Zaraz przed planowanym początkiem rywalizacji na Stadionie Olimpijskim nad obiekt nadciągnęła ogromna nawałnica. Organizatorzy włożyli wiele pracy. Zawody po długiej pracy zostały rozpoczęte.
Ogromny opad
We Wrocławiu nikt nie mógł narzekać na deszczową pogodę aż do godziny 18. Wtedy upał zamienił się w nawałnicę. Burzowy opad zamienił wrocławski owal w pewnego rodzaju basen olimpijski. Ulewa była tak ogromna, że boksy żużlowców zostały zalane. Opady były jeszcze obfitsze niż miało to miejsce w piątek po zakończeniu SGP3.
Kiedy wydawało się, że zawody zostaną odwołane, organizatorzy przystąpili do prac, które miały uratować sobotni turniej w ramach tegorocznego cyklu FIM Speedway Grand Prix. Wszyscy pracujący na torze oraz w parku maszyn stanęli na wysokości zadania i zrobili wiele, aby zawodnicy mogli wyjechać do pierwszego biegu. Z toru zniknęła stojąca woda, a straż pożarna pomagała oczyścić park maszyn.
Niedoszły start zawodów
Wyjazd do pierwszego wyścigu, co oczywiste został opóźniony, lecz w końcu przekazano komunikat, że zawody zostaną wznowione przed godziną 20. To mogło wlać w serca kibiców pewien optymizm i nadzieję, że turniej będzie mógł się odbyć. Zawodnicy na tor jednak nie wyjechali, a kamery telewizyjne pokazywały żarliwe dyskusje, jakie były prowadzone w parku maszyn. Zawodnicy rozmawiali między innymi z Philem Morrisem, a start zmagań ponownie został opóźniony.
Oczekiwanie na dalsze decyzje
W akompaniamencie burzowych błyskawic przekazany został komunikat o tym, że następne decyzje zapadną o godzinie 20:30. Oczekiwanie na następne wiadomości trwało podobnie do opadów deszczu. Znów nabrały one na sile, a wizja rywalizacji na takiej nawierzchni wydawała się być odległa. Po kilkudziesięciu minutach wyczekiwania na następne ogłoszenie poinformowano, że trwa oczekiwanie na ustanie opadów deszczu. Następne wiadomości miały zostać przekazane kwadrans później.
Około godziny 20:40 opady wyraźnie zelżały. Wraz z tym na tor wyszły służby techniczne, które rozpoczęły proces ponownego ścigania wody z toru. Wtedy również pojawił się głośny aplauz ze strony publiczności zgromadzonej na Stadionie Olimpijskim. Podobnie było w momencie, kiedy na tor wyjechał ciągnik z Philem Morrisem na pokładzie.
Dokonali czegoś wielkiego
Wraz z upływem czasu coraz więcej ciężkiego sprzętu zaczęło pojawiać się na torze. Kibicom przekazano również, że jeśli wszystko pójdzie z planem, zawody wystartują. Zawodnicy i ich teamy zaczęli grzać motocykle, a prace nadal trwały. Po kilku kolejnych minutach ciężki sprzęt opuścił owal, a kierownicy startu przygotowali pola startowe. Nie minęło wiele czasu, a żużlowcy wyjechali do pierwszego biegu. Wtedy okazało się, że jest problem z taśmą startową. W budce sędziego nie było bowiem prądu. Po chwili prac ostatecznie podjęto decyzję, że zawodnicy będą startować na flagę. Kiedy wydawało się, że zawodnicy wyjadą na tor, urządzenia zaczęły działać. Zawody się rozpoczęły, a ich przebieg można śledzić za pośrednictwem relacji na żywo na portalu speedwaynews.pl.
Zdjęcie użyte w artykule autorstwa Rafała Drabinioka.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!