Porażka w kluczowym momencie i pechowy deszcz w meczu z Opolem do dziś siedzą w głowach gdańszczan. W klubie z Pomorza głośno mówią o wyciągniętych wnioskach i przestrodze na przyszłość. Duet Bartkowiak - Przanowski odmienił jazdę Wybrzeża, ale czujność pozostała
Wyciągnęli wnioski z bolesnych niepowodzeń i nie zamierzają po raz kolejny wpaść w tę samą pułapkę. W Gdańsku doskonale pamiętają wydarzenia z ubiegłego sezonu, kiedy dobrze naoliwiona maszyna nagle zacięła się w kluczowym momencie rozgrywek. Miała być gładka wygrana w finale i świętowanie sukcesu, a skończyło się ogromnym rozczarowaniem i pozostaniem w Krajowej Lidze Żużlowej.
– Wiadomo, rok temu liczyliśmy na udany play-off, na to, że w finale łatwo uporamy się z Polonią Piła, a wyszło, jak wyszło. Cały sezon drużyna jechała dobrze, a w tych najważniejszych meczach zawiodła – przyznaje szczerze w rozmowie z portalem polskizuzel.pl rzecznik prasowy klubu, Rafał Sumowski.
Żużlowe torowiska potrafią jednak pisać wyjątkowo przewrotne scenariusze, o czym gdańszczanie przekonali się również podczas konfrontacji z Kolejarzem Opole. Choć na wyjeździe Wybrzeże pewnie zwyciężyło 50:40, to domowa potyczka pozostawiła spory niesmak. Przy Zawodników 1 storpedował wszystko deszcz, a sędzia przerwał rywalizację po ósmym wyścigu przy stanie 23:25 dla gości. O wyniku zadecydowały wówczas drobne niuanse taktyczne i układ obsady biegowej. To właśnie też Opolanie będą najbliższym rywalem Wybrzeża w fazie play-off.
– Ten mecz w Gdańsku był taki, że padało, a po ósmym biegu spotkanie zostało przerwane. Kolejarz akurat wyszedł na prowadzenie. Trochę to wszystko niefortunnie wyszło, bo to był ten moment, kiedy nasz słabszy junior miał odjechane trzy biegi, a ten lepszy dopiero czekał na swój wyścig. Jednak nie ma tłumaczenia, bo w każdych okolicznościach powinniśmy jednak mieć kontrolę – komentuje bez ogródek Sumowski.
Duet Bartkowiak – Przanowski dał nowy impuls
Odmiana losu i powrót na właściwe tory nadeszły wraz z roszadami w zestawieniu. Od momentu, gdy pod taśmą w barwach Wybrzeża pojawili się Mateusz Bartkowiak oraz Jan Przanowski, siła rażenia całości zespołu wyraźnie wzrosła. Wyniki natychmiast uległy poprawie, a w parku maszyn czuć nową energię, która ma zaprowadzić zespół do upragnionego celu.
Gdańszczanie wiedzą jednak, że na czarnym torze pycha kroczy przed upadkiem, dlatego do kolejnych wyzwań podchodzą z chłodną głową i szacunkiem do rywali. – Oczywiście tamten mecz jest w pewnym sensie przestrogą. Wiadomo, na każdego trzeba uważać. Zwłaszcza po tym, co stało się przed rokiem. Nasza drużyna, na szczęście, odkąd pojawili się Bartkowiak z Przanowskim, wjechała na właściwe tory. I oby już tak do końca – kwituje rzecznik prasowy gdańskiego klubu.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!