczna kampania jest fatalna. Holder jest drugim najgorszym seniorem w całych rozgrywkach. Z tego powodu stracił miejsce w składzie ostrowskiej drużyny na rzecz Jonasa Seiferta-Salka. W momencie kontuzji Taia Woffindena, Holder otrzymał szansę powrotu do składu. W miniony czwartek pokazał się z dobrej strony, bowiem zdobył 7+2. Jednak w niedzielę w Poznaniu zdobył zaledwie 3 punkty i bonus. Australijczyk nie krył swojego rozczarowania po tym pojedynku.
– To jest tak bardzo frustrujące, po meczu w Łodzi sytuacja wyglądała już trochę lepiej. Dlatego dzisiaj spróbowaliśmy tego samego i znowu to samo – za każdym razem, gdy próbujemy dopasować motocykl albo coś w nim zmienić, jeden bieg potrafi być całkiem niezły, ale potem robimy korektę na kolejny i nagle nie jedzie w ogóle. To totalna frustracja. Musimy po prostu włożyć w to więcej pracy i sprawić, żeby to zaczęło działać, wiesz, żeby spisywało się lepiej, bo przez to zespół traci punkty. Powinniśmy dzisiaj wygrać, ale cóż, mój występ nie był wystarczająco dobry. Próbujemy wszystkiego, naprawdę. Nie siedzę tutaj z nastawieniem: „och, jest okej”. Nie, to nie jest wystarczająco dobre. Jedyne, co mogę teraz zrobić, to wrócić do warsztatu, pogadać z chłopakami, coś zmienić i spróbować od nowa następnym razem – mówi.
Brakuje mu startów
Holder jako największą swoją bolączkę wskazuje starty. Australijczyk w meczu w Poznaniu przegrywał większość momentów startowych, o czym świadczy jego nienajlepszy dorobek. Potrafi on dobrze pojechać w ligach zagranicznych, jednak nie potrafi tego przekuć na polskie tory.
– Zgadza się, właśnie o to mi chodzi. Z jakiegoś powodu nie potrafię zmusić motocykla, żeby dobrze wystartować, a na tym torze trzeba dobrze wystartować. Tor był podstępny, ale jeśli udało się dobrze wystartować, to wszystko stawało się o wiele łatwiejsze. Jestem gdzieś w środku stawki, z tyłu, i zbieram szprycę i ciężko mi nabrać pewności siebie, żeby to wszystko zaczęło działać. Po prostu walczę dalej, zmieniam różne elementy. Ścigałem się niedawno w Szwecji i nie było źle (zdobył 10+2 – dop. red.) Oczywiście Anglia to Anglia, ale, no wiesz, kiedy ścigamy się na tamtych torach to idzie mi lepiej i to jest tak frustrujące, Przyjeżdżam tutaj i jest tak, jakby nic się nie działo, więc tak, po prostu, nie mam słów. Szczerze mówiąc, po prostu, jak powiedziałem wcześniej, wprowadzę jeszcze kilka zmian i spróbuję to rozgryźć – zapowiada.
Ostrowianie byli bardzo blisko zwycięstwa w Poznaniu, jednak pechowy okazał dla nich wyścig trzynasty. Wtedy Ryan Douglas spowodował wypadek Gleba Czugunowa. Zawodnik ostrowskiego klubu nie dokończył zawodów. Zdaniem Australijczyka, miało to spory wpływ na końcowy wynik meczu.
– Na pewno Gleb radził sobie świetnie, a kiedy Douglas wcisnął się w tę lukę, stracił nieco równowagę i spowodował wypadek. To nas to mocno dotknęło, bo Gleb był dziś prawdopodobnie naszym drugim najlepszym zawodnikiem. Utrata go w końcówce meczu w tak ważnych wyścigach na pewno bolała. Mam nadzieję, że nic mu nie jest – zakończył.
Ostatecznie u Czugunowa nie doszło do żadnych złamań i jest jedynie poobijany. Ma on trochę czasu na odpoczynek, bowiem ostrowianie następny mecz odjadą 21 czerwca. Podejmą wtedy na własnym torze Cellfast Wilki Krosno.
Chris HolderAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!