Fredrik Lindgren nie zaliczy swojego ostatniego występu w PGE Ekstralidze do udanych. Po spotkaniu Szwed skomentował występ drużyny.
Fredrik Lindgren delikatnie mówiąc, nie zaliczy ostatniego meczu do udanych. Szwed zdobył zaledwie pięć punktów. Jest to mocny krok wstecz w porównaniu z jego poprzednim występem ligowym. Po udanym wejściu w sezon z Toruniem i świetnym meczem wyjazdowym w Częstochowie oczekiwania były duże. Niestety, ale przeciwko Falubazowi ewidentnie czegoś zabrakło. Lindgren był tego wieczoru najsłabszym ogniwem drużyny z Lublina.
Niespodziewane męczarnie Motoru
Orlen Oil Motor Lublin stawiany był w roli murowanego faworyta przeciwko Stelmet Falubazowi. Choć Motor wygrał swój trzydziesty domowy mecz z rzędu, to nie obyło się bez problemów. Największą bolączką tego dnia kibiców gospodarzy, jak i sztabu była dyspozycja Fredrika Lindgrena. Szwed zdobył zaledwie pięć punktów i nie wystąpił w biegach nominowanych. Orlen Oil Motor Lublin wygrał z Falubazem, jednak było to skromne zwycięstwo sześcioma punktami. Wiele osób oczekiwało pogromu, jednak nawet nie było blisko do dominacji żadnej ze stron.
To nie było idealne spotkanie w naszym wykonaniu. Ale wygraliśmy i to jest najważniejsze. Wydaje mi się, że w lidze jest sporo wyrównanych drużyn. Nie można nastawiać się na to, że jakiś mecz będzie łatwiejszy. Cieszymy się z wygranej i jedziemy dalej. – Mówi Fredrik Lindgren dla oficjalnego portalu Orlen Oil Motoru Lublin.
Faktem jest, że PGE Ekstraliga jest w tym roku bardzo wyrównana. Nie może to jednak uzasadniać formy Lindgrena w ostatnim spotkaniu. Kacper Woryna wszedł w nowy zespół z przytupem i od razu przywdział buty lidera drużyny razem z Bartoszem Zmarzlikiem. Szwed jednak ma spore problemy, by wrócić do formy z najlepszych lat. Czy będzie w stanie jeszcze wrócić do wyników, które rozpalały serca kibiców ,,Koziołków”?
Fredrik LindgrenAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!