Lewis Bridger otworzył się na temat swojej kariery. 37-letni były żużlowiec przyznał, że ukochana dyscyplina odcisnęła na nim piętno, co miało znaczenie w przeszłości. Obecnie myśli o nowych wyzwaniach.
Lewis Bridger jeszcze w sezonie 2013 znajdował się na szczycie góry, zwanej jako 2. Liga Żużlowa. Brytyjczyk odegrał kluczową rolę w awansie swojego ówczesnego pracodawcy, jakim był ROW Rybnik. Po wielu niepowodzeniach w Częstochowie czy Gnieźnie, Bridger wreszcie stanął na nogi. Problem jednak pojawił się w momencie sezonu 2012, kiedy to na torze we Wrocławiu dochodzi do poważnego wypadku Lee Richardsona. Śmierć wybitnego żużlowca, a zarazem przyjaciela, odcisnęła sporę piętno na psychice Bridgera.
– Prawda jest taka. Karierę w 2017 zakończyłem ze znacznie innego powodu niż brak pasji do tego sportu. To było spowodowane wewnętrznymi ranami, jakich doznałem po śmierci mojego przyjaciela Lee Richardsona w 2012 roku. Ludzie nie mają pojęcia, jak bardzo mnie to dotknęło – przyznał były żużlowiec w mediach społecznościowych.
Wróciły stare demony
Lewis Bridger wznowił karierę w 2021 roku. Wówczas, z powodu braku kadrowych w King’s Lynn, poproszono Bridgera o powrót na tor. Problem pojawił się w momencie, kiedy to Lewis Bridger był już stałym członkiem siłowni, więc aby wrócić na motocykl, musiał on zrzucić nieco kilogramów. Przetrwał dwa mecze, ponieważ wróciły do niego stare demony.
– Spróbowałem wrócić w 2021 roku dla King’s Lynn Stars, ale był to naprawdę krótki epizod. Jazda na motocyklu przyciągnęła stare demony, dawne strachy oraz depresje. Zrozumiałem, że nie walczę z przeciwnikami na torze, ale z samym sobą. Od tego czasu, stanąłem twarzą w twarz z przeciwnościami losu. Nie pije, nie zażywam tabletek. Odbudowałem siebie z samego dołu.
Wrócił do dawnej pasji
Zanim Lewis Bridger podjął się jazdy na żużlu, zdecydowanie wybrał zdobywanie tytułów na motocrossie. Brytyjczyk zdobywał mnóstwo wyróżnień i dopóki nie splot wydarzeń, nie myślał nawet o startach na speedwayu w Wielkiej Brytanii. Sam były żużlowiec Włókniarza Częstochowa myśli o tym, aby pójść drogą Ashtona Boughena i powrócić, ale na flat tracku.
– Żużla spróbowałem tylko dlatego, że skradziono moje motocykle do crossa. Spędziłem również dwa sezony na jeździe dla KTM w brytyjskich mistrzostwach Supermoto. Zazwyczaj czułem, że motocross to moja prawdziwa miłość. (…) Nie jestem zainteresowany, aby głodzić się na śmierć, aby wejść na żużlową wagę. Zazwyczaj byłem jednym z cięższych zawodników na torze, a obecny żużel wymaga naprawdę atletycznej sylwetki, co jest dla mnie nieosiągalne. Wzięło mnie również na myślenie, co jeśli wrócę i zbuduje siebie na motocrossie. Czy moi żużlowi fani pójdą za mnie na flat rack? Zobaczymy.
Bridger to młodzieżowy mistrz kraju z 2006 i 2009 roku. W latach 2007-10 ścigał się dla Włókniarza Częstochowa, aby rok później dołączyć do Startu Gniezno. ROW Rybnik to zdecydowanie najlepszy klub dla Brytyjczyka, z którym awansował do I Ligi w sezonie 2013. Ostatni sezon w Polsce to 2014 rok.
Oprawa kibiców ROW- Rybnik na Stadionie w RybnikuAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!