Betard Sparta Wrocław w piątek pewnie pokonała Stelmet Falubaz Zielona Góra. Po meczu głos na temat rywalizacji zabrał Brady Kurtz.
Betard Sparta Wrocław w piątek zainaugurowała rozgrywki PGE Ekstraligi. Wrocławianie w pierwszym meczu podejmowali Stelmet Falubaz Zielona Góra. Samo spotkanie było jednostronnym widowiskiem. Drużyna z Zielonej Góry miała problemy z tym, aby nawiązać walkę z rozpędzonymi gospodarzami. Jednym z liderów żółto-czerwonych był Brady Kurtz. Niepokonany tego dnia Australijczyk w dość wymownych słowach skomentował piątkowe zwycięstwo swojej drużyny.
Australijczyk wprost o wyniku
Już przed meczem było wiadomo, że Betard Sparta Wrocław będzie zdecydowanym kandydatem do zwycięstwa. Stelmet Falubaz Zielona Góra jechał do stolicy Dolnego Śląska bez Leona Madsena. Duńczyk nadal odczuwał skutki niedzielnego upadku, przez co zabrakło go w składzie swojej drużyny. Bez lidera Zielonogórzanie od startu byli na straconej pozycji. Sparta natomiast wykorzystała słabości rywali i od samego początku prezentowała wysoki poziom.
– Falubaz bez Leona Madsena nie jest najmocniejszym zespołem. Było im ciężko walczyć bez lidera, ale my jesteśmy zadowoleni. Każdy z nas poradził sobie dzisiaj dobrze. To był dobry początek w naszym wykonaniu – mówił po meczu Brady Kurtz.
Sam mecz zakończył się bardzo wysokim zwycięstwem gospodarzy. Betard Sparta Wrocław pokonała Stelmet Falubaz Zielona Góra aż 64:26. Żółto-czerwoni nie pozostawili złudzeń swoim rywalom, choć sam Kurtz nie spodziewał się tak okazałego triumfu.
– Spodziewałem się, że wygramy, ale nie przypuszczałbym, że zrobimy to tak wysokim wynikiem – przyznał lider wrocławskiej drużyny.
Tor był ich sprzymierzeńcem
Betard Sparta mocno przygotowywała się do pierwszego meczu w tym sezonie ligowym. Wrocławianie poza środowym sparingiem, podczas którego zabrakło Artioma Łaguty, Bradyego Kurtza oraz Daniela Bewleya, odbyła również trening w czwartek. Było to bezpośrednie przygotowanie do pojedynku z Zielonogórzanami. Okazało się ono skuteczne, a sam tor bardzo przypominał ten, na jakim podopieczni Piotra Protasiewicza mieli okazję trenować.
– Wydaję mi się, że tor był dokładnie taki sam jak podczas czwartkowego treningu. Można było dostrzec, że każdy był przygotowany na takie warunki – zdradził Kurtz.
Kolejny mecz Wrocławianie pojadą przeciwko Gezet Stali Gorzów. Tym razem zespół ze stolicy Dolnego Śląska czeka wyjazdowa potyczka. Z kolei następne domowe spotkanie żółto-czerwoni odjadą dopiero 3 maja, a ich rywalem będzie Fogo Unia Leszno.
Brady KurtzAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!