H. Skrzydlewska Orzeł Łódź w niedzielę skończył sezon ligowy. Po ostatnim ligowym spotkaniu głos zabrał szkoleniowiec zespołu, Maciej Jąder.
H. Skrzydlewska Orzeł Łódź w niedzielę poległ w Bydgoszczy 33-57. Mimo to, trener przyjezdnych Maciej Jąder widzi pozytywy w postawie swojej drużyny, jednocześnie zaznaczając że mieli do czynienia z niezwykle silnym rywalem. Dodał też, że odczuwalny był brak Villadsa Nagela oraz słaba postawa Zacha Cooka.
– Walczyliśmy, staraliśmy się jak najdłużej. Do połowy zawodów całkiem nam to wychodziło. Oni się spasowali, tak jak zawsze, na tym torze. Brakowało mi dzisiaj tutaj Villadsa Nagela. Gdyby był Villads, myślę, że byłyby to inne zawody. Brakowało mi oczywiście jeszcze Zacha Cooka, który normalnie zrobiłby siedem punktów. Na tyle na nich obstawiałem. Myślę, że zostawiliśmy kawał serca na torze, było to widać. Gratuluję drużynie z Bydgoszczy. To bardzo silna drużyna i myślę, że w tym roku oni awansują – powiedział Jąder.
Mimo to, Łodzianie mogą być bardzo zadowoleni z całego sezonu, zajmując w rozgrywkach dobre, czwarte miejsce.
Bardzo się cieszę. Dojechaliśmy do play-offów, a przed sezonem każdy spisywał nas na spadek z ligi. Udowodniliśmy, że mimo takiego przeciętnego składu, można tak powiedzieć, można zrobić fajny wynik. Jestem bardzo dumny z całej drużyny. Zrobiliśmy fajną robotę. Dojechaliśmy do play-offów i fajnie – mówi.
„To nie jest miłe, gdy ktoś rani moje nazwisko”
W ostatnim czasie na antenie stacji Canal + prezes klubu, Witold Skrzydlewski, nie szczędził docinek pod kątem trenera Jądera. Powiedział też, że trener nie zostanie uwzględniony w premii, którą otrzyma zespół za awans do czołowej czwórki. Szkoleniowiec odbił piłeczkę i żartobiliwie stwierdził, że jeśli prezes dalej będzie się tak zachowywać, to nie poleci z zespołem na świętowanie sukcesu.
No, nie jest to miłe, jeżeli ktoś rani mnie i moje nazwisko. Oczywiście możemy to robić, jak jesteśmy sami, ale publicznie nie jest to fajna sprawa. No ale trudno. Miałem rozmowę z prezesem. Mam nadzieję, że wyciągnie wnioski i pojedziemy dalej. Oczywiście polecimy wszyscy na Ibizę, ale prezesa, jak będzie tak niegrzeczny jak do tej pory, to go nie zabierzemy (śmiech). To pstryczek za pstryczek. Mam nadzieję, że się prezes nie obrazi. Polecimy na Ibizę, tam są takie tabletki na rozluźnienie, przywieziemy mu w prezencie. Tak będzie wszystko (śmiech) – mówi.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!