Niesamowite wieści z Zielonej Góry! Damian Ratajczak powrócił na tor po koszmarnym złamaniu kości udowej, którego doznał w kwietniu.
Wszyscy kibice w Grodzie Bachusa mogą wreszcie głęboko odetchnąć. Ponad dwa miesiące po koszmarnym wypadku w Rybniku, wicemistrz świata juniorów z 2023 roku, Damian Ratajczak, powrócił na żużlowy tor! Młodzieżowiec zielonogórskiego klubu wyjechał na pierwsze kółka po skomplikowanym złamaniu kości udowej, meldując pełną gotowość do kolejnego etapu powrotu do ligowego ścigania.
Informację, na którą od połowy kwietnia czekali fani czarnego sportu w całej Polsce, oficjalnie przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych klub z Zielonej Góry. Choć na pierwszy oficjalny start pod taśmą w PGE Ekstralidze trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać, to sam fakt ponownego założenia kevlaru przez 20-latka jest dla drużyny gigantycznym impulsem mentalnym.
– Damian Ratajczak znów na motocyklu. Pierwszy trening po poważnej kontuzji zaliczony. Na start w zawodach jeszcze chwilę poczekamy, ale wszystko jest na dobrej drodze – przekazał w radosnym komunikacie Falubaz Zielona Góra.
Powrót Ratajczaka na tor w tak ekspresowym tempie to kolejny medyczny cud w świecie speedwaya. Przypomnijmy, że dramat młodego zawodnika rozegrał się 15 kwietnia podczas eliminacji Srebrnego Kasku w Rybniku. Po świetnym początku zawodów, w dziewiątym wyścigu dnia, na wyjściu z pierwszego łuku zabrakło dla niego miejsca – zahaczył o dmuchaną bandę i z impetem runął na tor. Diagnoza ze szpitala brzmiała katastrofalnie: złamanie lewego uda oraz poważny uraz barku.
Dla utalentowanego żużlowca był to podwójny cios, ponieważ z identycznym, potwornie bolesnym złamaniem kości udowej zmagał się już dwa lata wcześniej po wypadku w lidze duńskiej. Żużlowiec od początku zapowiadał jednak, że jego powrót na tor w tym sezonie jest pewny. Za tymi deklaracjami poszła tytaniczna, katorżnicza praca. Ratajczak spędzał na ćwiczeniach i zabiegach nawet do siedmiu godzin dziennie, trenując w dwóch potężnych blokach o 8:00 i 15:00, co ostatecznie przyniosło fantastyczny zrost kości i upragnioną zgodę lekarzy na ponowny wyjazd na owal.
Brak tak kluczowego ogniwa w formacji młodzieżowej Falubazu był w ostatnich tygodniach aż nadto widoczny, a sztab szkoleniowy musiał mocno łatać dziury w programie meczowym. Za niego postawiono na Mitchela McDiarmida, lecz Australijczyk mimo ogromnych chęci nie dał rady zastąpić jednego z najlepszych polskich juniorów. Teraz jednak siła rażenia zielonogórzan będzie powoli rosnąć, a formacja juniorska wreszcie zyska potężne oparcie.
Przesądzone jest jednak, że zespół z Grodu Bachusa ponownie będzie musiał przesunąć plany o walce o najwyższe cele na kolejny rok. Na półmetku sezonu zasadniczego Falubaz radzi sobie ze zmiennym szczęściem, wyprzedzając w tabeli ekipę z Częstochowy, ale powrót lidera formacji młodzieżowej ma pomóc w bezpiecznym utrzymaniu i powalczeniu w fazie play-off.
Damian RatajczakAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!