Sezon 2025 w Krajowej Lidze Żużlowej stać będzie pod znakiem rywalizacji dwóch ekip: z Gniezna i Gdańska. Nie tylko faworytami liga stoi, więc w tym cyklu przyjrzymy się wszystkim zespołom rywalizującym w rozgrywkach KLŻ. Opiszemy ich historię, osiągnięcia i oczekiwania względem zbliżającego się sezonu. Zapraszamy!
Kolejnym, będzie jeden z klubów, które czasy swojej świetności ma już dawno za sobą. Przypadają one na okres lat dziewięćdziesiątych. Wtedy w zespole startowały takie tuzy jak Hans Nielsen Jacek Gollob czy niesamowicie utalentowany Rafał Dobrucki. Polonia Piła, bo o niej tutaj mowa. Przez lata swojej działalności istniała pod różnymi szyldami – TS, KS, KŻ, ŻKS czy PKS.
Początki
Historia pilskiego żużla rozpoczyna się godziny przed zakończeniem drugiej wojny światowej. Dokładnie miało to miejsce 6 maja 1945 roku. W powojennej Pile powstał wtedy klub Polonia, którego nazwę zmieniono na Kolejowy Klub Sportowy „Polonia”. Początkowo istniały tam cztery sekcje: bokserska, piłki nożnej, tenisa stołowego oraz rekreacji. Dopiero w 1950 powstała sekcja motorowo-żużlowa i wtedy rozpoczęła się właściwa historia pilskiego żużla. Sam czarny sport trafił jednak do Piły szybciej, bo w 1949 roku.
Na debiut ligowy przyszło im poczekać. Pierwszy raz pilanie wystąpili w nich dopiero w 1956 roku, gdy dołączyli do II ligi. Nie mogą uznać debiutanckiego sezonu za udany, bo zajęli ostatnie ósme miejsce i spadli do nowo powstałej III ligi. W niej startowali do 1959 roku, gdy ponownie awansowali. Miało to miejsce tylko ze względu na ponowną reorganizację ligi (III liga została zlikwidowana). W niej spędzili kolejne dziewięć lat nie zajmując pozycji wyższej niż szósta. Niestety pierwszy, ale nie ostatni raz dały o sobie znać fianse. Klub popadał w coraz większe długi, które w końcu dały o sobie znać.
Ostatnim sezonem w którym można było obserwować pilan na żużlowych torach był sezon 1967. Zajęli wtedy pozycję na dnie tabeli nie nawiązując walki z rywalami. To było już za dużo dla działaczy, którzy nie byli w stanie dopiąć budżetu na kolejny sezon. Na dwadzieścia cztery lata zapomniano w mieście o żużlu. Mało kto spodziewał się, że po powrocie klub miał święcić największe sukcesy w swojej historii.
Złote lata
Do pomysłu wskrzeszenia żużla w mieście nad Gwdą wrócono na początku lat dziewięćdziesiątych. Wtedy Pan Marek Wieczorek, który był prezesem klubu Polonia Piła zdecydował się na reaktywowanie tego sportu. Na to wpływ mieli sami kibice, którzy, żeby zobaczyć żużlowe emocje musieli jeździć do Gorzowa czy Bydgoszczy. Ten stan rzeczy chciał zakończyć Pan Marek, który w grudniu 1990 roku zorganizował zebranie założycielskie Fundacji Odbudowy Toru Żużlowego w Pile.
Podjęto wtedy dialog na temat ewentualnej chęci powrotu, szukano sponsorów, pracowników a wszystko to trwało niemal rok. Ostatecznie kibice mogli usłyszeć bardzo szczęśliwe nowiny – Polonia wraca do ścigania. W pierwszym sezonie jeszcze pod nazwą KS Polonia zajęli czwarte na jedenaście możliwych miejsc. Po roku klub, jakby w celu rozpoczęcia budowania nowej historii zmienił szyld. Od 1993 roku występował pod nazwą TS Polonia Piła. Ta nazwa wszystkim starszym kibicom żużla przywołuje jedne wspomnienia, okres świetności i niesamowitą postać Hansa Nielsena.
To w 1992 roku była jednak odległa wizja. Klub został w trybie pilnym dokooptowany do rozgrywek gdyż z ligi wycofał się Polonez Poznań. Padła wtedy propozycja, aby reaktywować żużel nad Gwdą. Wszystko odbywało się na zasadzie społecznego poruszenia, brakowało funduszy, ale była ogromna chęć wsparcia ze strony mieszkańców. Problemy pojawiały się już na samym początku, gdy brakowało na wszystko. Tylko dzięki ogromnemu wsparciu kibiców udało się dopiąć skład i budżet. Pierwszy rok startów był przedsmakiem tego co miało nastąpić. Klub zajął wysoką czwartą lokatę w II lidze i pokazał, że na poważnie wraca do ścigania.
Już po roku udało im się zająć pozycję na „pudle” II ligi. Rozpaliło to jednak nadzieje i oczekiwania, które w końcu miały znaleść swój upust w wynikach osiąganych przez zespół. Jak wspomina Pan Wojciech Dróżdż, spiker i pasjonat żużla: „Przełomowym okresem była zima 1993/1994, czyli świetne transfery w wykonaniu klubu. Wiadomo, był Rafał Dobrucki, który zaczynał jeździć w Pile i świetnie się rozwijał. Natomiast pozyskaliśmy wtedy Zenona Kasprzaka, Jana Krzystyniaka i przede wszystkim Hansa Nielsena. Wówczas nikt w to nie dowierzał. Porównując to do dzisiejszych czasów, to tak jakby któryś z pierwszoligowych obecnie klubów zakontraktował u siebie Bartka Zmarzlika”
Mając wręcz galaktyczny skład jak na warunki ówczesnej II ligi klub nie bez problemów awansował do elity. Tam już w debiutanckim sezonie otarli się o podium zajmując czwartą lokatę. Mało brakowało a zakończyli by rywalizację na drugiej pozycji. Na pierwszy krążek nie musieli oni jednak długo czekać, bo osiągnęli go już po roku. Wtedy w meczu o trzecie miejsce pokonali oni Stal Gorzów. Brąz wiąże się jednak z ogromnym niedosytem, gdyż klub był bardzo blisko zdobycia Mistrzostwa Polski, na drodze stanęły jednak kontuzje. Najbardziej bolesna była ta Rafała Dobruckiego, który wyrastał w Pile na solidnego zawodnika. W kolejnych sezonach pilanie nie schodzili z podium zajmując odpowiednio trzecią i drugą lokatę stając się solidną marką w Polsce.
W tym okresie na stadion Polonii przybywały tłumy, których nigdy później miano już w Pile nie zobaczyć. Klub wciąż jednak czekał na upragnione złoto i w końcu się doczekał. Miało to miejsce w 1999 roku. Przed sezonem ściągnięto do klubu Jacka Golloba, który miał być liderem zespołu obok Hansa Nielsena i Rafała Dobruckiego. To magiczne trio miało być gwarantem sukcesu, do tego grona dołączał też młody Jarosław Hampel. Pilanie osiągali bardzo solidne rezultaty w rundzie zasadniczej, jednak minimalnie lepsi od nich okazali się żużlowcy z Bydgoszczy, którzy uważani byli za lepszy zespół. W półfinale pilanie trafili na Wybrzeże Gdańsk, które bez większych problemów pokonali. Schody miały zacząć się w finale, ale….
Nie trafili oni tam na swoich największych rywali – Polonię Bydgoszcz. Bydgoszczanie musieli uznać wyższość Sparty Wrocław, lecz wpływ na to miały kontuzje Tomasza Golloba i Piotra Protasiewicza. Dla wielu jasne było więc, że Polonia ma prostą drogę do Mistrzostwa. Pierwszy mecz, który odbył się na Stadionie Olimpijskim był wyrównany. Wrocławianie wygrali go 48:42 budując drobną zaliczkę na rewanż w Pile. Jak się okazało to nie wystarczyło, choć Sparta dzielnie broniła się niemal do ostatniego biegu. W dwumeczu minimalnie lepsi okazali się Pilanie wygrywając 49:41 wprawiając zebranych tłumnie kibiców w euforię i zawieszając największe żużlowe polskie trofeum na swoich barkach. To dotychczas jedyny złoty medal w ich gablocie.
Niestety był to początek końca świetności pilskiego klubu w polskim żużlu. Po roku co prawda udało im się jeszcze zdobyć srebrny medal ulegając swojej imienniczce z Bydgoszczy. Już wtedy jednak dawały o sobie znać ponownie rosnące problemy finansowe. W kolejnych latach klub pikował w dół z formą, aż w końcu przyszedł 2003 rok. W nim pilanie zajęli pozycję na dnie tabeli z hukiem spadając z ligi. Długi jedynie się mnożyły i gasła nadzieja na start w I lidze, z decyzją zwlekano, ale ostatecznie musiała zostać podjęta. Klub zakończył pisaną złotymi zgłoskami historię, która już nigdy miała nie wrócić.
Padłeś? Powstań!
Upadek złotej drużyny w Pile był jednocześnie początkiem ogromnego poświęcenia i chęci przyjaciół pilskiego żużla. Choć klub upadł to na reaktywację nie trzeba było jednak długo czekać, bo klub właściwie bez przerwy przystąpił do rozgrywek II ligi jako nowy klub – Pilski Klub Żużlowy Polonia Piła. Przez trzy lata swojej działalności właściwie nie odbił się z dna tabeli zajmując piąte, szóste i dziewiąte miejsce w lidze w końcu poddając się w 2007 roku. Był to okres w którym na trybunach pilskiego stadionu zasiadało 300-400 widzów i bez ich wsparcia nie było szans na ponowny udział w rozgrywkach. W latach 2007-2008 w Pile rzadko kiedy dało się słyszeć warkot motocykli. Wtedy na białym koniu wjechał ponownie Pan Marek Wieczorek.
To dawało ogromne nadzieje na powrót do czasów świetności klubu. Lata 2009-2010 były jednak w wykonaniu Polonii bardzo słabe, szóste i piąte miejsce w lidze nijak miały się to oczekiwań kibiców. Działacze zdawali sobie jednak sprawę z realiów na które mogli sobie pozwolić i nie mieli zamiaru przepłacać. Wtedy przyszedł rok 2011, gdy do sponsorowania żużla na dużą skalę wrócił Pan Senator Henryk Stokłosa. Kibice z Piły mogą kojarzyć go przede wszystkim ze złotego okresu Polonii, kiedy to sięgali po krążki z różnego kruszcu na polskich torach. Na fali entuzjazmu i sporych możliwości finansowych senatora ściągnięto do zespołu na przykład braci Pawlickich, którzy rządzili i dzielili na torach II ligi a Polonia bez problemów awansowała. Euforia była wyczuwalna, jednak balonik szybko pękł.
Ponownie dało się słyszeć o problemach finansowych a senator nie chciał już wspierać tego sportu. Kibice nie mieli zamiaru się poddać i wielokrotnie starano się przekonać go do zmiany decyzji. Doszło nawet do tego, że zorganizowany happening pod jego domem skandując słowa – „Senatorze! Jak nie pan, to kto pomoże?”. Na nic to się jednak zdało, decyzja zapadła i nie było możliwości odwrotu a to oznaczało kolejne gigantyczne problemy klubu. Jedynie dzięki przychylności żużlowej centrali klub przystąpił do rozgrywek sezonu 2012, nie miał on jednak prawa awansu co ustalone było wraz z innymi zespołami ligi. Dużym zaskoczeniem była więc ich wygrana w rundzie zasadniczej i ponownie wydawało się, że Polonia mimo problemów wstaje z kolan.
Przez kolejne lata klub rywalizował na poziomie II ligi aż w końcu w wyniku reorganizacji ligi awansował po zajęciu drugiej lokaty w rozgrywkach. Drużyna uległa tylko faworytowi – Renault Zdunek Wybrzeżu Gdańsk, które otrzymało licencje na stary tydzień przed rozpoczęciem sezonu. W latach 2016, 2017 Polonia ocierała się o fazę play-off a drużynie brakowało niewiele, aby wrócić na salony żużlowej Polski. To był ponownie okres w którym Piła żyła żużlem, na trybunach kibice dopisywali wierząc, że w ten sposób pomogą klubowi ustabilizować się finansowo. Niestety, nic bardziej mylnego. W 2018 doszło bowiem do potężnego skandalu.
Menedżer i jednocześnie wiceprezes klubu Tomasz Ż. oskarżony został o sfałszowanie czterech faktur i przedłożenie ich w Urzędzie Gminy Piła, celem rozliczenia przyznanej klubowi dotacji. To był początek kuli śnieżnej, która zaczęła rosnąć z dnia na dzień. Rozpoczęto szczegółowy audyt który wykazał, że klub jest zadłużony na ponad milion złotych. Klub uratowali lokalni biznesmeni, ale tylko na jeden sezon. W 2019 ze względu na finanse znowu klub zniknął z map żużlowej Polski na kolejne trzy lata. Wtedy w 2022 na rok pojawił się nowy twór – ŻKS Polonia, która zajęła ostatnie miejsce w tabeli. Po deklaracji zarządu odnośnie nie przystąpienia do procesu licencyjnego na sezon 2023 w Pile została założona nowa spółka, której istnienie trwa do dziś.
Współczesna historia, stare problemy
Mowa tutaj o PKS Polonii Piła. Najpierw w 2023 roku zajęła szóste miejsce na siedem możliwych pokonując jedynie Kolejarza Rawicz. W kolejnym roku, już w nowo powstałej Krajowej Lidze Żużlowej udało im się awansować do fazy play-off gdzie szybko jednak odpadli. W klubie widać jednak rozsądną rękę i ponownie (ale czy słusznie?) pojawia się nadzieja na happy-end. Przyszłość klubu z Piły niestety piszę się ponownie w czarnych barwach. Niedawno działacze przyznali, że nie udało im się domknąć budżetu na sezon 2025 ale mimo to wystartują w lidze. Pachnie to powtórką z rozrywki, która ścierała sen z powiek poprzednim stowarzyszeniom, klubom, spółkom.
Mimo tego Polonia zbudowała bardzo ciekawy skład. Liderami mają być Jonas Seifert-Salk, który niedawno z powodzeniem ścigał się na torach Metalkas 2. Ekstraligi oraz Adrian Cyfer, który był czołową postacią w Krajowej Lidze Żużlowej. Kapitanem i trenerem ma być Norbert Kościuch dla którego to ostatni dzwonek, aby udowodnić swoją wartość w czarnym sporcie. Zespół opierać się będzie również na Tomaszu Gapińskim, Krzysztofie Sadurskim, który zaliczył bardzo solidne pierwsze jazdy w sezonie czy pokazującym ogromny potencjał Villadsie Nagelu. Na pozycjach juniorskich powinniśmy natomiast oglądać Huberta Gąsiora i Jakuba Piotrowskiego-Prędkiego.
Pomimo problemów finansowych klubowi znad Gwdy udało się zbudować całkiem solidny zespół. Z powodzeniem może rywalizować o fazę play-off w Krajowej Lidze Żużlowej. Głównym tematem pozostaje jednak budżet, który już teraz jest nadszarpnięty. Brzmi to bardzo niepokojąco a kibicom z pewnością w głowie siedzą czarne scenariusze sprzed lat. Na obecną jednak chwile klub przygotowuje się do startu w rozgrywkach i powinien powalczyć na chwałę złotych wspomnień lat dziewięćdziesiątych.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!