2021. Trans MF Landshut Devils sensacyjnie awansowali na zaplecze PGE Ekstraligi. Kilka lat później, Bawarczycy ponownie stają przed szansą na sprawienie niespodzianki.
Wybrzeże Gdańsk dumnie kroczy po awans do Metalkas 2. Ekstraligi. Klub powoli kompletuje kadrę na ten poziom rozgrywkowy, a do tego ich rywalem będzie Trans MF Landshut Devils. Bawarczycy mają w przeszłości historyczny wyczyn, jakim jest awans z 2. Ligi Żużlowej. Wówczas poskromiono innego faworyta, a duża w tym zasługa Martina Smolinskiego.
Przede wszystkim wówczas Landshut Devils mieli dwóch czołowych zawodników. Dimitri Berge oraz Kai Huckenbeck byli powyżej poziomu ligi, co nikogo nie powinno zadziwiać. Jednakże to Martin Smolinski niespodziewanie odjechał dwumecz swojej kariery, wracając do żużla po poważnej kontuzji. Pomimo posiadania w składach Tobiasa Buscha, Nicka Skorje czy Michaela Hartela, Landshut potrafiło zaskoczyć teoretycznie mocniejszy zespół, korzystający wówczas z gości. Doskonale pamiętamy zawirowanie, aby wypożyczyć Bartłomieja Kowalskiego w celu użycia jako tzw. gościa Mateusza Świdnickiego oraz Mateusza Tondera. OK Kolejarz Opole przejechał się po swojej dotychczasowej taktyce, a w składzie opolskiego zespołu znajdował się Jacob Thorssell. Po pierwszym meczu to Trans MF Landshut Devils prowadzili 52:38, a w rewanżu Opolanie odrobili raptem dziewięć punktów. To było o wiele za mało.
Wybrzeże Gdańsk ma zdecydowanie łatwiejsze zadanie, jeżeli spojrzymy na papier. Gdańszczanie nie mieli większych problemów z pokonaniem Devils, a co więcej to są murowanymi faworytami. Timo Lahti i Jacob Thorssell czują się świetnie w Krajowej Lidze Żużlowej, a w trudnych chwilach do głosu dochodzą Tim Sorensen, Krystian Pieszczek czy Eryk Kamiński. Bawarczycy mogą jednak zaskoczyć przygotowaniem toru. Do jazdy ostatnio wrócił Mario Hausl, co daje pewien kredyt zaufania dla formacji młodzieżowej, ale nadal występy Erika Rissa nie są takie, do jakich nas przyzwyczaił przed problemami z nerwem wzrokowym.
Jeżeli chodzi o inne niespodzianki to warto wrócić do sezonu 2009. Rozjeżdżający jak walec Orzeł Łódź Witolda Skrzydlewskiego trafił w finale 2. Ligi Żużlowej Speedway Miszkolc. Niespodziewanie to Węgrzy wygrali na swojej ziemi dziesięcioma punktami, a w rewanżu Semen Własow zdobył… 22 punkty. Oczywiście w jednym z biegów pojechał jako tzw. dżoker, dzięki czemu zdobył sześć za jedno zwycięstwo. Własow, który nie miał wybitnej kariery w Polsce, dopiął swego i awansował z Speedway Miszkolc do 1. Ligi. Sytuacja Miszkolca jednak była fatalna, więc dostaliśmy jednego z najgorszych beniaminków w historii, a Orzeł Łódź awansował rok później. Własow zresztą w kolejnym sezonie jechał dla Wandy Kraków, gdzie nie zbliżył się do swojej historycznie wysokiej średniej biegowej.
Początek finału Krajowej Ligi Żużlowej w niedzielę 13 września o godz. 17. Portal speedwaynews.pl przeprowadzi relacje LIVE. Kliknij TUTAJ, aby zobaczyć układ par.
Kim NilssonAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!