Daniel Bewley kontuzji doznał jeszcze w maju podczas rywalizacji w Outrup. Wówczas Brytyjczyk stracił panowanie nad motocyklem i pełnym impetem uderzył w bandę. Siła była tak mocna, że uszkodzona została nie tylko dmuchana banda, ale także ta "twardsza".
To sprawiło, że duży problem mieli nie tylko działacze Region Varde Elitesport, ale także Betard Sparty Wrocław. Na szczęście dla nich za zawodnika można stosować zastępstwo zawodnika, a prowadzenie w tabeli PGE Ekstraligi to chyba najlepszy dowód na to, że da się w przypadku trzeciej drużyny poprzedniego roku „załatać” wystarczająco brakujące ogniwo. Obecnie dotarły także dobre informacje od samego zawodnika, który pochwalił się w mediach społecznościowych postępem w rehabilitacji (więcej TUTAJ)
Piotr Protasiewicz: „Wszystko przebiega zgodnie z planem. Dan robi co może”
Szkoleniowiec Betard Sparty Wrocław po ostatnim meczu podkreślił starania Brytyjczyka, żeby jak najszybciej wrócić do żużla. Protasiewicz podkreślił jednak, że kontuzja Bewleya była naprawdę poważna, a powrót do pełni sił po takim urazie jest bardzo długi i wymaga ciężkiej pracy. Powiedział, że wszystko przebiega zgodnie z planem i obecnie nie ma żadnych komplikacji.
– Pamiętajmy, że proces rehabilitacyjny u Dana Bewleya jest bardzo intensywny i długi. Trudno jest przewidzieć kiedy może wrócić na tor. Nie ma żadnej nerwowości, nie ma złych opinii lekarskich. Wszystko przebiega zgodnie z procedurą i z tym, jak to powinno być wyglądać. Dan wkłada mnóstwo pracy, bo codziennie od rana do późnych godzin popołudniowych jest na rehabilitacji. Postępy są bardzo widoczne i bardzo duże. On jest zdeterminowany, żeby wrócić – przekazał trener.
Kontynuował swoją wypowiedź zaznaczając, że jest to oczywiście kluczowy zawodnik Betard Sparty Wrocław, lecz priorytetem w takich sytuacjach jest rzecz jasna zdrowie. Nikt z pewnością nie będzie próbował „wsadzać na motocykl”, bo priorytetem jest mieć go całego i zdrowego. Miesięczna przerwa z pewnością sprzyja Wrocławianom oraz samemu Brytyjczykowi, ale najważniejsze będzie tempo powortu do zdrowia.
– Jasne jest, że bardzo potrzebujemy Dana, ale to zdrowie jest najważniejsze. Musi być przede wszystkim zdrowy i zielone światło od lekarza, żeby wsiąść na motocykl i pojeździć trochę. To jest długa przerwa i poważna kontuzja. Żadnych nacisków nie ma absolutnie i nie będzie. To my bardziej musimy Daniela hamować. Ja go potrzebuję zdrowego i rozjeżdżonego. To jest absolutny priorytet. Obecnie jednak trochę wróżymy z fusów. Nie wiem, jak to będzie wyglądało za miesiąc i kiedy jest realny powrót – zakończył.
Piotr Protasiewicz
Daniel BewleyAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!