Brady Kurtz zaimponował mistrzowi. Bartosz Zmarzlik nie ukrywa, że znał potencjał Australijczyka. Żużlowiec Betard Sparty Wrocław zdołał mu jednak zaimponować.
Bartosz Zmarzlik wyrównał dokonania wielkich ludzi czarnego sportu. Dotychczas tylko Tony Rickardsson oraz Ivan Mauger mogli pochwalić się zdobyciem aż sześciu tytułów. Polski żużlowiec stanął na wysokości zadania, ale zdecydowanie nie ma zamiaru odpływać w obłoki.
– Każdy tytuł jest wyjątkowy, ponieważ z każdym wiąże się inna historia. Na pewno szósty jest wyjątkowy, ponieważ stawia mnie na równi z wielkimi ikonami tego sportu. Nie powiedziałbym jednak, że jest ważniejsze od pozostałych. Nigdy nie zapomnę pierwszego, a każde kolejne to po prostu dowód na moją powtarzalność i ciężką pracę – przyznał Bartosz Zmarzlik na łamach Speedway Stara.
Docenia Kurtza
Brady Kurtz rzucił rękawice Bartoszowi Zmarzlikowi, wymuszając na Polaku zmianę taktyki. Tym razem walka o tytuł trwała do ostatniego biegu zawodów w Vojens, gdzie ostatecznie żużlowiec Orlen Oil Motoru Lublin wykonał plan minimum. Zmarzlik nie jest wielce zaskoczony poziomem Brady’ego, ale był pod wrażeniem jego spojrzenia na żużel.
– Nie powiedziałbym, że jego postawa mnie zaskoczyła. Znałem jego potencjał. Byłem pod wrażeniem jego powtarzalności i pewności siebie przez cały cykl. Był przygotowany na wszystko, podejmował mądre decyzje na torze i nie popełniał głupich błędów.
Zmarzlik zmienił natomiast podejście na kolejne rundy. Oczywiście – Brady Kurtz gromił i wygrywał turnieje, ale 6-krotny mistrz świata zdobywał jak największą liczbę punktów, aby mieć pewien komfort przed Australijczykiem.
– Kluczem było skupienie się na tym, co mogę kontrolować. Miałem świadomość, że panika czy narzucenie presji nie pomaga. Za cel obrałem sobie zdobywanie jak największej liczby punktów, niezależnie od pozycji. Pozostawałem spokojny, zaufałem swojemu planowi i jechałem swoje. To było kluczowe przy walce o tytuł – opowiada 6-krotny mistrz świata.
Nic się nie zmieni?
Bartosz Zmarzlik ma wiele szans na to, aby zdobyć ten legendarny siódmy tytuł najlepszego żużlowca na świecie. Czy to jednak oznacza, że spuści z tonu? Raczej to niemożliwe.
– Myślę, że to wiele nie zmieni. Dopóki ścigam się na torze, ktoś będzie ode mnie coś oczekiwał. Kibice, sponsorzy czy nawet ja sam. Moja motywacja nie bierze się z liczb, ale z chęci do stawiania sobie coraz to większych celów do pokonania – zapewnia.
Od sezonu 2019 wiele się zmieniło, ale Zmarzlik nadal na szczycie. Przede wszystkim mistrz świata wiele się nauczył przez ostatnie lata, w tym najważniejszego – cierpliwości.
– Doświadczenie zmieniło mnie jako zawodnika. Jestem spokojniejszy, bardziej cierpliwy i lepiej czytam sytuacje na torze. Jako osoba, nauczyłem się panować nad stresem. Nadal mam głód wygrywania, ale teraz jestem starszy i rozumiem, że sukces buduje się latami.
Bartosz ZmarzlikAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!