⨉
⨉
  • O serwisie
  • Współpraca i reklama
  • Autorzy
  • Kontakt
  • Regulamin serwisu
  • Dołącz do speedwaynews.pl
  • Zaloguj się
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
F1 speedwaynews speedway
  • Reprezentacja
  • Juniorzy
  • PGE Ekstraliga
    • Składy
    • Terminarz i wyniki
    • Statystyki
  • Ekstraliga U24
    • Składy
    • Terminarz i wyniki
  • Metalkas 2. Ekstraliga
    • Składy 
    • Terminarz i wyniki
    • Statystyki
  • Krajowa Liga Żużlowa
    • Składy
    • Terminarz i wyniki
    • Statystyki
  • SGP / DPŚ / SON
    • TERMINARZ/WYNIKI SGP
    • TERMINARZ/WYNIKI SON
  • SGP 2
    • TERMINARZ/WYNIKI SGP 2
  • TERMINARZ/WYNIKI SEC
    • SEC
  • Inne kraje
    • Anglia
    • Szwecja
    • Dania
    • Rosja
    • Czechy
    • Niemcy
    • Francja
    • Australia
    • Inne
  • Pozostałe turnieje
  • Mini żużel/250cc
  • Inne odmiany żużla
  • Speedrower
  • Detektor Krytyka
  • Formuła 1
  • Relacje LIVE
LIVE
Fogo Unia Leszno Logo
41:31
../../../wp-content/uploads/2022/03/falubaz.png Logo
23.08.2026 19:30
Zakończona
Gezet Stal Gorzów Logo
52:38
../../../wp-content/uploads/2022/04/apator-torun.png Logo
23.08.2026 17:00
Zakończona
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź Logo
45:45
../../../wp-content/uploads/2021/12/ABRAMCZYK_POLONIA_BYDGOSZCZ.png Logo
23.08.2026 15:15
Zakończona
INNPRO ROW Rybnik Logo
48:42
../../../wp-content/uploads/2021/12/PSZ_logo_podstawowa_bez-tlo-1.png Logo
23.08.2026 13:00
Zakończona
Finał DME U24 w Grudziądzu
22.08.2026 20:15
Zakończona
 Logo 16. runda Drużynowego Pucharu Ekstraligi 85-140cc w Wawrowie
22.08.2026 15:30
Zakończona
 Logo 15. runda Drużynowego Pucharu Ekstraligi 85-140cc w Wawrowie
22.08.2026 12:30
andrzej-wyglenda-malo-brakowalo-a-w-ogole-bym-nie-zostal-zuzlowcem-wywiad-cz-1
andrzej-wyglenda-malo-brakowalo-a-w-ogole-bym-nie-zostal-zuzlowcem-wywiad-cz-1
Strona główna » Andrzej Wyglenda: Mało brakowało, a w ogóle bym nie został żużlowcem (wywiad, cz. 1)

Żużel. Andrzej Wyglenda: Mało brakowało, a w ogóle bym nie został żużlowcem (wywiad, cz. 1)

  • Kadra Seniorów
  • PGE Ekstraliga
  • Reprezentacja
7 marca 2020 Ten artykuł przeczytasz w 25 minut

Tomasz Wojaczek

Andrzej Wyglenda: Mało brakowało, a w ogóle bym nie został żużlowcem (wywiad, cz. 1)

Najmniejszy i najmłodszy, lecz z pewnością w niczym nie ustępujący swym nieżyjącym już kolegom z wielkiej, rybnickiej czwórki muszkieterów. O swoich początkach, niezbędnym łucie szczęścia i zagranicznych wojażach w czasach, gdy zachód Europy mienił się jako ziemia obiecana dla mieszkańca bloku wschodniego opowiada, jak kiedyś śpiewał zespół Beboki „prawdziwa legenda – Andrzej Wyglenda”. 

Andrzej Wyglenda – urodzony 4.05.1941 roku w Rybniku. Multimedalista drużynowych mistrzostw Polski – dziewięć złotych, jeden srebrny i trzy brązowe medale – wszystkie w barwach ROW-u Rybnik. Uczestnik siedmiu finałów drużynowych mistrzostw świata, z których przywiózł trzy złote (Kempten 1965, Wrocław 1966, Rybnik 1969), jeden srebrny (Malmö 1967) oraz dwa brązowe medale (Londyn 1968, Wrocław 1971). Mistrz świata w zawodach parowych (Rybnik 1971), tytuł nieoficjalnego mistrza Europy (1967), uczestnik sześciu finałów o miano indywidualnego mistrza świata (najlepszy występ we Wrocławiu w 1970 roku – ósme miejsce). Uczestnik jedenastu finałów indywidualnych mistrzostw Polski, w których zdobył łącznie siedem krążków – cztery złote, dwa srebrne i jeden brązowy. Triumfator turnieju o Złoty Kask (1964), trzykrotnie stawał na najniższym stopniu podium tych, niegdyś, prestiżowych zawodów. W latach 1978 – 1985 szkoleniowiec rybnickiego ROW-u, z którym w 1980 roku zdobył srebrny medal drużynowych mistrzostw Polski. W 2019 roku Andrzej Wyglenda wprowadzony został do Galerii Sław Żużlowej Reprezentacji Polski. 

Tomasz Wojaczek, speedwaynews.pl: Panie Andrzeju, na pańskim koncie niezliczona ilość trofeów, medali, pucharów. Zajmuje Pan zaszczytne miejsce w historii polskiego jak i światowego speedwaya. Jednak, zanim to nastąpiło, musiał Pan jakoś znaleźć się w rybnickim parku maszyn po raz pierwszy. Proszę opowiedzieć, od czego to się wszystko zaczęło.
Andrzej Wyglenda: Mój ojciec był zwariowanym kibicem żużla jak i innych sportów motorowych. Już przed wojną był fanem wyścigu, który odbywał się tu, niedaleko, na trasie Rybnik – Żory – Rybnik, zresztą po zakończeniu wojny wciąż się nim mocno interesował. Gdy w 1947 roku powstała u nas drużyna żużlowa, to przerzucił się właśnie na „czarny sport”, zabierając mnie, pięciolatka, na każde zawody. I tak zostałem zarażony pasją do żużla. Kilka lat później, mój brat, który chodził do szkoły zawodowej, kupił sobie SHL-kę, więc pojechaliśmy pewnego dnia na stadion, a lało wtedy niemiłosiernie. Musiał to być koniec października bądź początek listopada. Po meczu zaczęliśmy się wygłupiać na tym motocyklu, jeżdżąc po kałużach i błocie. Nasze „popisy” widział ówczesny gospodarz obiektu, pan Studnik, i gdy skończyliśmy błaznować, podszedł do nas i powiedział „jak tak lubicie na żużlu gupnyć, to weźcie sie zapiszcie do szkółki bo na wiosna zaczynajom młodych szkolić”. To był 1958 rok i tak to się zaczęło.

– Początki ponoć nie należały do najłatwiejszych…
– I to jeszcze jak! Przez trzy miesiące starałem się dostać do szkółki. Pan Fic ciągle wynajdywał nowe wymówki, by mnie nie przyjąć – a to byłem za lekki, za wątły, za mały. Podejrzewał, że mam problemy z płucami, że jestem chory na gruźlicę, wysyłał mnie do różnych lekarzy. Ale koniec końców udało się przejść przez te sito i zostałem zapisany do szkółki. Jednak ledwo uporałem się z jednym problemem, a zaczął się kolejny, bo wszystkich chętnych do jazdy na żużlu było 85. Liczba adeptów, patrząc na teraźniejsze realia, wyciągnięta z kosmosu. Za pierwszy etap selekcji odpowiedzialny był Stanisław Tkocz. Wziął nas wszystkich do lasu i jadąc na swej pięknej Jawie 250 kazał powtarzać za sobą manewry, które wykonywał między drzewami na tych strasznych wykopach, które powstały w wyniku działań wojennych. Już po tej próbie odpadła spora liczba chętnych. Z moim przystąpieniem do szkółki wiąże się jeszcze jedna historia. Mało brakowało, a w ogóle bym nie został żużlowcem. Trener Wieczorek wielokrotnie odmawiał mi wstąpienia do klubu. Zawsze powtarzał, że muszę zjeść jeszcze dziesięć bochenków chleba oraz piekarza wraz z piekarnią, żeby nabrać odpowiedniej krzepy. Przed przystąpieniem do licencji najnormalniej w świecie wyrzucił mnie ze składu osób ubiegających się o zezwolenie. Błagałem wtedy brata, żeby spróbował przekonać trenera do zmiany decyzji. Po wielu próbach udało się wreszcie przywrócić mnie do treningów i stało się to w najlepszym z możliwych momentów. Jak tylko dowiedziałem się, że Wieczorek się zgodził, wsiadłem na motocykl i zacząłem jeździć. W tym samym czasie do parkingu przyszedł ówczesny prezes klubu, Trawiński, który, tak później mi mówiono, był pod ogromnym wrażeniem moich umiejętności. „Jako się tyn synek nazywo? Proszę mi go sam zostawić, bo mje się on bardzo podobo!” pytał prezes trenera, na co Wieczorek tylko wzruszał ramionami, bo nawet nie pamiętał mojego nazwiska. To pokazuje pewien paradoks, że trener nie znał nazwiska swego podopiecznego, a kilka lat później cały żużlowy świat wiedział już, kto to jest Wyglenda.

Foto: Arkadiusz Siwek

– Mimo jednak przeciwności losu udało się Panu wreszcie przebić do pierwszego składu rybnickiego ROW-u. Pamięta Pan swój ligowy debiut?
Oczywiście, że pamiętam. Jechaliśmy wtedy w Lesznie w 1961 roku a ja zdobyłem tylko jeden punkt, którego w sumie nawet nie powinienem otrzymać. Jechałem na ostatniej pozycji i zawodnik przede mną się przewrócił. Ja, żeby w niego nie wjechać i nie narobić jeszcze większego nieszczęścia, położyłem motocykl, przez co tego biegu nie ukończyłem. Sędzia zawodów jednak docenił postawę fair play i dał mi pierwszy punkt w karierze. Chociaż prawdę mówiąc, bardziej niż sam mecz, interesowało mnie zaplecze leszczyńskiego stadionu. Zaraz obok parku maszyn była jednostka wojskowa – czołgi, pojazdy opancerzone, sprzęt militarny. Zamiast więc patrzeć na tor, wolałem podziwiać wyposażenie Ludowego Wojska Polskiego. Całe spotkanie przegraliśmy a to jedno „oczko” podarowane przez sędziego, było moją jedyną zdobyczą w tamtym spotkaniu.

– Bardzo szybko stał się Pan wiodącą postacią rybnickiego ROW-u. Jak na sukcesy tak młodego zawodnika reagowali starsi, o wiele bardziej doświadczeni koledzy?
– Nie będę może teraz rzucać nazwiskami, bo to nie czas i miejsce, ale miałem kiedyś takiego kolegę, który był już starszym i zasłużonym zawodnikiem. I proszę sobie wyobrazić, że on podczas któregoś z meczów po biegu chciał mi „klupnyć”. Jechałem na zaszczytnej czwartej pozycji a wspomniany zawodnik był przede mną. Przegrywamy 1 do 5, w Rybniku, u siebie, coś niewyobrażalnego i niewybaczalnego! Jechał jednak tak wolno, że w pewnym momencie trochę się zdenerwowałem i wyprzedziłem go. Gdy tylko zjechaliśmy do parku maszyn, zeskoczył z motocykla i wrzeszcząc „ z takim gupkiem niy do sie jeździć!” dobył laczka i chciał mnie nim zdzielić. Skórę uratował mi wtedy Chimek Maj, który chwycił go za rękę i wytłumaczył mu, że to on był winny, skoro dał się wyprzedzić. Ten człowiek jednak już nie żyje, zginął w wypadku wiele lat temu, więc jego nazwisko zachowam dla siebie. Mimo to, w tamtych latach żużel był sportem bardziej przyjacielskim, atmosfera wewnątrz drużyny była jak w dobrej, kochającej się rodzinie. Miałem się na kim wzorować, każdy z tych starszych zawodników doradzał, pomagał. Przychodził Stasiek Tkocz i mówił „obejrz, tam musisz trocha szerzy”, potem przykładowo słuchało się, jak Maj coś tłumaczył. Był Józef Wieczorek, Marian Philipp, mnóstwo innych kolegów, którzy nie tylko pomagali słowem, ale jak trzeba było, to i koła pożyczali, zębatki. Teraz chyba już tego nie ma.

– Obecnie normą jest, iż każdy zawodnik ma na swoim wyposażeniu kilka motocykli czy własny, spersonalizowany wzór kombinezonu. Jak sprawy sprzętowe wyglądały za czasów pańskiej kariery?
– To wszystko było klubowe. Nikt nie musiał za nic płacić. Jak przyszedłem, to dostałem stary kombinezon po Józefie Wieczorku. Spodnie na szelkach i kurtka. Stare, poniszczone, podziurawione. Jak się ktoś w takim stroju przewrócił, to pełno żużla przedostawało się przez te dziury. Rękawiczki kopalniane, strasznie grube. Wyglądałem jak jakiś obwieś (śmiech).Trzeba było się dorobić, żeby mieć coś nowego. Dosyć szybko jednak zacząłem mieć dobre wyniki, więc zlecili uszycie skóry na miarę. Motocykle kupowało Rybnickie Zjednoczenie Węgla, które mieściło się na ulicy Kościuszki, gdzie teraz jest Politechnika. 

– Jak już tak porównujemy tamte lata do obecnych, proszę przybliżyć, jak wyglądał okres przygotowawczy w tamtych czasach?
– Większość zajęć była w szkole podstawowej nr 1 w Rybniku, na ulicy Chrobrego. Mieliśmy tam super warunki do ćwiczeń, siłownia, sala gimnastyczna, balkony. Trenował nas całe lata olimpijczyk z Helsinek z 1952 roku, Ryszard Kucjas. Nie było jednak takich treningów jakie mają teraźniejsi zawodnicy. Nie mieliśmy zajęć na nartach czy na basenie, bo nie było basenów. Przez to pewnie też do dzisiaj nie potrafię pływać, co prawda 25 i 50 metrów udawało się pokonać, ale w stylu, który określam rozpaczliwym (śmiech), przez który nie mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że potrafię pływać, bardziej przypomina to ratowanie się przed utonięciem. A narty? Do tego trzeba mieć odpowiedni sprzęt, a my co wtedy mogliśmy mieć? Psinco, ot co. Ćwiczyliśmy na tym, co było – podnoszenie ciężarów, podciąganie się na drążku czy sznurze, skoki przez kozła i skrzynię. Najważniejszym elementem do odpowiedniego rozwinięcia była oczywiście obręcz barkowa, bo trzeba mieć dość siły, żeby te „konie” utrzymać.

– W PRL-owskiej Polsce zagraniczne wyjazdy były okazją do przywiezienia sobie czegoś, czego w bloku wschodnim brakowało. Robili tak m.in. piłkarze z kadry Antoniego Piechniczka, czy jeszcze wcześniej „Orły Górskiego”. A co Panu udało się zdobyć po przekroczeniu żelaznej kurtyny i jak przede wszystkim wyglądały wówczas zagraniczne wojaże?
– „On do tego niy mioł głowy, był wylenkany” (wtrąciła żona Pana Andrzeja – dop. red.). Myśmy dostawali takie diety, że człowiek nie wiedział, czy ma się rozpłakać czy roześmiać. Szesnaście marek zachodnich na głowę, kiedy Rosjanie dostawali dwa razy więcej. Wszystko przez wysoki kurs rosyjskiego Rubla, który w tamtych czasach coś znaczył – za 99 kopiejek można było dostać jednego dolara amerykańskiego. My nic nie przywoziliśmy stamtąd, mało tego, myśmy ze sobą wozili! Worek kartofli, zupki, surówki, różne inne takie potrawy, wszystko po to, żeby jakoś przeżyć za tą granicą. Żeby cokolwiek przywieźć do kraju, trzeba było kupić dolary w kraju i je przemycić. Ale żeby je kupić, trzeba było mieć za co je nabyć. A z tym bywało krucho. Za tytuł IMP w 1964 roku dostałem puchar, dyplom i uścisk wysoko postawionych dygnitarzy. To była cała moja nagroda. To były inne czasy. Jednak nie ma co narzekać, udało się zwiedzić sporo, w kilku miejscach byłem, a nie było o to wcale tak łatwo, jak dzisiaj. Pierwsza trudność wiązała się z uzyskaniem paszportu. Chociaż ja miałem łatwiej, bo należałem do PZPR-u. Wciągnęli mnie do partii gdy pracowałem jeszcze na kopalni Dębieńsko. Zagrozili mi wówczas, że nie będą mi pisać „szycht” (w gwarze śląskiej – dniówka) jeśli nie wstąpię do partii. Wszystko dlatego, że nasz kierownik był drugim sekretarzem partii i miał obowiązek w ciągu jednego roku zwerbować dwóch nowych członków. Więc wykorzystano nas, czyli mnie i Staśka Tkocza. Tak zostałem wciągnięty w szeregi PZPR-u.

Wystąpiłem z prośbą o paszport, wydałem stosowne oświadczenie, przez które bardzo szybko narobiłem sobie kłopotów. Napisałem tam, że jeden z kuzynów mieszka w Wielkiej Brytanii a drugi uczęszcza do seminarium i w przyszłości będzie księdzem. Wezwano mniej bardzo szybko na komendę milicji, gdzie znów spotkało mnie niemałe szczęście. Funkcjonariusz był zapalonym kibicem żużla i wiedział, z kim ma do czynienia. „Andrzeju, coś ty sam napisoł? Ty chcesz zagranica jechać? Do Warszawy chyba yno paszport dostaniesz, nikaj indzi.”. Musiałem cały ten wniosek potargać i napisać nowy, jednak strzępki tego starego kazano mi wziąć ze sobą do domu. Powiedziano mi, że gdyby ktoś je wyciągnął z kosza na milicji i przeczytał, co tam zostało napisane, to magia nazwiska na niewiele by się zdała. „ Ni mosz żodnego kuzyna w Angli, żodyn kuzyn nie bydzie księdzym. Nie woż się tego pisać.” No i nie napisałem. Za to gdy dowiedzieli się, że mój ojciec walczył w trzecim Powstaniu Śląskim, to od razu kazali mi to wpisać w życiorys. Stałem się więc dumnym posiadaczem paszportu, z którego czasami udawało się skorzystać. Jeździłem do Austrii, NRD, Jugosławii. Ale głównie odwiedzałem Bawarię. A w 1961 roku odwiedziłem nawet Finlandię. Tamta wyprawa doskonale obrazuje realia tamtejszych czasów. Wpierw jechaliśmy przez Brześć nad Bugiem do Moskwy a potem dopiero do Helsinek. Gdzie Rybnik, gdzie Brześć a gdzie Moskwa?

Strasznie pogmatwana i zawiła droga do zimowej Finlandii, i to pociągami, a nie żadnymi samolotami. No i niestety, przydarzyła nam się niemiła niespodzianka, bo nasze motocykle nie dotarły do Helsinek. Rosjanie postanowili je sobie zatrzymać na jakiś czas u siebie. Przegraliśmy wtedy z tymi Finami, bo dali nam takie motocykle, na których się u nas łebki uczyły jeździć. Więc nie mieliśmy za bardzo szans ich pokonać. Jestem pewien, że gdybyśmy mieli własne maszyny, to na torze w ogóle by nie istnieli. Byliśmy też z drużyną na takim tournée w 1965 roku na Wyspach Brytyjskich. Odjechaliśmy kilka meczów, udało się nawet niektóre wygrać z zawodnikami, których sprzęt był o wiele lepszy niż nasz. Parę miesięcy temu byłem w Warszawie na nagraniach pewnego programu. Pokazano mi wtedy zdjęcia właśnie z tamtych spotkań. Jak myśmy wtedy wyglądali. Jeden, wielki maras (śmiech). Całe kombinezony, plastrony, kaski – słowem, wszystko umorusane. Tam się nikt nie przejmował, jak wygląda stadion, w jakim stanie jest tor. Dziennie lało, więc można sobie łatwo wyobrazić, na czym przyszło nam startować. A dzisiaj? Trochę popada, tor jest nieco trudniejszy i już jedne czy drugi zawodnik odmawia jazdy.

– Przełomem w pańskiej karierze był z pewnością rok 1964.
– Ja zawsze byłem spóźniony. Antka Worynę powołali w 1963 roku do Kadry Narodowej a mnie nie. Bo ponoć miałem za słabe wyniki, chociaż jeździliśmy prawie tak samo. No ale widocznie nazwisko „Woryna” krótsze i lepiej do zapamiętania (śmiech). Dostałem więc powołanie rok później i od razu zacząłem wygrywać eliminacje do Indywidualnych Mistrzostw Świata. Zostałem pierwszy raz Indywidualnym Mistrzem Polski, chociaż niewiele pamiętam z tego, co się działo zaraz po końcowym biegu. Ponoć nieśli mnie na rękach do parkingu, ale czy tak było? Nie pamiętam, miałem wtedy za dużo emocji w sobie, by rejestrować takie wydarzenia. Udało mi się również zdobyć Złoty Kask, który w mojej ocenie, w tamtych czasach, znaczył wiele więcej niż tytuł IMP. Żeby zostać mistrzem Polski trzeba było wygrać tylko jedne zawody, zaś żeby wywalczyć Złoty Kask, oj panie, to trzeba było się najeździć. Osiem turniejów, z czego wyniki z najlepszego oraz najgorszego nie wliczały się do końcowego rozrachunku. Trzeba było prezentować równą, stabilną ale też i wysoką formę przez cały sezon.

Złoty kask zdobyty przez Andrzeja Wyglendę w 1964 roku – ulubiona zabawka dzieci i wnuków pana Andrzeja, które zakładając go jeździły na rowerze

– Tamtejszy, rybnicki ROW był drużyną, która nie miała sobie równych na polskiej torach. Za pańskiej kariery zdobyto dziesięć ze wszystkich dwunastu złotych krążków DMP. Atmosfera wewnątrz ekipy musiała być zatem doskonała, a to, takie mam przynajmniej wrażenie, sprzyja integracji już poza torem. Czy wy, wielcy zawodnicy, spędzaliście razem czas w nieco luźniejszym klimacie czy raczej tylko skupialiście się na samej jeździe?
– Nie było wówczas takiej mody, żeby wychodzić „na miasto” na jakieś piwo, czy coś w tym rodzaju. Jak chcieliśmy wspólnie spędzić czas, może też i coś wypić, to robiło się to w parku maszyn, wewnątrz stadionu a nie gdzieś poza, gdzie ludzie mogli nas łatwo rozpoznać. Zazwyczaj te spotkania były w poniedziałki, kiedy standardowo zajmowano się sprzętem, kiedy trzeba było wyczyścić skóry i cały ekwipunek. Zrzucaliśmy się wtedy na pół litra, czasem na litr i ktoś zawsze szedł do kiosku, który był zaraz obok stadionu. Ale nas tam wtedy było od groma, więc jak komuś przypadły dwa kieliszki, to już był wyczyn (śmiech). Na tym się kończyło, nie było jakiegoś wspólnego wychodzenia, publicznego balowania. Bo gdyby się ówczesny prezes klubu dowiedział… mogłyby być różne konsekwencje (śmiech).

Od Redakcji: Druga część wywiadu z panem Andrzejem Wyglendą w poniedziałek.

Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
  • Tagi
  • Andrzej Wyglenda
  • INNPRO ROW Rybnik

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

ROW wygrywa w pierwszym półfinale! Juniorzy kluczowymi zawodnikami

Żużel. ROW wygrywa w pierwszym półfinale! Juniorzy kluczowymi zawodnikami

Krzysztof Grzęda

  • Metalkas 2. Ekstraliga
23 sierpnia 2026

W pierwszym półfinale Metalkas 2. Ekstraligi INNPRO ROW Rybnik podejmował na własnym torze Hunters PSŻ Poznań.

Smutne wiadomości z Rybnika. Nie żyje wychowanek ROW-u

Sport żużlowy. Smutne wiadomości z Rybnika. Nie żyje wychowanek ROW-u

Rafał Drabiniok

  • Metalkas 2. Ekstraliga
23 sierpnia 2026

Półfinałowe starcie INNPRO ROW Rybnik - Hunters PSŻ Poznań poprzedziła minuta ciszy. Stadion przy Gliwickiej uczcił pamięć Dariusza Fliegerta, byłego zawodnika ROW-u i Edinburgh Monarchs.

[NA ŻYWO] Rozpoczynamy play-off Metalkas 2. Ekstraligi! Rusza mecz w Rybniku

Żużel - [NA ŻYWO] Rozpoczynamy play-off Metalkas 2. Ekstraligi! Rusza mecz w Rybniku

speedwaynews.pl

  • Metalkas 2. Ekstraliga
23 sierpnia 2026

Czas na półfinały Metalkas 2. Ekstraligi! INNPRO ROW Rybnik zmierzy się z Hunters PSŻ Poznań. Śledź relację na żywo.

Czas na cztery mecze w Ekstralidze! To będzie żużlowa niedziela

Żużel - Czas na cztery mecze w Ekstralidze! To będzie żużlowa niedziela

Krzysztof Grzęda

  • Metalkas 2. Ekstraliga
23 sierpnia 2026

Niedziela przyniesie nam początek półfinałów w Metalkas 2. Ekstralidze. Ponadto zostanie zakończona runda zasadnicza w PGE Ekstralidze.

Powtórka sprzed dwóch lat. Kto tym razem wejdzie do finału?

Żużel. Powtórka sprzed dwóch lat. Kto tym razem wejdzie do finału?

Paweł Płóciniak

  • Metalkas 2. Ekstraliga
22 sierpnia 2026

W niedzielę, 23 sierpnia o godzinie 13:00 odbędzie się pierwszy pojedynek półfinałowy pomiędzy INNPRO ROW-em Rybnik, a Hunters PSŻ-em Poznań. Goście przystąpią do tego starcia w osłabieniu.

Osłabione „Skorpiony” jadą do Rybnika (SKŁADY)

Żużel: Osłabione „Skorpiony” jadą do Rybnika (SKŁADY)

Dariusz Jagła

  • Metalkas 2. Ekstraliga
20 sierpnia 2026

Niedzielne popołudnie będzie czasem, w którym odbędzie się pierwszy mecz półfinałów Metalkas 2. Ekstraligi. INNPRO ROW Rybnik podejmie Hunters PSŻ Poznań.

Polonia może mieć problem! Ważny komunikat Speedway Ekstraligi

Żużel: Polonia może mieć problem! Ważny komunikat Speedway Ekstraligi

Krzysztof Choroszy

  • Metalkas 2. Ekstraliga
20 sierpnia 2026

Poznaliśmy żużlowców, za których kluby będą mogły stosować zastępstwo zawodnika w fazie play-off Metalkas 2. Ekstraligi. Kłopot w tym wypadku może mieć Abramczyk Polonia Bydgoszcz. Bydgoszczanie będą mogli skorzystać z regulaminowych możliwości w przypadku urazu tylko jednego zawodnika.

Przed nami walka o awans i utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Poznaliśmy godziny spotkań!

Sport żużlowy. Przed nami walka o awans i utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Poznaliśmy godziny spotkań!

Wojciech Jagodziński

  • Metalkas 2. Ekstraliga
17 sierpnia 2026

Zaplecze PGE Ekstraligi wchodzi w decydującą fazę. Niedługo dowiemy się kto spadnie z ligi a kto z niej awansuje. Władze rozgrywek ustaliły właśnie terminy rozgrywania wspomnianych spotkań.

Polonia Bydgoszcz dokonała wyboru! Znamy pary play-off

Żużel: Polonia Bydgoszcz dokonała wyboru! Znamy pary play-off

Kacper Sadurski

  • Metalkas 2. Ekstraliga
17 sierpnia 2026

Poznaliśmy decyzję Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Zwycięzca rundy zasadniczej wybrał rywala na fazę play-off. Przed nami wielkie emocje.

ROW wygrał w Krośnie i pojedzie w play-offach! „Chcemy sprawić niespodziankę”

Żużel. ROW wygrał w Krośnie i pojedzie w play-offach! „Chcemy sprawić niespodziankę”

Paweł Płóciniak

  • Metalkas 2. Ekstraliga
15 sierpnia 2026

ROW wjechał do fazy play-off po zwycięstwie w Krośnie. Trener drużyny skomentował spotkanie i zapowiedział walkę w najważniejszej części sezonu.

Galeria

Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale


3 sierpnia 2026, zdjęć: 0

Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale

Historyczne chwile i wielkie emocje. Australijczyk mistrzem świata (galeria)


13 lipca 2026, zdjęć: 0

Historyczne chwile i wielkie emocje. Australijczyk mistrzem świata (galeria)

Przyjemski wygrywa! Kolejne problemy zawodnika Stali Gorzów (galeria)


11 lipca 2026, zdjęć: 0

Przyjemski wygrywa! Kolejne problemy zawodnika Stali Gorzów (galeria)

Światowe gwiazdy musiały się ratować. Wielkie emocje (galeria)


23 czerwca 2026, zdjęć: 0

Światowe gwiazdy musiały się ratować. Wielkie emocje (galeria)

Zobacz wszystkie galerie

Patronat medialny - zawodnicy

  • Adam Bednář

  • Mateusz Bartkowiak

  • Wiktor Lampart

  • Krystian Pieszczek

  • Michał Knapp

  • Mateusz Cierniak

  • Tobiasz Musielak

Urodziny obchodzą dziś

  • Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale

    Oleg Michaiłow

    23.08.1999r. (27l.)
  • Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale

    Jaroslav Vaníček

    23.08.2006r. (20l.)
  • Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale

    Kjastas Puodżuks

    23.08.1986r. (40l.)
  • Tobias Thomsen

    23.08.1994r. (32l.)
  • Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale

    Antti Vuolas

    23.08.1999r. (27l.)

PGE EKSTRALIGA

Drużyny M PKT B +/-
Fogo Unia Leszno 12 20 4 80
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 12 0 0 -256
Betard Sparta Wrocław 12 23 5 94
Stelmet Falubaz Zielona Góra 12 7 1 -104
Bayersystem GKM Grudziądz 12 14 1 5
Gezet Stal Gorzów 12 13 2 1
Orlen Oil Motor Lublin 12 17 3 65
PRES Grupa Deweloperska Toruń 12 22 4 115

METALKAS 2. EKSTRALIGA

Drużyny M PKT B +/-
Abramczyk Polonia Bydgoszcz 13 32 6 253
Cellfast Wilki Krosno 14 10 2 -36
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź 14 17 3 -48
Polonia Piła 13 11 2 -149
Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski 14 11 3 -61
Hunters PSŻ Poznań 13 17 2 -11
INNPRO ROW Rybnik 14 19 5 47
Dakar Development Stal Rzeszów 13 17 3 5

KRAJOWA LIGA ŻUŻLOWA

Drużyny M PKT B +/-
Speedway Kraków 12 8 1 -71
OK Kolejarz Opole 12 14 3 -11
Trans MF Landshut Devils 12 21 5 67
Śląsk Świętochłowice 12 6 0 -130
Ultrapur Omega Gniezno 12 18 4 18
LVBET Lokomotiv Daugavpils 12 13 2 -8
Wybrzeże Gdańsk 12 25 6 135

PARTNERZY

PARTNERZY

PARTNERZY

SpeedwayNews Logo

Wydawca:
IBO Media Dagmara Starzec
32-015 Stanisławice 318
e-mail: [email protected]

  • Kontakt z redakcją
  • Dołącz do speedwaynews.pl
  • Pokaż się u nas
  • Regulamin
  • Polityka Prywatności
  • Informacje o RODO
  • Zarejestruj się
  • O serwisie
  • Galerie zdjęć

2025 © speedwaynews.pl - Wszelkie prawa autorskie wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie informacji i tekstów zabronione

Na portalu speedwaynews.pl używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym.
Ustawienia plików cookiesZgadzam się
Zarządzaj polityką cookies

Polityka prywatności

Serwis speedwaynews.pl zaktualizował swój Regulamin i Politykę prywatności w związku z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady UE (RODO).

W związku z powyższym chcielibyśmy poinformować Cię o kilku istotnych informacjach związanych z przetwarzaniem Twoich danych. Pod adresem Informacje o RODO dowiesz się więcej na temat sposobu gromadzenia, wykorzystywania i udostępniania danych przez nasz serwis. Prosimy zapoznaj się z opisanymi zasadami i zaakceptuj je poprzez zaznaczenie pola „zgadzam się”. Pamiętaj, że zawsze możesz wycofać zgodę.
Wymagane
Always Enabled
Nie wymagane
SAVE & ACCEPT