Koszmarny karambol w Zielonej Górze! Martin Vaculik i Kacper Witrykus zderzyli się przy pełnej prędkości.. Słowak kilka godzin po zdarzeniu zabrał głos na swoich social mediach.
Niedzielny turniej pożegnalny Grzegorza Walaska miał być radosnym świętem żużla, a skończył się serią niebezpiecznych upadków. Najwięcej strachu kibice najedli się w 15. biegu, gdy na torze doszło do przerażającego karambolu z udziałem Martina Vaculika i Kacpra Witrykusa. Słowak przekazał już fanom kluczową wiadomość o swoim stanie zdrowia.
Przy Wrocławskiej 69 zawody przebiegały spokojnie tylko do pewnego momentu. Czarna seria zaczęła się w 13. gonitwie od urazu Leona Madsena, ale prawdziwy dramat wydarzył się dwa biegi później.
W 15. wyścigu pod taśmą stanęli Dominik Kubera, Martin Vaculik, Piotr Pawlicki oraz junior gospodarzy, Kacper Witrykus. Na przeciwległej prostej prowadzący Kubera poszerzył tor jazdy, nie zostawiając miejsca pod bandą rozpędzonemu Vaculikowi. Słowak uderzył w dmuchawiec i upadł, a jadący tuż za nim Witrykus nie miał szans na reakcję.
Młodzieżowiec z pełnym impetem uderzył w Słowaka i jego motocykl. Wyglądało to makabrycznie – Witrykus po uderzeniu dosłownie wyleciał w górę i z ogromną siłą rymnął o tor. O ile Vaculik wstał o własnych siłach i wrócił do parku maszyn, o tyle przy juniorze Falubazu długo pracowały służby medyczne. Ostatecznie Witrykus trafił do szpitala z podejrzeniem złamania nogi.
Mimo że Słowak przyjął na siebie potężne uderzenie, jego organizm okazał się niezwykle wytrzymały. Kilka godzin po zawodach Martin Vaculik opublikował wpis, który uspokoił fanów w Lublinie i całej Polsce.
– Po moim upadku – wszystko jest OK, trochę poobijany, ale czuję się dobrze. Dziękuję za wszystkie wiadomości i wsparcie! – napisał Vaculik, dodając słowa otuchy dla pozostałych poszkodowanych: – Ogromne wsparcie też dla Leona i Kacpra – dużo zdrowia chłopaki, wracajcie szybko do pełni sił.
Martin Vaculik (N)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!