Kontynuujemy nasz cykl artykułów, w którym podsumowujemy sezon 2025. Tym razem przyjrzymy się wydarzeniom, jakie miały miejsce w zmaganiach na długim torze i trawiastej odmianie speedway'a.
Po 25 latach wrócili na szczyt
Miniona edycja rywalizacji o tytuł najlepszego zawodnika globu rozpoczęła się tym razem w Mühldorf, a nie, jak miało to miejsce chociażby w dwóch poprzednich latach, w Herxheim. Co więcej, Waldstadion niespodziewanie w ogóle zniknął z kalendarza, co mogło dziwić, bo jeszcze przed trzema laty na trybunach zasiadło tam aż 14 tysięcy kibiców, a w 2024 roku frekwencja wyniosła 12 300 fanów, co tylko potwierdzało, że publiczność w tym miejscu zawsze żyła zawodami tej rangi.
Wracając do inauguracji w Mühldorf – zmagania w tym urokliwym bawarskim ośrodku padły łupem Martina Smolinskiego. 40-latek pochodzący z tego regionu Niemiec był faworytem miejscowej publiczności i nie zawiódł oczekiwań. Trzykrotny Mistrz Świata w całych zawodach uległ jedynie Kennethowi Hansenowi, a w pozostałych wyścigach był niedościgniony. Podium uzupełnili świetnie dysponowani Zach Wajtknecht oraz kolejny z reprezentantów gospodarzy – Lukas Fienhage.
Następnie uczestnicy cyklu przenieśli się do francuskiego Marmande, słynącego z nietuzinkowego, wręcz trójkątnego owalu. Tam zwyciężył Zach Wajtknecht przed Lukasem Fienhage i Chrisem Harrisem, dzięki czemu Brytyjczyk po dwóch turniejach wysunął się na czoło klasyfikacji generalnej.
Przedostatnia runda w Scheeßel, zwieńczona wygraną Chrisa Harrisa, pozwoliła popularnemu „Bomberowi” wyprzedzić trzeciego Martina Smolinskiego i przedostać się do strefy medalowej. Wtedy zmienił się również lider, bowiem po kontrowersyjnym wykluczeniu z biegu finałowego Zacha Wajtknechta, prowadzenie objął Lukas Fienhage.
W międzyczasie, jeszcze przed finałem w Roden, rozegrano turniej Challenge w Morizès, który wyłonił kolejnych stałych uczestników indywidualnych Mistrzostw Świata 2026.
Tuż przed decydującą rundą gruchnęła jednak niespodziewana wiadomość. Do Roden nie przyjedzie Martin Smolinski. Obrońcę tytułu powstrzymały problemy zdrowotne, co oznaczało, że w 2025 roku wyłoniony zostanie nowy mistrz. Batalia o złoto toczyła się więc do ostatniego wyścigu, a najlepiej wyszedł z niej Zach Wajtknecht, który zajął wyższą pozycję, niż Lukas Fienhage, co wystarczyło do sięgnięcia po medal z tego najcenniejszego kruszcu. Brytyjczycy czekali na ten sukces 25 lat. Ostatnim zawodnikiem z Wysp, który wywalczył long trackowe mistrzostwo świata był w 2000 roku Kelvin Tatum. Srebro na koniec cyklu zdobył Chris Harris, a brąz przypadł Lukasowi Fienhage.
Podium Indywidualnych Mistrzostw Świata na długim torze 2025
od lewej: Chris Harris, Zach Wajtknecht, Lukas Fienhage Pogoda nie dawała im spokoju
Drużynowe Mistrzostwa Świata na długim torze w 2025 roku zagościły na obiekcie w Vechcie. Święto speedway’a konsekwentnie torpedowała aura pogodowa, a w zasadzie potężny deszcz, przez który w pierwotnym terminie udało się odjechać jedynie dziewięć wyścigów i konieczne było przesunięcie zawodów na następny dzień, co oczywiście równało się z anulacją dotychczasowych rezultatów. Żeby było jeszcze ciekawiej, w momencie przerwania turnieju, w strefie medalowej znajdowali się Finowie, a Holendrzy z kolei znajdowali się na ostatnim miejscu.
Za drugim podejściem i przy normalnych warunkach torowych sytuacja zmieniła się już diametralnie. Podopieczni Patricka Rotha zostawili „demony” za sobą i pojechali po srebrny medal, ulegając w biegu finałowym Wielkiej Brytanii. Dopiero na trzecim miejscu uplasowali się zaś obrońcy tytułu i jednocześnie gospodarze – Niemcy. Jeśli chodzi o Finów to zawodnicy Toniego Nevanpery nie dość, że zmagania zakończyli na ostatniej pozycji to już w pierwszym starcie stracili jednego ze swoich liderów – Henriego Ahlboma.
Gospodarz wykorzystał absencję obrońcy tytułu
Po raz trzeci w historii rozegrano Indywidualne Mistrzostwa Świata na długim torze dla zawodników do lat 23. W poprzednich edycjach złote medale przypadały Stevenowi Goretowi (2023) oraz Jake’owi Mulfordowi (2024). Brytyjczykowi nie dane było przystąpić do obrony trofeum w kolejnej edycji, bowiem tego samego dnia co rzeczony turniej long trackowy, rywalizował w Vojens podczas finału SGP 2.
W 2025 roku do tego grona dołączył więc reprezentant Niemiec – Timo Wachs, który triumf święcił przed własną publicznością w Vechcie. Zmagania jednak nie były proste, bowiem z początku dość obficie padał deszcz, jednak arbiter dość sprawnie i bez większych przerw poprowadził zawody do samego końca. 22-latek jednak udźwignął presję i poradził sobie między innymi z innym wielkim kandydatem do mistrzostwa – Patrickiem Kruse. Duńczyk, pomijając defekt w swoim pierwszym biegu, jakiego doznał na prowadzeniu, do momentu finału był niepokonany.
Timo Wachs Przedziwny półfinał
Batalia o Indywidualne Mistrzostwo Europy na trawie zaczęła się od półfinałów w Saint Macaire i Werlte. Trzeba jednak przyznać, że turniej we Francji był pełen wrażeń, bo mimo iż udało się go odjechać, to nie brakowało przy tym kłopotów.
Zaczęło się najpierw od problemów z maszyną startową, która uległa awarii. Organizatorom nie udało naprawić się tej usterki, wobec czego sędzia zastosował dość niekonwencjonalne rozwiązanie i puszczał zawodników na światło. Później do tego doszły jeszcze zróżnicowane warunki torowe – od unoszącego się kurzu, który ograniczał widoczność aż po zbyt mocne roszenie nawierzchni, które sprawiało, że niektóre fragmenty toru były niezdatne do jazdy.
W tych niecodziennych warunkach najlepiej odnalazł się Chris Harris, kończąc rywalizację na pierwszym miejscu. Warto dodać, że cała impreza wystartowała z godzinnym opóźnieniem (około 22, zamiast 21) i dobiegła końca w okolicach pierwszej w nocy. Oczywiście obiekt w Saint Macaire posiadał sztuczne oświetlenie, więc pod tym względem nie było żadnych komplikacji.
W drugim półfinale w Niemczech już na szczęście podobnych problemów nie było. Zwycięzcą został Dave Meijerink, który w żadnym ze swoich pięciu startów nie znalazł pogromcy.
O krok od skandalu. Świetny Duńczyk mistrzem
To był pasjonujący finał Indywidualnych Mistrzostw Europy. Emocji na torze w holenderskim Eenrum nie brakowało, a w tle blisko było skandalu. Równolegle z grass trackowymi wydarzeniami trwała bowiem rywalizacja sidecarów, a także shorttracków. To właśnie ci ostatni wywołali najwięcej szumu, przez co całe zawody zostały przerwane na kilkadziesiąt minut. Organizatorzy po pierwszym starcie zdecydowali się odwołać ich dalszą jazdę wobec obaw o potencjalne opady deszczu, które mogłyby wpłynąć na stan toru.
To oczywiście nie spodobało się shorttrakowcom, którzy głośno protestowali przeciwko takiej decyzji. Przed jednym z wyścigów gdy brama do parkingu była już zamykana, zdenerwowani zawodnicy postanowili siłą wyjechać na tor, po czym udać się na murawę i pozostawić tam swoje motocykle. Konflikt udało się zażegnać, ale niewątpliwie przez dłuższą chwilę było gorąco.
Ostatecznie turniej odjechano do końca, a tytuł wywalczył Kenneth Hansen, dla którego sezon 2025 był jednym z najlepszych. Duńczyk efektownie powalczył na dystansie i swoimi umiejętnościami zapewnił sobie jeden z najcenniejszych laurów w dotychczasowej karierze. Podium uzupełnili Dave Meijerink i Chris Harris. Niewątpliwie ściganie w Eenrum było prawdziwą wizytówką trawiastej odmiany speedway’a
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!