Kto zostanie sponsorem tytularnym żużlowców z Krakowa? Prezes Mikołaj Frankiewicz zapowiada kluczowy tydzień negocjacji.
Budowa żużla w Krakowie wchodzi w decydującą fazę, ale tym razem to nie na torze, a w gabinetach zapadają najważniejsze rozstrzygnięcia. Mikołaj Frankiewicz, prezes Speedway Kraków, nie ukrywa: klub jest w trakcie kluczowych negocjacji. Na stole leżą oferty od potencjalnych sponsorów tytularnych, a ich finał określi, z jaką nazwą „Smoki” przystąpią do nadchodzącego sezonu.
Po roku 2025, który krakowianie przejechali bez partnera strategicznego w nazwie, teraz oczekiwania są znacznie większe. Profesjonalizacja klubu i ambitne plany sprawiły, że Speedway Kraków stał się atrakcyjnym kąskiem marketingowym. Teraz trzeba to tylko i aż sformalizować.
Prezes Frankiewicz w rozmowie z portalem polskizuzel.pl potwierdził, że klub rozmawia z kilkoma poważnymi graczami jednocześnie. Choć rok temu nie udało się obsadzić najważniejszego miejsca na plastronie, teraz nastroje są znacznie lepsze.
– Mamy wiele zależnych. Wciąż prowadzimy negocjacje, więc wstrzymujemy się z wszelkimi informacjami. Rozmawiamy z kilkoma podmiotami. Ten tydzień będzie decydujący. Zobaczymy, czy i z kim, dojdziemy do porozumienia – podkreśla sternik krakowskiego klubu.
Pozyskanie silnego partnera to dla Krakowa „być albo nie być” w kontekście mocarstwowych planów. Nie jest tajemnicą, że domknięcie budżetu tytularnego to kropka nad i, która pozwoli na sfinalizowanie głośnych ruchów transferowych, z Nickim Pedersenem na czele.
Pozyskanie silnego sponsora tytularnego byłoby dla krakowskiego żużla sygnałem, że projekt wszedł na najwyższy poziom wiarygodności. Środki od dużego partnera pozwoliłyby nie tylko na spokojne dokończenie prac na obiekcie, ale także stałyby się ostatecznym argumentem w rozmowach z Pedersenem, którego obecność w Krajowej Lidze Żużlowej byłaby marketingowym i sportowym trzęsieniem ziemi.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!