Andrzej Lebiediew nie był zadowolony z końcowego rezultatu w zawodach na łódzkim owalu. Defekt motocykla kosztował go miejsce w czołowej dziesiątce. Powód problemów sprzętowych nie należał do codziennych.
Historyczna pierwsza runda FIM Speedway Grand Prix na Moto Arenie okazała się sporym sukcesem. Kibice zobaczyli naprawdę ciekawe wyścigi, których zwieńczeniem były trzy ostatanie biegi z najlepszymi żużlowcami tego dnia. Wśród nich zabrakło Andrzeja Lebiediewa. Łotysz miał ogromnego pecha, który pozbawił go awansu do biegu ostatniej szansy.
W swoim trzecim starcie Lebiediew jechał na pierwszym miejscu i wydawało się, że spokojnie dowiezie trzy punkty do mety. Na pierwszym łuku ostatniego okrążenia posłuszeństwa odmówił jednak motocykl zawodnika. Po zakończeniu rywalizacji 31-latek zdradził, jaki był powód defektu.
– Szczerze? Różne rzeczy się dzieją z motorem i miałem problem z paliwem, i nic nie zrobię. Zgasł mi motor na pewnym prowadzeniu i co by dawało mi tak naprawdę dobre szanse w biegu ostatniej szansy i wybierałbym chyba jako drugi, nie? Także no szkoda – mówił Lebiediew.
Sytuacja łotewskiego zawodnika w klasyfikacji generalnej nie należy do najlepszych. Obecnie Andrzej Lebiediew plasuje się na trzynastym miejscu. Strata do czołowej siódemki cyklu powiększa się, a do końca Grand Prix 2026 pozostają tylko trzy rundy.
– Ja się staram i ta runda też miała być dużo, dużo lepsza w moim wykonaniu. Ale no niestety taki jest motosport i nie wszystko zależy tylko od nas. Pierwsze cztery rundy przegapiłem. Wydaje się mi, że Praga, Wrocław i tutaj już było dużo lepiej i to był ten Andrzej, co jeździł w zeszłym roku w Grand Prix. Także no co? Apetyt był duży przed tym cyklem, ale niestety szybko zgasili mi – przyznał.
Łotysz w pierwszych trzech swoich startach był naprawdę szybki. Sytuację zmienił jednak defekt, który nie dość, że pozbawił go trzech punktów, to jeszcze przełożył się na późniejszą dyspozycję żużlowca.
– Andrzej Lebiediew celował dzisiaj w zwycięstwo i tak naprawdę czułem się dobrze na tym torze. No tak można powiedzieć. Tylko czwarty bieg. Byłem niezadowolony, bo po tym defekcie duża przerwa siedem biegów i trochę przegapiłem z tymi ustawieniami. A konkretnie, że nic nie zmieniłem, a trzeba było – podsumował swoją dyspozycję 31-latek.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!