Kibice zebrani na torze w Bawarskim Landshut nie mogą mówić o wyjątkowym widowisku podczas pierwszego meczu finałowego KLŻ. Choć odjechano 13 biegów warunki były bardzo niesprzyjające, zawodnicy posunęli się nawet do określeń "fatalne". Ciężko im się dziwić.
Spotkanie pomiędzy Trans MF Landshut Devils a Wybrzeżem Gdańsk od początku stało pod znakiem zapytania. Warunki atmosferyczne w Bawarii już przed meczem nie sprzyjały rywalizacji sportowej. Z tego względu zawody przyspieszono i rozpoczęły się 16:45. To jednak nie uchroniło przed opadami deszczu, które obecne były praktycznie od pierwszego biegu. Początkowo tor wytrzymywał, jednak im dłużej trwały zawody tym mniej miały one wspólnego ze ściganiem.
Zawodnicy walczyli o utrzymanie się na motocyklach. Często ich maszyny defektowały przez nadmiar wody na torze a same wyścigi opierały się na wyjściu spod taśmy i jeździe jedną linią. Ostatecznie zawody zakończyły się po 13. biegu przy wyniku 39:39 gdyż dalsza jazda nie miała najmniejszego sensu. O złym stanie nawierzchni po meczu wspominali zawodnicy gości, którzy rozmawiali z klubowymi mediami.
– Bardzo trudne warunki trafiły nam się dzisiaj w Landshut. Rozmawiałem z Jacobem Thorssellem, który jeździ w ligach zagranicznych na duńskich i szwedzkich torach. Przyznał, że to co widzieliśmy na torze jest rzadko spotykane – przyznał Mateusz Bartkowiak.
– Warunki były dzisiaj piekielnie ciężkie. Kibice też nie mogą mówić o fajnym widowisku bo jechaliśmy praktycznie gęsiego. Najważniejsze, że udało się odjechać zawody cało i zdrowo – dodaje wychowanek zespołu Krystian Pieszczek.
– Fatalne warunki do jazdy. Praktycznie od początku spotkania padał deszcz i ciężko było się ścigać. Udało się odjechać trzynaście biegów i co najważniejsze mamy kolejny, bardzo cenny, remis w tym sezonie – zauważył również Tim Sorensen.
Choć sprawa awansu wciąż jest otwarta to w zdecydowanie lepszej sytuacji znajduje się Wybrzeże. Remis na trudnym torze w Landshut to dla nich bardzo korzystny wynik. Szczególnie, że mogą mówić o sporym pechu po dwóch defektach, które nieco wypaczyły wynik. Podopieczni Lecha Kędziory z pewnością liczą na lepsze warunki na torze w Gdańsku, który od początku sezonu jest ich ogromnym atutem. Czy przypieczętują awans? Dowiemy się już w najbliższą niedzielę o 15:00.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!